Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 czerwca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Drobna czarnowłosa osóbka siedziała na grubej gałęzi drzewa, mierząc z łuku w stronę jasnowłosego elfa przechodzącego pod nią. Wypuszczona z łuku strzała przeleciał tuż koło głowy Legolasa, a elf odwrócił się natychmiast, ale nikogo nie zauważył. Wyjął z kołczana strzałę i założył na cięciwę. Osóbka bezszelestnie zeskoczyła z drzewa, i równie bezszelestnie zbliżyła się do niego, znowu napinając łuk.
- Palpa rer atar. - powiedziała. Legolas odwrócił się, błyskawicznie wypuszczając strzałę z łuku, która wbiła się w drzewo tuż za dziewczyną.
- Mara Sariel. - pochwalił. - Coraz lepiej idzie ci posługiwanie się łukiem. Legolas odłożył broń i porwał córkę na ręce, okręcając dookoła siebie. Dziewczynka wybuchnęłam śmiechem.
- Dziś kończę piętnaście lat. - pochwaliła się Sariel.
- Wiem. To jedyna uroczystość do której przygotowuję się od miesięcy. Dziś okaże się czy jesteś elfką, czy też na zawsze pozostaniesz człowiekiem. - dziewczynka pokiwała energicznie głową, a zapleciony ciasno warkoczyk podskoczył kilka razy.
- Chciałabym ażeby okazało się, że jednak jestem elfką. - powiedziała. - Wtedy będę mogła objąć po tobie tron i królestwo. Kocham mamę, ale wiem, że umrze wcześniej niż ty. Jest człowiekiem. - Legolas nie odpowiedział. W głębi serca dziwił się, ze Sariel w takim wieku rozumie tak ważne rzeczy.
- Legolasie... - odezwał się Thranduil, wychodząc z pałacu. - Pora na lekcję fechtunku.
- Ava! Nilme, um aure! - Sariel złożyła dłonie prosząco.
- Ma dziś urodziny. - przypomniał Legolas. - Czy jeśli pokona cię w pierwszym starciu, będzie mogła skończyć wcześniej? - Thranduil zamyślił się.
- Mara me vende. - powiedział w końcu i podał dziewczynce miecz. - Atakuj. - Sariel zaatakowała z gracją i zgodnie z poleceniem. Uderzała pewnie i z łatwością unikała ciosów Thranduila. W końcu zręcznie wytrąciła mu miecz z dłoni i ostrzem własnej klingi dotknęła jego ramienia. Elf skinął głową.
- Możesz odejść. - powiedział. Dziewczynka uśmiechnęła się, i pobiegła w stronę zamku, nie zapominając zabrać łuku i wystruganego z drewna fletu. Chwilę potem spod zamkowych wrót dała się słyszeć wygrywana na tym instrumencie muzyka.
- Cały dzień nie widziałem Katrin. - odezwał się Thranduil. - Czyż nie przejmuje się dzisiejszą uroczystością zbyt mocno? Elfy nie obchodzą przecież urodzin częściej niż raz zna sto lat.
- Sariel kończy dziś piętnaście. - odpowiedział Legolas.
- To dziś okaże się czy jest elfką. - uświadomił sobie Thranduil. - Cóż... Nie będzie dla mnie zaskoczeniem jeśli okaże się, że tak. Porusza się tak cicho, jak najlepszy elfi łowca, bezbłędnie strzela z łuku, w fechtunku nie ma sobie równych i jeszcze ta przepiękna muzyka, którą wygrywa całymi dniami.
- Jeśli naprawdę będzie tak jak mówisz, ojcze, Katrin wciąż będzie tu jedynym człowiekiem. - powiedział Legolas. - Martwię się o nią.

Sariel siedziała na niskim stołeczku w komnacie Katrin, grając kolejną piękną melodię, podczas gdy matka rozczesywała jej włosy, do tej pory zaplecione w warkoczyk.
- Amil... - odezwała się dziewczynka. - Czy ty chciałabyś, żebym na zawsze pozostała człowiekiem?
- Chcę dla ciebie wszystkiego co najlepsze. - odpowiedziała Katrin. - A to czy pozostaniesz człowiekiem, czy jednak staniesz się elfką nie zależy od mnie. - Katrin spojrzała na uszy dziewczynki, które od urodzenia były charakterystycznie wydłużone. Sariel wstała, podczas gdy Katrin pomagała jej założyć białą suknię, w której dziewczynka miała usiąść do stołu. Sariel pokornie dawała sobie sznurować gorset, zakładać halkę i zapinać suknię, chociaż najlepiej czuła się w stroju, w który  mogła biegać po dworze. Nie zmieniało to jednak faktu, że długie, falujące rękawy strojnej sukni bardzo jej się podobały. Dziewczynka bez pomocy założyła buciki, a Katrin wpięła jej we włosy biały kwiat.
- Wyglądasz prześlicznie. - powiedziała.
- Po czym właściwie poznam, czy stałam się elfką, czy nie?
- Jeśli staniesz się elfką, będziesz umiała zagrać melodię, której nigdy dotąd nie słyszałaś. - Katrin zapięła na szyi córki przepiękną kolię. - To będzie dla ciebie znak. - Sariel spojrzała na swój drewniany poprzeczny flet. Chyba miała go wziąć ze sobą.
Uczta urodzinowa trwała w najlepsze, ale jubilatka jeszcze się na niej nie pojawiła.
- Gdzie jest Sariel? - spytał Legolas, nachylając się do Katrin.
- Nie wiem. - odpowiedziała mu małżonka. - Powinna już dawno być. Kiedy wychodziłam z komnaty, była wyszykowana.
- Przepraszam wszystkich za spóźnienie. - odezwał się znajomy głosik. Katrin podniosła głowę. Po schodach do sali jadalnej właśnie schodziła Sariel. Legolas uśmiechnął się, widząc, że flet, do tej pory gładki, teraz jest wyrzeźbiony  w przepiękne róże. To tłumaczyło dlaczego córka się spóźniła.
- Sariel! - ucieszyła się na widok dziewczynki Arwena. - Otrzymałaś już jakiś sygnał, który uświadomił ci z której rasy się wywodzisz?
- Jeszcze nie. - odpowiedziała z żalem dziewczynka. Prawdę mówiąc zaczynała się denerwować. Jeśli przed zachodem słońca nic się nie stanie, na zawsze pozostanie człowiekiem.
- To może nam coś zagrasz? - spytał elf ubrany w granatową szatę, połyskującą srebrną nicią.
- Dobrze. - Sariel stanęła na środku sali i przyłożyła flet do ust. Zachodzące słońce rozświetliło jej sylwetkę, kiedy z instrumentu wydobywała się przepiękna melodia. Ani Katrin, ani żaden z elfów nigdy nie słyszał tak pięknej melodii. Legolas uśmiechnął się, a kiedy chwilę potem Sariel skończyła grać odwzajemniła uśmiech. To był dla niej znak. Znak, że została elfem.

Palpa rer atar. - Poddaj się ojcze.
Mara. - Dobrze.
Ava! Nilme, um aure! - Nie! Proszę, nie dzisiaj!
Mara me vende. - Dobrze moja panno.
Amil - Matka, mama
b278bda86309ff3a46ba8294db8f4b6f.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›