Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 2 czerwca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Skipper ciągnął mnie za rękaw. Od godziny nie spał i albo wiercił się pod kołdrą, albo domagał się wyjścia z nim do toalety. Odwróciłam się plecami do niego, ale to nic nie pomogło i w końcu zrezygnowana wysunęłam się ze śpiwora.
- Wujku... - szepnęłam, przykucając przy łóżku pana Frankowskiego. - Wujku, mogę wyjść do toalety ze Skipperem?
- Tak. - odpowiedział pan Janusz. - Weźcie Kowalskiego, bo mi zaczyna marudzić.
- Jasne. - uśmiechnęłam się i wzięłam Kowalskiego za skrzydło. Chwilę potem we trójkę maszerowaliśmy brukowaną ścieżką w stronę toalet. Pingwiny zabarykadowały się w kabinach, a ja powiedziałam im, ze jestem book i poszłam się ubrać. Jeszcze śpiąc naciągałam na siebie spodnie i szczotkowałam włosy. Kowalski dołączył do mnie, kiedy sznurowałam tenisówki.
- Szef czeka na zewnątrz. - poinformował mnie, ziewając. wyglądał tak rozkosznie z nastroszonymi piórkami.
- Dobrze. - odpowiedziałam. - Właściwie my też możemy już iść. - dodałam, zabierając piżamę i kosmetyczkę.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział Skipper, kiedy wyszłam z łazienki. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Kowalski postanowił, że się jeszcze położy i kiedy wróciliśmy na jacht wsunął się z powrotem do śpiwora. Wyjęłam z torby książkę, a Skipper wygrzebał swój komiks. Niedługo potem obudziła się Violetta.
- Cześć. - przywitała się, siadając obok mnie.
- Hej, Rico się za bardzo nie rozpychał? - spytałam.
- Nie, w porządku. - odpowiedziała Violetta. Pan Frankowski przeciągnął się i wstał z łóżka. Kowalski patrzył za nim niepocieszony, że pan Janusz już sobie idzie.
- Dzień dobry. - odezwał się nauczyciel, widząc, ze Violetta już nie śpi. Skipper wygrzebał się spod kołdry.
- Powinnaś to przeczytać. - powiedział, wciskając mi w dłoń swój komiks. - Coś mi się zdaje, że ci się przyda. - dodał, a zaraz potem rzucił się z poduszką na Rico. Psychopata wybełkotał coś ze złością, chwilę pomocowali się na łóżku, potem wybiegli na dwór. Uznałam, że nie ma sensu lecieć za nimi i że przecież sobie poradzą. Poza tym to pingwiny, umieją pływać.

Kanapki z szynką, serem i twarożkiem, ze świeżymi pomidorami, ogórkami i szczypiorkiem, które pomagaliśmy robić znikały z talerza w porażającym tempie. Pingwiny były wściekle głodne. Skipper wyciągnął skrzydło po ostatnią kanapkę z twarożkiem, na co Szeregowy przeszył go chciwym spojrzeniem, ale dowódca nawet na to uwagi nie zwrócił. Kowalski w jednym skrzydle trzymał kanapkę z szynką, drugim przesuwał po zeszycie do fizyki Tomka, coś mu tłumacząc.
- Kowalski... - położyłam doń na ramieniu pingwinka. - Jedz, bo nic dla ciebie nie zostanie. Nad fizyką posiedzisz później. Przynieść ci herbaty? - Kowalski pokiwał głową, a ja wstałam od stołu i biorąc ze sobą kubek pingwinka poszłam po herbatę dla niego.
- Hej... - odezwał się pan Frankowski, wstając od stołu opiekunów. - Wszystko w porządku? Widzę, że pingwiny w pełni szczęśliwe. A Kowalski najbardziej rozradowany.
- Tak, od rana ślęczą z Tomkiem nad fizyką. - odpowiedziałam, nalewając do kubka herbaty. - Nawet porządnego śniadania nie zjadł. Tylko fizyka i fizyka. - westchnęłam. - Muszę iść, przepraszam. - postawiłam przy talerzu Kowalskiego kubek herbaty. - Idę do toalety, zaraz przyjdę. - powiedziałam. Szeregowy zerwał się z ławki i pobiegł za mną. Skipper przez chwilę zastanawiał się, czy nie zrobić tego samego, ale w końcu stwierdził, ze woli zostać, bo jeszcze zjedzą mu wszystkie kanapki. Do łazienki pójdzie później. Później pingwinek wyprosił od Kowalskiego pożyczenie smartphone'a i kolejny kwadrans spędził siedząc pod pokładem i tłukąc w telefon.
- chodź do nas Skipper. - poprosiłam, zaglądając pod pokład. - Mamy ciastka. - dodałam, co w ostateczności przekonało pingwinka, żeby do nas dołączył.
- Myślisz, ze będziemy mieć dzisiaj czas wolny? - zagadnął, kiedy razem maszerowaliśmy pomostem. - Muszę kupić jeszcze jedną rzecz.
- Wujek obiecał, że będzie. - odpowiedziałam, wsuwając mu w skrzydło czekoladowe ciastko.
- Chodźcie, wypływamy! - zawołała pani Klaudia, machając do nas. Skipper nerwowo przełknął ślinę. Nie było już czasu, żeby biec do ubikacji.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ale bym sobie tak jachtem popływała :D. Zazdroszczę takiego wypadu. Biedny Skipper... W takich sytuacjach warto mieć ze sobą plastikową butelkę ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Wczoraj rano na mnie i na chłopaków czekało królewskie śniadanie, a zaraz po nim prezenty. Mieliśmy naleśniki. I taką pyszną sałatkę. Szczerze mówiąc niewiele zjadłem, chociaż wszystko było pyszne. Najbardziej interesowało mnie co dostanę, chociaż to może niegrzeczne. W mojej paczce znalazłem książkę i ulubione cukierki. Szef i Rico dostali na spółkę zdalnie sterowany czołg, a Szeregowy, wiadomo, jednorożca do kolekcji. Ten był okrągły i puchaty. Na dokładniejsze obejrzenie prezentów nie mieliśmy zbyt dużo czasu, bo Kasia zabrała nas do wesołego miasteczka. Spędziliśmy tam cudowne przedpołudnie. Jechaliśmy z chłopakami kolejką górską. Najprawdziwszy rollercoaster. Wprawdzie pod koniec Szeregowemu zrobiło się niedobrze, ale na szczęście nie zwymiotował na żadnego z nas. W ogóle nie wymiotował, bo poprawiło mu się od razu na widok waty cukrowej. Zadziwia mnie to, doprawdy. Szef wydębił od Kasi bilet na jeszcze jedną trasę kolejką, ale pojechał już sam, bo wszyscy mieliśmy dosyć, poza tym chcieliśmy iść na zjeżdżalnię. Obiad jedliśmy w barze sushi. Rzadko tam chodzimy, bo dosyć drogo, a jedzenie najwyższej jakości, ale wczoraj był Dzień Dziecka, więc Kasia ustąpiła. Śmiem twierdzić, że sushi to najpyszniejsza potrawa świata. Najlepsze są maki z łososiem. Mmm... pycha! Potem Szeregowy zaciągnął nas na lody. Ja już byłem najedzony, ale jedną kulkę byłem w stanie zmieścić. Wieczorem wyskoczyliśmy jeszcze na basen. A do domu wróciliśmy całkowicie padnięci. Od razu po wejściu do pokoju padłem na łóżko i zasnąłem. Dzisiaj mnóstwo było atrakcji w szkole. Był zamek dmuchany, zjeżdżalnia, wata cukrowa i popcorn. Na stołówce hot-dogi, jeszcze później ognisko i do domu znowu wróciłem okrągły jak baryłka, bo musiałem oczywiście wszystkiego spróbować. Rozegraliśmy mecz siatkówki - trzecia gimnazjum na drugą i przegraliśmy z kretesem. Brałem też udział w konkursie szachowym organizowanym co roku. Przegrałem w pierwszych rozgrywkach. Pan Frankowski próbował mnie pocieszyć, dał mi nawet cukierka czekoladowego i mocno przytulił, ale ja już nie chciałem go słuchać. Było mi strasznie smutno.
pizap.com14648774578971.jpg
  • awatar Naomi ∞: Ładnie piszesz. Masz fajną wyobraźnie :)
  • awatar king of the north.: Jeny cudownie piszesz :D Mega mi to się podoba :D Aż mi wyobraźnia zaczęła działać :)
  • awatar Patersuxx: świetne <3 czekam aż w przyszłości wydasz książkę :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›