Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 26 maja 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- To wszystko jeśli chodzi o sprawy organizacyjne. - powiedział pan Frankowski. - Jeszcze jedna rzecz. W przyszłym tygodniu odbędzie się wycieczka na jachty. Czy ktoś już teraz miałby ochotę pojechać?
- Gdzie? - wyrwało się Kowalskiemu. - Na jachty?
- Tak, na Solinę, na Podkarpacie. - potwierdził nauczyciel. Trąciłam nogą torbę, w której siedział Skipper. Pingwinek wychylił się i spojrzał na mnie z dziobem pełnym kanapki z salami i z pojemnikiem z surówką w skrzydle.
- Znowu zjadasz mi śniadanie? - spytałam, patrząc na niego.
- Byłem głodny. - odpowiedział mi Skipper. - Co jest?
- Chcemy jechać na jachty? - pingwinek ochoczo pokiwał głową i wrócił do konsumpcji surówki. - Kowalski?
- Nie, proszę, kiedykolwiek, tylko nie w przyszłym tygodniu. - pingwinek uwiesił mi się na rękawie.
- Przykro mi bardzo, przegłosowane. - odparłam i podniosłam rękę. Chwilę potem to samo zrobiła Violetta.
- Ktoś jeszcze, czy tylko te dwie osoby? - spytał pan Frankowski, a kiedy nikt inny się nie zgłosił, dodał; - Wpiszę was na listę. Jutro dostaniecie komplety program.
Chwilę potem zadzwonił dzwonek na przerwę, a ja odniosłam z podłogi torbę i pociągnęłam Kowalskiego za sobą do szkolnego sklepiku.
- Skipper, zostawiłeś coś dla mnie? - spytałam, zaglądając do torby, w której siedział pingwinek.
- Niestety. - odpowiedział, pokazując mi puste pudełeczko. - Ale ta surówka to pierwsza klasa, naprawdę.
- Dzięki. - wzięłam ze stojaka z chipsami paczkę tych o smaku cebulki i zapłaciłam. Potem siadłam na ławce.
- Mamo! - usłyszałam rozradowany głosik Szeregowego.
- Cześć kochanie. - mocno przytuliłam pingwinka, a on uśmiechnął się do mnie i pobiegł kupić sobie ciastka.
- Coś taki markotny Kowalski? - odezwałam się.
- Nie chcę nigdzie jechać. - pingwinek złożył skrzydełka na piersi. - Czy my naprawdę musimy jeździć na każdą wycieczkę szkolną, jaka tylko się odbywa?
- Nie, nie musimy. - odpowiedziałam. - Ale pod żaglami może być naprawdę fajnie. Zobaczysz.

Kowalski szlochał gorączkowo wtulając dziób w poduszkę i jednocześnie okładając ją pięściami.
- Skarbie, stało się coś? - spytałam, zaglądając do pokoju.
- Nic się nie stało, idź sobie. - pingwinek rzucił we mnie kocykiem, który złapałam w locie.
- Przecież widzę. Bez powodu byś raczej nie płakał. - złapałam lecącą w moją stronę poduszkę. - Co się dzieje? - spytałam, siadając obok Kowalskiego.
- Nie jadę z wami na te jachty. - pingwinek zabrał mi poduszkę i na nowo wcisnął w nią dziób. - Od początku mówiłem, że nie chcę z wami jechać. Chcę zostać w domu.
- Powiesz mi co tak ważnego jest w Warszawie?
- Święto Młodego Naukowca. - no tak... jak mogłam zapomnieć? - Dlaczego nie mogę zostać z wujkiem?
- Wujek jest opiekunem na tej wycieczce. A samego cię w domu nie zostawię. - Kowalski poderwał się z łóżka.
- Przecież nic mi się nie stanie. To tylko dwa dni. Proszę! Mamo, proszę!
- Nie. I koniec dyskusji. Pójdziesz w przyszłym roku.
- Rok temu też tak mówiłaś! - pingwinek podniósł głos. - Wtedy jechaliśmy w góry. - zapatrzyłam się w podłogę. Miał rację, mówiłam coś podobnego.
- Skarbie, ja... - zaczęłam, ale Kowalski mi przerwał.
- Idź sobie! - krzyknął. - Nie chcę twoich tłumaczeń! - powoli wstałam i wyszłam, zamykając za sobą drzwi.
- Co to za opętańcze krzyki? - spytał Skipper, stojący w korytarzu. - Coś z Kowalskim? Zaraz go przećwiczę. - nie zdążyłam go powstrzymać, bo pingwinek już otworzył drzwi i od razu oberwał poduszką. Kowalski przyłożył skrzydło do dzioba, ale zaraz stwierdził, że swojego czynu nie żałuje.
- Sami tego chcieliście! - wrzasnął Skipper, łapiąc za poduszkę. Potem rzucił się w stronę przyjaciela. Kowalski pisnął i zanurkował pod kołdrą, ale Skippera to nie powstrzymało. Chwilę potem w pokoju na wszystkie strony latały poduszki, Kowalski śmiejąc się, prosił o wybaczenie, a Skipper stał nad nim z miną mordercy. Obaj padli na łóżko bez tchu.
- To co, jedziecie z nami? - spytał dowódca.
- Jadę. - odpowiedział mu Kowalski.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Przypomniało mi się jak sama taką bitwę na poduszki zorganizowałam.Oczywiście nie obyło się bez strat materialnych.
  • awatar Widmo Anioła: Ha,ha dobre
  • awatar Aduszka♥: @Widmo Anioła: Racja ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje maluchy zwariowały. Dzisiaj jest Dzień Matki, a one rano stają przede mną z różami, dwoma opakowaniami czekoladek, jeszcze mi śniadanie zrobiły. Nic nie przebije jajek na bekonie Skippera.
IMG_1058.JPG

Rico z własnej woli rzucił się mnie przytulać. Nie pamiętam żeby kiedykolwiek zrobił coś takiego. Młody za to nie mógł się doczekać aż rozpakuję te czekoladki i podzielę się z nimi. Pazerny łasuch.
IMG_1062.JPG

Kowalski, jak dumny z siebie przedszkolak przeczytał mi wiersz, który sam napisał i nie dał się sprowokować nawet wtedy, kiedy Skipper udawał wymioty. Teraz kłócą się o to, którego kocham najbardziej.
IMG_1066.JPG
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›