Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 lipca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Aragorn zsiadł z konia, widząc nadjeżdżających Legolasa i Katrin.
- Witaj przyjacielu. - odezwał się. Elf odpowiedział uśmiechem.
- Aragornie... - zaczął, ściskając mu dłoń, a następnie klepiąc po plecach. - Naprawdę miło mi cię z nów zobaczyć.
- Tak jak i ciebie panie elfie! - dopowiedział nadchodzący właśnie Gimli. - A to panna Katrin jak mniemam. - dodał, spoglądając na dziewczynę. - Nic a nic się nie zmieniła od ślubu. - Legolas z uśmiechem objął Katrin w talii i pocałował w policzek. Aragorn również się uśmiechnął. Przypominało mu to jego pierwsze spotkanie z Arweną.
- Panienko? Panno Arweno? - elfka podniosła głowę, słysząc zniecierpliwiony głos. Nie słuchała. Nienawidziła wręcz długich konwersacji. A mogła robić teraz coś innego.
- Tak? - odezwała się Arwena, wracając myślami do rozmowy.
- Może powinienem zmienić temat? - spytał jej rozmówca.
- Ależ skąd, zamyśliłam się tylko.
- Mówiłem właśnie, że... - elfka wstała gwałtownie.
- Przepraszam, zaschło mi w gardle. Pójdę po coś do picia. - powiedziała i oddaliła się szybkim krokiem. Para, z którą rozmawiała powiodła za nią wzrokiem.
- Panna Arwena chyba nigdy się nie zmieni. - powiedział elf ubrany w ciemnogranatową szatę.
- Zawsze żyje we własnym świecie. - odpowiedziała mu elfka w bieli. - Ojciec dał jej zdecydowanie za dużo swobody. Zamiast damy, wychował sobie dzikuskę.
Pod ścianą sali stał młodzieniec ludzkiej rasy. Nie czuł się dobrze w otoczeniu samych elfów. Był przecież jedynym człowiekiem w towarzystwie, a to nigdy nie sprawiało mu radości.
Arwena z kieliszkiem trunku w dłoni wypatrywała miejsca, gdzie mogłaby usiąść. Wszystkie fotele były zajęte, dlatego uśmiechnęła się, widząc wolną kanapę i przysiadła na jej brzegu. Upiła łyk z kieliszka. Stojący obok młodzieniec przekrzywił lekko głowę, spoglądając na nią. Zrobiła to samo.
- Miejsca wystarczy dla dwojga. - odezwała się. - Może pan usiądzie? - młodzieniec pokręcił głową.
- Nie, dziękuję. - odpowiedział. Przez chwilę jakby się zastanawiał, aż w końcu stanął przed nią. - Czy mogę prosić panią do tańca? - spytał.
- Proszę wybaczyć... - zaczęła. - Ja... Muszę pana ostrzec, że nie jestem najlepszą tancerką. Czy to panu nie przeszkadza? - spytała z niepokojem.
- Ani trochę. - odpowiedział młodzieniec. Wobec tego Arwena zdecydowanym ruchem wzięła go pod ramię i zatańczyli.
- Nie spotkaliśmy się chyba wcześniej. - zagadnęła.
- To prawda. - młodzieniec nie był zbyt rozmowny.
- Nie pochodzi pan stąd? - zadała kolejne pytanie.
- Nie. Z Gondoru. - odpowiedział.
- Och, z Gondoru? Nigdy tam nie... - Arwena przerwała, nadeptując na stopę partnera. Potknęła się.
- Przepraszam... - powiedziała zawstydzona. - Sam pan widzi, że brak mi talentu.
- Myślałem, że próbuje pani być skromna.
- Ja nigdy nie kłamię.
- Jeśli nie taniec, to co jest pani mocną stroną? Gra pani na harfie? Śpiewa pani? A poezja? Na pewno coś się znajdzie. - młody mężczyzna uśmiechnął się.
- Nie umiem, fałszuję, nie czytam. - odpowiedziała Arwena, jednym tchem. - Potrafię wyszyć jedynie inicjały. Lubię za to rośliny i zwierzęta. Kilka dni temu wykluły mi się gąsiątka. - młodzieniec puścił dłoń partnerki, słysząc szepty kierowane pod jego adresem.
- Dalszy taniec ze mną może zaszkodzić pani reputacji. - powiedział.
- Nonsens. Proszę się nie martwić moją reputacją. Nigdy nie była najlepsza. - mężczyzna uśmiechnął się.
- Zapomniałem spytać jak się pani nazywa. - Arwena spojrzała na niego zdumiona. - Racja. Gdzie moje maniery? Dżentelmen powinien przedstawić się pierwszy. Jestem Aragorn, syn Arathorna, panno...
- Arweno. Arwena, córka Elronda. Miło mi pana poznać, panie Aragornie.
Król Gondoru podniósł głowę, słysząc tętent kopyt. Właśnie zbliżał się do nich Gandalf.
- Dzień dobry wszystkim. - odezwał się czarodziej. - Czy drużyna jest w komplecie? - spytał, patrząc po twarzach wpatrzonych w niego osób. - w takim razie możemy wyruszać. - Aragorn wsiadł na konia, Legolas też dosiadł wierzchowca i wyciągnął dłoń, żeby pomóc Katrin. Gimli usadowił się w siodle za Aragornem. Krasnolud szczerze nienawidził jazdy konno, ale w tym wypadku musiał wsiąść na wierzchowca. Później trzy konie, wraz z dosiadającymi je osobami, ruszyły w głąb lasu.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Arwena mnie zaciekawiła, taką nietypową osobą jest ;).
  • awatar Głupie pytania: Świetne opowiadanie fantasy. Bardzo spodobało mi się imię Arwena. Tak właśnie nazwę swoją przyszłą córkę :d Cudowna muzyka :)
  • awatar Puchaty Dziobak: Arwena to ja! XD też fałszuje, nie tańcze i uwielbiam zwierzęta ^^ No dobra ja czytam xD Świetny rozdział c:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›