Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 24 czerwca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kowalski dreptał obok mnie, półgłosem powtarzając tekst przemówienia, które miał wygłosić na zakończeniu roku szkolnego.
- Denerwujesz się? - zagadnęłam z uśmiechem.
- Skąd. - Kowalski machnął skrzydłem lekceważąco. - To tylko zwykłe przemówienie, które mam wygłosić przed całą szkołą w dusznej sali gimnastycznej, w której zawsze robi mi się słabo, a do tego na dworze są trzydzieści trzy stopnie. - pingwinek podniósł głos, kończąc wypowiedź.
- Hej... - odezwałam się, przykucając przy nim. - Będzie dobrze, nie masz się czego bać. - pingwinek odwrócił głowę. Nie był tego taki pewien.
- Dacie sobie radę, moja szkoła w końcu. - powiedział Skipper, obejmując przyjaciela ramieniem. Zupełnie nie wiedziałam skąd on się tu wziął, ale chyba potajemnie wymknęli się z domu, bo za nim biegł Rico. Z tym, że ich ucieczka nie była już wcale potajemna.
- Gdzie Szeregowy? - spytał Skipper, od razu tracąc zainteresowanie Kowalskim. - Miałaś go odprowadzić.
- Idzie przodem z kolegami z grupy. - powiedziałam, pokazując na śmiejące się dzieciaki, które szły kawałek przed nami. Wśród nich był Szeregowy.
- Fajnie, to my też chodźmy. - Skipper popchnął Kowalskiego do przodu, a potem wziął za skrzydło. - Trema? Stresik? - spytał szeptem.
- Może trochę... - odpowiedział niepewnie Kowalski.
- Daj spokój. Sonet jest pierwszorzędny. A właśnie, zapomniałeś. - dowódca podał przyjacielowi kartkę z tekstem sonetu.
- Przecież znam na pamięć. - powiedział Kowalski, ale kartkę wziął.
- Wiem. Ale to na wypadek, gdyby nagle zżarły cię nerwy i gdybyś zapomniał tekstu.
- Dzięki. - pingwinek uśmiechnął się do dowódcy.

Na sali gimnastycznej były już tłumy i rzeczywiście było duszno. Powietrze dosłownie stało. Szeregowy pomachał do mnie z miejsca gdzie stał razem ze swoją grupą. To dziwne, ale jemu zaduch najwidoczniej wcale nie przeszkadzał. Skipper i Rico stali przy otwartym oknie, Kowalski za to z wypiekami na policzkach wachlował się plikiem kartek przy podwyższeniu. Właśnie miałam do niego podejść, ale zrobił to pan Frankowski, więc zostałam na swoim miejscu. Nauczyciel przykucnął przy pingwinku, widziałam, że zamieniają kilka słów, potem Kowalski pokiwał głową, a nauczyciel stanął przy swojej klasie. Czyli przy nas. Iris i Agnieszka właśnie zaczynały komentować moją sukienkę, ale dziś nie zamierzałam zwracać na nie uwagi. Zaczęła się uroczystość. Co dziwne przemówienia nie wygłaszał Kowalski, choć nadal stał przy podwyższeniu. Widziałam, że główkę trzyma jak najniżej, a skrzydła zaczynają mu drżeć. Bałam się, że zaraz zemdleje.
Rozdanie świadectw z biało-czerwonym paskiem przebiegło bez zakłóceń. Odgarnęłam włosy z szyi, które działały teraz jak kołnierz. Cały czas miałam na oku Kowalskiego. On też wychodził po świadectwo, a teraz opierał się plecami o ścianę, co chwilę przełykając ślinę, aż wreszcie rzucił się biegiem w stronę drzwi ewakuacyjnych. Pan Frankowski wyszedł zaraz po nim, najwyraźniej chcąc sprawdzić, czy z naszym ulubieńcem wszystko w porządku. Niedługo potem obaj wrócili na salę.
Uroczystość miała się już ku końcowi, kiedy dyrektor ogłosił, że Kowalski specjalnie na dzisiaj napisał sonet i chciałby go zaprezentować. Potem oddał mikrofon pingwinkowi. Kowalski nieśmiało spojrzał na publiczność. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie wygląda zbyt powalająco. Piórka miał pozlepiane od potu, policzki zaczerwienione i co chwilę przestępował z nogi na nogę, byleby się tylko nie przewrócić. Oczywiście chciał przeczytać sonet. Problem w tym, że miał tremę. W gardle mu zaschło i jeszcze bardziej oblał się rumieńcem. Przecież po raz pierwszy miał zaprezentować swoje dzieło na forum publicznym. Pan Frankowski był nie mniej zaskoczony jak ja, ale pokazał pingwinkowi gestem, żeby się uspokoił i wziął głęboki oddech. Kowalski odetchnął. Potem tylko parę razy zerkając na kartkę wyrecytował z pamięci sonet pod tytułem ”Polonista”. Na sali panowała nienaturalna wręcz cisza. Wreszcie, kiedy skończył, wszyscy naraz zaczęli klaskać. Nawet Iris klaskała, krzywiąc się, to prawda, ale klaskała. Natomiast pingwinka zaskoczyło zachowanie pana Frankowskiego. Ukrywał twarz w dłoniach. Drgały mu ramiona. Wyglądał, jakby ogarnęło go wielkie wzruszenie, który to efekt, prawdę mówiąc, Kowalski właśnie zamierzał wywołać, choć może nie aż w takim stopniu. Jednakże dziwne było, że przez dłuższą chwilę nauczyciel nic nie mówił, a kiedy się odezwał, głos miał nieswój, jakby zduszony.
- Kowalski... Jestem ci bardzo wdzięczny. Sonet jest pełen wyrazu... - zaczął, wychodząc na środek. Bo nikt nie miał wątpliwości, że sonet specjalnie dla polonisty był napisany.
- Napisałem go specjalnie dla pana. - przerwał mu pingwinek.
- O, domyśliłem się natychmiast.  - zapewnił pingwinka nauczyciel. - To najpiękniejszy sonet, jaki kiedykolwiek napisano - dla polonisty. Poruszył mnie do głębi. - Kowalski uśmiechnął się, odrobinkę zawstydzony nadmiarem pochwał.
- Rozgryzłeś trudną budowę sonetu, utrzymałeś regularny rytm, rymy też są poprawne. Niejeden dorosły poeta tego nie potrafi! Jednym słowem; Kowalski - brawo! - nauczyciel mocno przytulił pingwinka do siebie. Sala wybuchła okrzykami, gwizdami i klaskaniem.
- Jestem z ciebie dumny. - szepnął pan Frankowski. - To przepiękny prezent na pożegnanie.
- Pożegnanie? - powtórzył pingwinek.
- Tak. Od września będę mieszkał z Jolą we Wrocławiu. - Kowalski uśmiechnął się, jeszcze mocniej przytulając się do nauczyciela.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Brawo Kowalski! :D. U Was w taką pogodę nie robią zakończeń na dworze? ;).
  • awatar Kate - Writes: @Gitarą i Mieczem!: Miało być na dworze, ale nauczyciele stwierdzili, że nie chce im się wynosić stołów z nagrodami. Godzina w takiej sali to piekło. A dyrektor mówił, że będzie krótko. Dwa razy musiałam wychodzić i jeszcze polonista mnie opieprzył, ze robię niepotrzebny cyrk.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Dzień dobry! Jak tam po zakończeniu roku szkolnego? Biało-czerwone paski na świadectwach są? Bo u mnie owszem. Średnia; coś koło 5,30. Na świadectwie pięć szóstek (w tym z biologii). Ale to i tak jeszcze nie wszystko, bo osiągnęłam to, co chciałam. To, na co pracowałam przez trzy lata. Niektórzy pewnie już wiedzą o co chodzi, ale powiem wprost - dostałam statuetkę. Statuetkę najlepszego absolwenta gimnazjum. I jestem z siebie naprawdę dumna, bo to nie byle jakie osiągnięcie. A żebyście widzieli miny tych wszystkich ludzi, którzy mnie nienawidzą. Oni wszyscy święcie przekonani byli, że statuetkę dostanie Effa, nawet ona sama się tym chwaliła. Bo przecież to polonista wybiera kto dostanie statuetkę. A tutaj zaskoczenie. I te ich miny, po prostu bezcenne. Obczajcie sobie teraz moje oceny.
pizap.com14667741654711.jpg

Tam na samym dole pisze "zajęcia techniczne", troszeczkę ramka zakryła. A jakby ktoś chciał sobie powiększyć to prawy przycisk myszy, "pokaż obraz" i potem control i plus.
Cieszę się, że to wreszcie koniec, bo to były najgorsze trzy lata mojego życia. Prześladowania, obojętność nauczycieli i jeszcze musiałam sobie sama z tym radzić, bo nikt nie był łaskaw pomóc, kiedy o to prosiłam. A poprosić o pomoc to sztuka. Łatwiej jest wszystko w sobie trzymać i nikomu się nie zwierzać. Chce wam wszystkim podziękować. Za to, że byliście, za to, że mnie wspieraliście, w ogóle za samo czytanie tego co napisałam. Special thanks dla Seiti, Misao, Lisy Angels, Hanti i Pewnej Gitary. Ach, prawda, jeszcze Frytki z majonezem! Jeśli o kimś zapomniałam, to serdecznie przepraszam.

Dość o szkole. Jakie są wasze plany na wakacje? Bo my z pingwinami jedziemy za tydzień na Karaiby, wcześniej pierwsza rocznica ślubu ciocia Joli i wujka Janusza. Jola Frankowska - jak to pięknie brzmi. Sierpień spędzamy w górach skandynawskich, w międzyczasie wyjazd pod namioty, ale to tylko Kowalski z wujkiem. A tak na poważnie, to lipiec siedzę w domu i się relaksuję (leżaczek, lemoniada i szum palmy. Ach...), a w sierpniu jadę na kolonie do Gdyni. Cieszę się, bo znowu zobaczę polskie morze, za którym tak tęskniłam.

Zostało jeszcze ogłoszenie parafialne. Dostaliśmy informację z wydawnictwa, że trzecia część fanfiction "Władcy Pierścieni" będzie miała swoją premierę 5 lipca. Wtedy też zostanie opublikowany pierwszy rozdział tejże części. Za informacje serdecznie dziękujemy. Przy okazji rzuciło mi się w oczy, że opowiadanie o pingwinach w kosmosie niezbyt przypadło wam do gustu. Cóż, to nie był dobry pomysł, żeby wysyłać je na księżyc. Przeżyjecie, tego opowiadania zostały tylko dwa rozdziały. A jak już zaczęłam je tutaj pisać to skończę. Z mojej strony to chyba tyle na dziś. Dziękuję jeszcze raz wszystkim wymienionym i mówię; do zobaczenia.

PS Niedługo dodam zdjęcie "po fryzjerze", o które mnie prosicie.
  • awatar Puchaty Dziobak: Gratulacje ^^ Mi jednak brakło troszke do paska, ale jestem druga najlepsza w szkole xD Pierwsza jest moja siostra xDD Mi się akurat podobało opowadanie w kosmosie C:
  • awatar Disney Channel ~ Polska: Ja mam gorsze oceny :(
  • awatar SugarFirefly: W sumie to, że nie ma się w szkole znajomych niektórym pozwala przynajmniej mieć lepsze stopnie. I dobrze, bo jak masz tonę przyjaciół (nie ważne czy prawdziwych, czy fałszywców) to zawsze dzieje się tyle, że na naukę czasu nie starcza. Ważne, że czujesz się spełniona. Przed tobą kolejne wyzwania, oby dalej było tak samo dobrze! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›