Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 27 maja 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Pingwiny maszerowały za mną chodnikiem, szczebiocząc do siebie wesoło. Tylko Kowalski wciąż ubolewał nad tym, że znowu przepadnie mu ulubione święto. Pod szkołą stała już Violetta, która zamachała do mnie radośnie, kiedy dochodziliśmy do szkoły. Odmachałam, ale postanowiłam być ostrożna. Violetta też była ofiarą Agnieszki i spółki. Kto mógł wiedzieć czy jej nie zaszantażowały. Po jej szczerym uśmiechu wnioskowałam jednak, że jej intencje również są szczere.
- Cześć. - przywitała się Violetta. - Cieszę się, że będziemy mogły wreszcie się tak naprawdę poznać.
- Ja też. - odpowiedziałam. Znałyśmy się od pierwszej klasy gimnazjum, ale rzeczywiście nic o sobie nie wiedziałyśmy. Kojarzyłam tylko, że Violetta bardzo lubi rysować i robi to dobrze. Odwróciłam wzrok, słysząc rozmowy. W naszą stronę zmierzał właśnie pan Frankowski z dwójką licealistów i... z Gosią! Rzuciłam torbę na ziemię i przypadłam do kuzynki. Dziewczyna roześmiała się i objęła mnie.
- Takiego powitania się nie spodziewałam. - powiedziała. - Masz ze sobą czarno białe? - spytała.
- Pewnie! - roześmiałam się i spojrzałam na biegnące w naszą stronę pingwiny. Po krótkim zapoznaniu się, podczas którego wyszło na jaw, że licealiści - Tomek i moja imienniczka, Kaśka - są rodzeństwem, pan Frankowski zdecydował, że czas ruszać, zwłaszcza, ze usialiśmy podjechać po uczniów z innych szkół. Razem z Violettą i Gosia zajęłyśmy się analizowaniem programu wycieczki, pingwiny pozostawiając same sobie. Na szczęście one tez znalazły sobie zajęcie. Niestety, wyglądanie przez okno znudziło im się już po półgodzinie.
- Daleko jeszcze? - zaczynał marudzić Szeregowy.
- Nawet mnie nie denerwuj. - odpowiedziałam. - Wiesz, że mam uczulenie na to zdanie. Pingwinek posłusznie umilkł, ale i tak co chwilkę wzdychał ciężko, co było tak samo denerwujące jak ciągłe pytania, ale nic już nie mówiłam.
- Załogo, za chwilę postój! - zawołał pan Frankowski po mniej więcej dwóch godzinach jazdy. Szeregowy poderwał się z fotela. Wszystkie cztery, nie tylko on, chciały rozprostować łapki.
Autokar zaparkował pod stacją benzynową i wysiadłam na zewnątrz, razem z pingwinami, ale chwilę potem zwierzaki rozeszły mi się na wszystkie strony. Skipper stwierdził, ze jest głodny i razem z Tomkiem poszedł po hot-doga, wcześniej wyłudziwszy ode mnie pieniądze. Rico, biorąc przykład z dowódcy, pobiegł do sklepu. Szeregowy musiał pójśc do toalety, więc my też skierowaliśmy się do budynku stacji.- Kowalski! - zawołałam do siebie pingwinka, który właśnie tłumaczył Kaśce jakieś zadanie z matematyki.
- Tobie się nie chce do ubikacji? - spytałam, kiedy Kowalski oderwał się od notesu i podszedł do mnie na chwilę.
- Nie. - odpowiedział pingwinek. - Proszę cię... Przestań mnie traktować jak dzieciaka. Proszę. - kiwnęłam głową.
- Dobrze, ale w razie coś mas zmówić.
- Obiecuję. - Kowalski ścisnął mnie za rękę i wrócił do Kaśki, a ja pociągnęłam Szeregowego za skrzydło w stronę toalet, przed którymi ciągnęła się już kolejka.
- Nie! Znowu przegrałem! - jęknął zrezygnowany Kowalski, rzucając swojego smartphone'a na siedzenie obok. Od godziny tłukł w telefon, zupełnie nie zwracając uwagi na ro, co się działo wokół. Pewnie znowu grał w warcaby. Skipper przewrócił oczami i westchnął teatralnie, kiedy pingwinek ponownie chwycił za smartphone'a.
- Teraz mi się uda! - powiedział z mocą i znowu zatopił się w grze. Spojrzałam na Kowalskiego z uśmiechem i wyjęłam mu ze skrzydła telefon.
- Hej! - zaprotestował pingwinek. - Oddaj.
- Mhm. Za chwilę. - odpowiedziałam, grezebiąc w ustawieniach i minutkę później oddałam mu smartphone'a.
- Wygrałem. - stwierdził po chwili Kowalski. - Jak to zrobiłaś?
- Tajemnica. - odpowiedziałam, wyciągając dłoń w stronę paczki chipsów, które kupił Rico. Pingwinek uśmiechnął się, ale odłożył telefon. Teraz, kiedy już udało mu się wygrać, zmagania z komputerowym systemem nie były już takie emocjonujące. Niedługo potem za oknem pokazało się jezioro i pingwiny przypadły do szyby z okrzykami zachwytu. nie mogły się doczekać kulminacyjnego punktu wycieczki.