Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 czerwca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Chodź Kowalski, pójdziemy na chwilkę pod prysznic, dobra? - odezwałam się, podając pingwinkowi ręcznik. - Skipper, a ty na co czekasz? - spytałam, widząc, że pingwinek już zwija się w kłębek w śpiworze.
- Nie idę pod prysznic. - odpowiedział Skipper. - Umyję się rano.
- Nie ma, nie ma, idziesz z nami. - pingwinek westchnął ciężko. Miał nadzieję, że jakoś uniknie wizyty we wspólnej łaźni, ale niestety. Szeregowy podłą mi jeszcze żel pod prysznic i skierowaliśmy się do łazienki, w której roiło się od dziewczyn. Skipper wpatrywał się w kafelki, a na policzki zaczynał wypływać mu rumieniec. Wstydził się podnieść wzrok.
- Chłopcy, ręcznik zostawiam wam przed kabiną, dobra? - powiedziałam. - Żeby się nie zamoczył. I myjcie się szybciutko, bo wszyscy chcemy już iść spać.
- Jasne. - odpowiedział Kowalski i pociągnął Szeregowego za sobą. Skipper mechanicznie podążył za nimi. Chłopcy właśnie kombinowali, co trzeba zrobić, żeby poleciała woda, bo klasycznych kurków ciepła/zimna tu nie było. W końcu okazało się, że trzeba wcisnąć guziczek wmontowany w ścianę. Skipper stanął w kącie kabiny, gorączkowo przyciskając skrzydła do zaciśniętych powiek. Bał się, ze zobaczy coś, czego nie powinien był oglądać. Za cienką ścianą kabiny znajdowała się przecież kolejna, a w niej jakaś naga dziewczyna. Po policzkach pingwinka popłynęły łzy.
- Szefie, wszystko w porządku? - Skipper usłyszał Szeregowego. Któryś położył mu skrzydło na ramieniu.
- Chłopcy, wychodzicie? - spytałam, stając przed kabiną pingwinów. Zwierzaki po kolei wychynęły zza zasłonki. Wszystkie... trzy? zajrzałam do kabiny, a widząc Skippera skulonego w kącie, pociągnęłam go za skrzydło do siebie.
- Skipper, co się stało? Poślizgnąłeś się? Uderzyłeś? - wypytywałam łagodnie, podczas gdy pingwinek szlochał mi w ramię. - Skipper... - powtórzyłam, biorąc od Szeregowego ręcznik. Zabrałam się za wycieranie pingwinka.
- Skipper... - spróbowałam jeszcze raz, biorąc go na ręce. - Ćśś... Cichutko... No już, nie płacz. - pingwinek uspokoił się do końca, czując chłodny, wieczorny wiaterek i przekręcił mi się w ramionach.
- Nie pójdę tam więcej. - oświadczył. - Ani tam, ani do żadnej innej łaźni publicznej.
Na jachcie okazało się, ze wszyscy leżą już w łóżkach, część nawet zasnęła. Kowalski włożył moje rzeczy do torby, pocałował mnie w policzek i pobiegł do łóżka, które zarezerwował dla siebie i wujka Janusza. Szeregowy zwinął się w kłębek obok Kaśki, Rico położył obok Violetty. Wsunęłam się do śpiwora, przytulając do siebie Skippera i niemal natychmiast zasnęłam, czując, że pingwinek obejmuje mnie mocno.
Przebudziłam się w nocy, czując, że Skipper zaczyna się niespokojnie kręcić. Jęknął przez sen. Poczułam niepokój. Zastanawiałam się, czy powinnam go obudzić. Wydał z siebie kolejny jęk. Kiedy krzyknął cicho, podjęłam decyzję. Podniosłam się do pozycji półsiedzącej.
- Skipper... - szepnęłam. Zamarł w bezruchu i już myślałam, ze go obudziłam, ale on zesztywniał nagle. Na dziobie malowało mu się napięcie, ból i przerażenie. Czułam przebiegający po plecach dreszcz. Chwilę potem obudził się nagle, mocno łapiąc mnie za rękaw. "Koszmary" domyśliłam się. Pingwinek oddychał szybko.
- Wszystko w porządku? - spytałam. Skipper kiwnął głową.
- Muszę pójść do łazienki. - odezwał się.
- Wytrzymasz do rana? Pani Klaudia mówiła, że nie wolno wstawać. - pingwinek pokręcił głową przecząco.
- Obudź wujka, muszę do łazienki. - poprosił nerwowo.
- Jest trzecia, do pobudki cztery godziny, wytrzymasz. Śpij.
Kowalski wiercił się nerwowo pod kołdrą, a w końcu przebudził się i rozejrzał po pomieszczeniu w którym się znajdował. Szeregowy właśnie przekręcał się na drugi bok, posapując przez sen. Pingwinek uśmiechnął się.
- Kowalski... - szepnął pan Frankowski. - Kładź się, jeszcze wcześnie. Coś ci się śniło?
- Nie. - odszepnął pingwinek. - Tylko... Muszę wyjść za potrzebą. - nauczyciel przekręcił się na plecy i spojrzał na niego. Potem zerknął na zegarek. W ciemności błyszczał dwa czarne punkciki. Kowalski patrzył na pana Janusza.
- Wytrzymasz trzy godzinki? - spytał wychowawca.
- No... Chyba tak. - odpowiedział z wahaniem pingwinek. Pan Frankowski mocno go do siebie przytulił.
  • awatar ThinkPositiveGirl: Zapraszam do mnie :3
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ja to nigdy nie znosiłam się przebierać po basenie we wspólnej szatni dziewczyn na Zielonych Szkołach... Co prawda były tam dwie kabiny żeby się przebrać, ale dla całej naszej żeńskiej grupy było to jednak za mało. Dlatego zawsze po basenie pierwsza zajmowałam jedną z kabin :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Jak wam mija Dzień Dziecka? I co dostaliście? U mnie same dobra, a do tego jutro w szkole impreza. I jeszcze śpię godzinę dłużej, bo na dziewiątą. Czegóż chcieć więcej?
pizap.com14648030488571.jpg

Dostałam wszystko to co lubię, czyli książki; "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów - rok później" i "Lekcje z pingwinem". Możecie spodziewać się recenzji tej drugiej pozycji jakoś tak pod koniec przyszłego tygodnia, a jak nie, to dopiero jak wrócę z gór. Oprócz tego bransoletka, którą też widać na zdjęciu, lakier do paznokci z Avonu i album na karty kolekcjonerskie z Pingwinami. Wybaczcie, że nie mam zdjęcia. Pokażę kiedy indziej. Babcia dorzuciła jeszcze trochę pieniędzy, które zawsze się przydają. Z okazji Dnia Dziecka cały dzień dzisiaj graliśmy w szkole w gry planszowe i oglądaliśmy filmy. I jeszcze dostałam zwolnienie z dwóch ostatnich lekcji. Przepustka do domu to piękno w najczystszej postaci. Zanim zapomnę, wszystkim małym i dużym, którzy w głębi duszy czują się dziećmi z okazji tego święta życzę wszystkiego najlepszego, spełnienia najskrytszych marzeń, zadowolenia z tego jakże pokrętnego czasem życia i wszystkiego, czego tylko w głębi serc znaleźć można.

Pingwiny też szczęśliwe, prezenty oczywiście dostały i właściwie już śpią, bo dzień obfitujący w atrakcje i niespodzianki wymyślane specjalnie dla nich. Byliśmy na trzech placach zabaw, na zamkach dmuchanych, zjeżdżalniach, potem jeszcze zaciągnęły mnie na basen. Obiad w barze sushi, potem lody, ciastka. A do domu wróciły tak padnięte, że od razu zasnęły. Słodko wyglądają jak tak śpią wszystkie razem na jednym łóżku, przytulone do siebie. I Skipper nawet jednorożca obok siebie toleruje. Kowalski już zapowiedział, że szczegółowo wszystko opowie jutro, bo dzisiaj nie ma już siły i kazał wam przekazać, więc przekazuję. Do jutra czytelnikom!
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Haha, no to nieźle u Was było :P. Tylko się cieszyć ^^. Ja jak już wcześniej wspominałam, z okazji Dnia Dziecka byłam na rodzinnym treningu karate, który został zorganizowany przez klub, do którego uczęszcza mój brat. W szkole był piknik zwany Dniem Patrona Szkoły, więc brak lekcji, a do tego dostałam szklaną statuetkę przedstawiającą patrona naszej szkoły i dyplom, ponieważ zostałam wybrana przez nauczycieli jako "Najlepszy uczeń w zawodzie fototechnik" :D.
  • awatar SugarFirefly: Ja dostałam mangi i limitowanego Zelfa Syrenkę :D
  • awatar Seiti: dobrze było być dzieckiem...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›