Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 czerwca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Właśnie wróciłam z zakupów. Musiałam jakoś uczcić to, że przyszły wyniki egzaminów gimnazjalnych. I będę wam dzisiaj mydlić oczy statystykami, bo jestem z siebie dumna, a polski, matematykę i przedmioty przyrodnicze napisałam najlepiej w klasie. Zacznijmy od polskiego. 31/32 punkty, co daje ok. 97%. Z tego chyba cieszę się najbardziej. Jeden jedyny błąd z zadań zamkniętych, zadania otwarte napisane na full. W tym oczywiście charakterystyka postaci, dla której wolność była najważniejszym priorytetem. Pisałam o Maryśce vel Prize z książki Michaliny KattLett Daszuty pod tytułem "Prize". Historia i WOS 13/32 punkty, co daje ok. 41%. Jestem całkiem z tego wyniku zadowolona, zwłaszcza, że jestem historycznym beztalenciem i wszyscy o tym wiedzą, łącznie z panem historykiem, z którym w sierpniu jadę na kolonie, ale o tym za chwilę. Przy okazji, jeśli pan to czyta (w co wątpię) to serdecznie pana pozdrawiam! Matematyka 20/28 punktów, ok 71%. Najlepiej w klasie, chyba wspominałam. Przedmioty przyrodnicze (też najlepiej w klasie) 18/28 punktów, ok. 64%. Biologia na full i z tego przedmiotu mam szóstkę na koniec. Angielski słabo, ale tym się akurat nie przejmuję. Anglistka skutecznie zniechęciła mnie do nauki tego języka. Poziom podstawowy i rozszerzony 13 i 11 na 40 punktów, co daje 33 i 27 procent.

Trzeba było to uczcić, więc zaraz po powrocie do domu rzucam wszystko, z tajnej skrytki wyjmuję swoje zasoby pieniężne i (zabierając ze sobą czarno białe - fikcja jakby ktoś nie wiedział) ruszam na miasto. Wprawdzie złamałam solenne postanowienie, że nie ruszam pieniędzy aż do wakacji, ale dla mnie wakacje zaczynają się właściwie już w poniedziałek, więc co tam tydzień wte czy wewte. W poniedziałek jadą na rekolekcje, dlatego mam wcześniej wakacje. Bo nie jadę. Nie chcę mieć wypranego mózgu. Potem jeszcze bierzmowanie w czwartek i zakończenie roku szkolnego w piątek i można cieszyć się kolejnymi niezapomnianymi wakacjami. Poszłam sobie do fryzjera, bo musiałam ściąć włosy. Nienawidzę jak mi to lata po szyi i ramionach. Wolę krótkie. W księgarni wydałam sześćdziesiąt pięć złotych na dwie powieści z gatunku tych tylko dla dziewczyn i  jeszcze mnie pingwiny naciągnęły na pizzę.

W sumie to na dzisiaj chyba wszystko, jutro zapraszam na rozdział, bo już pisze to opowiadanie i piszę i końca nie widać, a tu jeszcze trzeba skończyć napisany do jednej czwartej fanfic z Legolasem i wziąć się za rozdziały wakacyjne. A ostatni rozdział był dwa tygodnie temu (nie licząc one-shotów i wpisu z pamiętnika Kowalskiego).
Poniżej zdjęcie z Miką, jeszcze sprzed wizyty u fryzjera. Jej miny mnie powalają, ona zawsze lubi się powygłupiać.
IMG_20160616_103618938_001.jpg
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Gratuluję! Cieszę się, że tak dobrze Ci poszło ^^. Nie mogę się doczekać opowiadań ^^. Daj fotę po fryzjerze :3.
  • awatar frytki z majonezem.: Gratulacje! :* Piękne wyniki. A Historia chyba była faktycznie trudna, bo mój brat (który w miarę ją ogarnia) miał tylko pięćdziesiąt parę procent, a z całej reszty minimum po 70%. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Aha, bo zapomniałam, że dzisiaj graliśmy też mecz siatkówki. Klasa trzecia gimnazjum kontra nauczyciele. To taka tradycja u nas. W sumie to kto grał, ten grał. Zauważyłam dziwną rzecz, a mianowicie to, że te dziewczyny, które prześladują mnie, pacyfikują też całą klasę. Jedna z nich bez naszej wiedzy, a tym bardziej zgody obwołała się kapitanem drużyny siatkarskiej, wybrała sobie skład, a cała reszta... róbcie sobie co pragniecie, ale ma być po mojemu. Wczoraj jej nie było i rozwialiśmy w klasie, że nie chcemy takiego składu, jaki ona wybrała i potajemnie ułożyliśmy sobie nasz. Dzisiaj jedna odważna osoba (znaczy ja) przedstawiła jej propozycje, ale oczywiście nikt po mojej stronie nie stanął, bo wszyscy się jej boją, jedna nawet wydarła się na mnie, żebym nie wkładała w jej usta czegoś, co nie powiedziała. A ja tylko powtórzyłam nasze propozycje z dnia poprzedniego. Usłyszałam, że to ona jest kapitanem i to ona wybiera skład, oprócz tego posypały się pretensje pod moim zarzutem, że nie zrobiłam plakatu. Opadła mi szczęka. Ja?! Podobno plakat mieliśmy robić wszyscy, więc dlaczego akurat ja?! Co ja niby jestem, służąca?! Wszczęłam jednoosobowe powstanie, odmówiłam wszelakiej maści zeznań i udałam się na podwórko, gdzie przesiedziałam wszyściutkie przerwy aż do rozpoczęcia meczu (a było ich dwie). Miałam nie grać, ale Effa mnie tak ładnie prosiła (chyba Effa, a może Mika), więc się przebrałam. Dziewczyny wyskoczyły z tekstem "Jesteśmy jedną klasą, zjednoczmy się!" na co chciało mi się śmiać. Taka z nas jedna klasa, że naprawdę... Jedna osoba pacyfikuje pozostałe, trzy (w tym ja) wykluczone ze społeczeństwa i to ma być, ja przepraszam, jedna klasa?! Byłam w grupie rezerwowej, cały mecz przesiedziałam na ławce. O przepraszam, nie cały. Szanowna pani kapitan wpuściła mnie na boisko na dokładnie dwie minuty. Podobno wszyscy mieli grać, nawet jak będziemy przegrywać. I tak przegrali, trzy sety do dwóch. Jakoś przestało mnie to obchodzić. Cieszę się, że to już koniec.

No to macie jeszcze jedno zdjęcie z Miką.
IMG_20160616_103734037_001.jpg
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Są ludzie i taborety... Co zrobisz? Nic nie zrobisz... Chcesz dobrze, wyjdzie źle. Co jednak nie zmienia faktu, że warto próbować :D.
  • awatar Hanti: Nie martw się tą idiotką bo nie warto. Najważniejsze, że masz kumpele które cię wspierają :)
  • awatar SugarFirefly: Oj tam, w szkole różnie bywa. Szkoła to ogólnie inny stan umysłu :P Ważne żebyś miała przyjaciół w "normalnym" życiu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›