Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 4 czerwca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dołączyłam do naszej grupy, prowadząc za sobą Skippera, uczepionego kurczowo mojej nogawki. Pingwinek patrzył z zażenowaniem na przyjaciół. Kowalski posłał dowódcy niespokojne spojrzenie, ale zaraz odwrócił wzrok, rumieniąc się. Wstydził się niemniej niż przyjaciel. Skipper przytulił się do mnie mocno. Nie chciał mnie puścić, nawet kiedy wsiedliśmy do autokaru, żeby pojechać na obiad. Potarmosiłam go po piórkach.
- Skipper... - odezwałam się, ale on tylko mocniej mnie przytulił. Na obiad dostaliśmy gołąbki, za które wszyscy zabraliśmy się z apetytem. No, prawie wszyscy. Skipper niemrawo grzebał widelcem w talerzu. Zdążył już stracić apetyt. Chcąc go jakoś pocieszyć, włożyłam mu w skrzydło cukierka owocowego, a kiedy to nie pomogło, wstałam od stołu i pociągnęłam go za sobą do toalety.
- Skipper, co się dzieje? - spytałam, stawiając go na krawędzi umywalki. Pingwinek pokręcił przecząco głową.
- Wstydzę się spojrzeć im w oczy. - odezwał się cichutko, prawie szeptem. - Nie... Nie potrafię rozmawiać z nimi jak gdyby nic się nie stało. - Skipper spuścił wzrok.
- Spokojnie. - powiedziałam, kładąc mu dłoń na ramieniu. - Nic się przecież nie stało. - pingwinek otarł łzę, pływającą po policzku. Dziób wygiął mu się w podkówkę.
- Stało się. - odpowiedział. - Zrobiłem z siebie idiotę, omal się nie... - Skipper urwał. - I jeszcze wszyscy mnie oglądali, kiedy załatwiałem potrzebę na trawniku.
- Dobrze wiesz, że to nie była twoja wina. - pingwinek pokręcił przecząco głową. - Więc będziesz się obwiniać o to, że na jachcie nie było warunków, żeby to załatwić?
- No... No nie, ale... - zatkałam Skipperowi dziób.
- Więc się uspokój, przestań płakać i wrócimy do stołu. - pingwinek odważnie pokiwał głową. Pingwiny szeptały nerwowo, kiedy wracaliśmy do stolika, ale w jednej chwili umilkły, kiedy posadziłam Skippera na krześle. Pingwinek zarumienił się, ale odważnie spojrzał na podwładnych. Kowalski odwrócił wzrok.

Skipper opierał się o poręcz Zapory Solińskiej, wpatrując się smutno w dal. Chciałam do niego podejść, ale akurat zrobił to Kowalski, wiec się ulotniłam. Kowalski założył Skipperowi na głowę czapkę kapitańską, kupioną chwilę temu.
- Cześć dowódco. - odezwał się. Skipper zerwał czapkę z głowy i oddał podwładnemu.
- Nie mam prawa nazywać się waszym dowódcą. - powiedział.
- O czym Szef mówi? - zdziwił się Kowalski.
- Dowódca musi być idealny w tym co robi. - odpowiedział Skipper. - A ja nie jestem. - Kowalski uśmiechnął się.
- Powiem Szefowi to, czego sam mnie pan nauczył. - odezwał się. - "Homo sum et humani nil a me alienum puto". - Skipper spojrzał na niego nie rozumiejąc. - Jestem człowiekiem, więc nic co ludzkie nie jest mi obce. - przetłumaczył Kowalski.
- Mało brakowało, a bym się... Ja... - Skipper podniósł głos. - Na waszych oczach! - krzyknął jeszcze.
- Pamięta Szef wakacje? Konkretnie... Ostatnie dwa tygodnie. - Skipper kiwnął głową. - Wtedy to ja omal się przy was nie zmoczyłem. Nikomu tego nie powiedziałem, ale kiedy jeden jedyny raz jechaliśmy z wujkiem do Instytutu autobusem, to naprawdę stała się katastrofa. Proszę, niech Szef nikomu o tym nie mówi. - Skipper patrzył w milczeniu na Kowalskiego. - Nie oszuka pan fizjologii. Jest Szef tylko pingwinem jak my i nieważne co by się działo, fizjologia zawsze wygra z siłą umysłu. Zresztą myślę, że Szef wie o co mi chodzi. - Kowalski wziął Skippera za skrzydło. - Jesteśmy drużyną, a ty naszym Szefem. Szefie... - Skipper zatkał podwładnemu dziób.
- Do czego to doszło, żebyś ty mi prawił kazania. - pingwinek uśmiechnął się, wziął od przyjaciela kapitańską czapkę i rzucił mu się w ramiona.
- Dzięki. - powiedział, przytulając się do niego mocno. Ponad ramieniem Kowalskiego spojrzał na przyjaciół. Uśmiechnął się.
- Trzymaj Skipper. - powiedziałam, stając obok i podając pingwinkowi puszyste ciastko z kremem.
- Kupiłaś koszulkę? - odezwał się Kowalski.
- Tak, dwie. Mam w plecaku. Jeśli chcecie coś jeszcze kupić to teraz, bo za kwadrans jedziemy. W porządku, Skipper? - pingwinek potaknął, uśmiechając się do mnie.