Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 maja 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Skipper siedział przy oknie, niewidzącym wzrokiem wpatrując się w widok za szybą. Skrzydło pingwinka gładziło szorstką okładkę starego tomiku z poezją.
- Wiem, że chwila się zbliża bez powrotu drogi, / drogi trudnej, a jednak jedynej w mym życiu. - szeptał bezgłośnie Skipper. Po policzku spłynęła mu łza, a dziób wygiął się w podkówkę.
- Wezmę los na ramiona, los piękny, choć srogi, / los, co będzie mym bratem i... - pingwinek przerwał, bo gwałtownie otworzyłam drwi.
- Nie śpisz już? - spytałam. - Wszystko w porządku?
- Tak. - odpowiedział Skipper, szybkim gestem wycierając łzy.
- To dobrze. - powiedziałam, podchodząc do pingwinka. - Chodź na śniadanie. - Skipper zeskoczył z krzesła i podreptał za mną, po drodze wciskając tomik poezji pod poduszkę. Na stole było mnóstwo wspaniałości z gatunku tych, które je się tylko w weekendy, ale pingwinek z góry wiedział, ze żadne naleśniki, ani sałatki nie przejdą mu przez gardło. Wsypał sobie do miseczki płatki śniadaniowe i zalał mlekiem. Nie miał apetytu. Zerknęłam na niego niespokojnie. Nigdy w życiu nie odmówiłby sobie ani bekonu, ani jajek.
- Skipper, ty nie jesteś czasem chory? - odezwałam się. -  Coś mizernie wyglądasz skarbie.
- Nie, w porządku. - pingwinek przetarł oczy. - Nie wyspałem się tylko.
- Właściwie po co zerwałeś się tak wcześnie? Z reguły w soboty lubisz sobie dłużej poleżeć. - Skipper nie odpowiedział. Zaniepokojony Kowalski wziął dowódcę za skrzydło, ale przyjaciel wyszarpnął skrzydło z jego uścisku.
- Przepraszam, nie mogę... - Skipper odsunął od siebie miseczkę z niedokończonym śniadaniem i szybkim krokiem skierował się do swojego pokoju.
- Chłopcy, coś jest na rzeczy. - powiedziałam. - Czy któryś może mi powiedzieć o co chodzi? - Kowalski i Rico popatrzyli na siebie, Szeregowy (podejrzewam, że celowo)upuścił widelec i zanurkował pod stół. Kowalski westchnął.
- Ja nic nie wiem. - powiedział w końcu. - Tylko tyle, że co roku tego dnia Szef zamyka się u siebie i nie chce o niczym rozmawiać. Rico też nie powie ci więcej. A Szeregowy w ogóle tego nie rozumie.
Skipper leżał w łóżku, mocno ściskając w skrzydłach przeglądaną rano książkę. Dziób mu drżał, oczka zachodziły łzami, nie miał wątpliwości, że zaraz wybuchnie płaczem. Mimo to opanował się, kiedy zajrzałam do pokoju.
- Wyjdź! - rzucił szorstko, nawet nie patrząc w moją stronę. Posłusznie wycofałam się za próg.
- Chciałam tylko spytać, co byś chciał dzisiaj na obiad. - powiedziałam łagodnie.
- Nie zjem dzisiaj obiadu. - odpowiedział Skipper. - Wyjdź. - powtórzył, choć już łagodniej.
Po południu nieśmiało zajrzałam do niego jeszcze raz. Spłakany pingwinek spał. Na stoliku leżała książka i mnóstwo czarno-białych zdjęć. Usiadłam obok niego na łóżku, a wyczuwając pod poduszką twardy przedmiot, wyciągnęłam stamtąd tomik poezji. Przerzuciłam kilka kartek. Na marginesach było mnóstwo zapisków, wykonanych niewątpliwie skrzydłem Skippera. Spojrzałam na pingwinka, a widząc w zaciśniętym skrzydle błysk metalu, delikatnie wyjęłam mu z zaciśniętej pięści odznakę wojskową. Skipper poruszył się niespokojnie, ale nie obudził.
- Co ty tu robisz? - usłyszałam chwilę później. - Czy ty nie możesz zrozumieć, ze ja też chcę od czasu do czasu być sam? - spytał płaczliwie.
- Martwię się. - odpowiedziałam. - Co się dzieje, Skipper? - pingwinek wziął głęboki wdech i usiadł na łóżku, wyciągając skrzydło po odznakę, którą chwilę potem mu oddałam.
- Dziś jest rocznica. - odezwał się. - Rocznica śmierci Manfrediego i Johnsona. - powiedział, na nowo zaczynając płakać. - usiadłam przy stoliku, biorąc w dłoń pierwsze z brzegu zdjęcie. Rozpoznałam na nim Skippera, tyle, że młodszego, uśmiechniętego, w mundurze, stojącego obok innego pingwina.
- To był początek służby. - powiedział pingwinek, dosiadając się do mnie. - Byliśmy wszyscy młodzi, święcie przekonani, że świat da się zmienić. Nie przypuszczaliśmy jeszcze wtedy, czym to się wszystko skończy. - objęłam Skippera ramieniem.
- To jest Abigail. - odezwał się znowu, pokazując mi fotografię, na której rozpoznałam dziewczynę w stroju sanitariuszki. - A to Manfredi i Johnson. - wziął w skrzydło kolejne zdjęcie. Przytuliłam go mocno do siebie, czując, że cały dygocze od tłumionego szlochu.
- Płacz. - powiedziałam. - Wypłacz się. - Skipper pokręcił przecząco głową.
- Nie mogę. - odpowiedział. - Choćbym nie wiem jak chciał, nie mogę. Miesiącami analizowałem tą książkę. - powiedział, pokazując na ”Teorię sztuki wojennej”. - Odkąd tylko wpadła mi w skrzydła. Miesiącami próbowałem się dowiedzieć, co oni zrobili wtedy nie tak! - pingwinek podniósł głos. Odwróciłam głowę, kiedy do pokoju zajrzała pozostała trójka. Kowalski posłał mi zaniepokojone spojrzenie. Gestem pozwoliłam mu odejść bliżej, potem puściłam Skippera. Pingwinek odwrócił głowę, patrząc na podwładnych. Kowalski zerknął na porozrzucane fotografie. Skipper ścisnął mnie za rękę, potem rzucił się przyjaciołom w ramiona.
- Przepraszam, że wam o niczym nie powiedziałem. - powiedział. - Po prostu tak bardzo nienawidzę tego dnia, że nie byłem w stanie.
- W porządku Szefie. - odezwał się Kowalski. - To nie Szefa wina. - Skipper, więżąc przyjaciela w mocnym uścisku rozszlochał się jeszcze bardziej. Łzy mokrymi strugami płynęły po policzkach, pingwinkiem raz po raz wstrząsał spazm szlochu. Kowalski nie wypuszczał go z ramion, dopóki nie zaczął się uspokajać.
- Ma Szef nas. - odezwał się w końcu. Skipper podniósł na niego wzrok, a potem uśmiechnął się przez łzy. Wytarłam rękawem oczy, w których zaczynały zbierać się łzy.
- Zejdziesz do nas na dół? - poprosiłam. - Wiem, że to będzie długa i trudna rozmowa, ale musisz nam opowiedzieć tę historię. - pingwinek spojrzał na mnie z przestrachem. Bał się wracać do przeszłości, bał się wspominać przyjaciół, ale odważnie kiwnął głową.
- Musze się w końcu na to odważyć. - powiedział.
  • awatar frytki z majonezem.: O matko, Parlicki! Cudowny ten wiersz. ♥ Ale ja nie o tym chciałam. To znaczy o tym też, bo w końcu jakiś wiersz który znam i nie jest klasyką :D (za bardzo w wierszach nie siedzę). Chciałabym powiedzieć, że jestem dumna ze Skippera. Wiem, jak dużo kosztowało go to wysiłku żeby się przemóc i powiedzieć o swym bólu reszcie ekipy - dla pingwinka było to zawsze równoznaczne z "umniejszeniem" swego autorytetu, przyznanie się przed resztą że nic co "ludzkie" (pingwinie? :p) nie jest mu obce, że również odczuwa te negatywne uczucia jak ból, strach, złość...Tym bardziej jego wyczyn wydał się dla mnie bohaterski, a i sam Skipper zobaczył, że zawsze może liczyć na wsparcie w trudnych chwilach. Czytało się z przyjemnością, przyznam, że czytam już Twojego bloga prawie od roku i sama byłam ciekawa, kiedy nieustraszony pingwini dowódca da w końcu upust swoim emocjom (chyba że coś przegapiłam po drodze?).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Wczoraj z pingwinami urządziliśmy sobie mały wieczorek filmowy, bo na Polsacie emitowane było "Karate Kid". Wszyscy ten film oglądaliśmy, ja co najmniej pięć razy, ale zawsze kiedy go na nowo oglądam, wzbudza we mnie coraz to nowy szereg emocji. I to jest piękne. Niby wiem, ze wszystko się dobrze skończy, a i tak z napięciem wpatruję się w ekran. Jackie Chan jest świetny w tym filmie, ale to nie zmienia faktu, że najbardziej kocham go w "Godzinach szczytu". Wczoraj siedzieliśmy do jedenastej, ale czterdzieści procent, padło już przed dziesiątą, bo Szeregowy usnął najwcześniej, potem dołączył do niego Kowalski. Skipper w czasie trwania filmu nawet nie rozumiał co się do niego mówi, ale to zrozumiałe. Dzisiaj oglądał powtórkę. Kocha ten film chyba najbardziej z nas wszystkich. Dzisiaj maratonu filmowego runda druga, bo na TVN-ie "Miss agent". Tego jeszcze nie oglądaliśmy, ale jestem święcie przekonana, że wszystkim się będzie podobać.
karate kid.jpg

“Życie nas powala. Ale tylko od nas zależy czy się podniesiemy.”


"Kung fu żyje we wszystkim co robimy. W tym jak wieszamy kurtkę i jak ją zdejmujemy." - Jackie Chan (pan Han).
  • awatar Hanti: Ja kocham wszystkie wersje tego filmu <3
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Co prawda nie oglądałam, i jakoś na razie nie będę oglądała, ale cieszę się, że Wam się podoba! :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›