Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 maja 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Jak już pan Frankowski przyniósł mnie do domu po Nocy Muzeów to spałem jak zabity do dziesiątej. Nie budził mnie, bo w końcu do domu wróciliśmy po drugiej w nocy. Uznałem, że wypadałoby zwlec się z łóżka, zwłaszcza, że teraz, kiedy ciocia jest w ciąży, wujek ma dla mnie mniej czasu niż wcześniej. W kuchni czekały na mnie kanapki z twarożkiem i... uśmiechniętymi buźkami. Ojej... pan Janusz się postarał. Wcale nie musiał, ale niemniej miło. Uśmiechnąłem się w ramach podziękowania i zabrałem do jedzenia, zupełnie zapominając, że oczka na jednej z kanapek są zrobione z pieprzu. "Kowalski, może lepiej wyjmij sobie kulki pieprzu z tej kanapki, co?" odezwał się nauczyciel. Kiwnąłem głową i w tym samym momencie skrzywiłem się, czując, że język zaczyna mnie piec, a w dziobie wybucha pożar. Właśnie rozgryzłem kulkę pieprzu. "Mówiłem." roześmiał się pan Janusz, stawiając mi obok talerza szklankę soku. Dyskretnie wyplułem resztki pieprzu w serwetkę i w kilku łykach wypiłem sok. Potem przy wtórze śmiechu pana Janusza, wyciągnąłem z kanapki drugą kulkę. "Musimy zaraz iść do domu, prawda?" spytałem, nie bez żalu. Nauczyciel uśmiechnął się. "Nie, nie musimy. Dzwoniłem do Kasi, możesz ze mną zostać do wieczora." Z szerokim uśmiechem poderwałem się z krzesła. "Spokojnie. Dokończ śniadanie." Prawdę powiedziawszy, to nie byłem w stanie nic przełknąć, teraz, kiedy już się dowiedziałem, że mam wujka na wyłączność i to cały dzień. Byliśmy na długim, długim spacerze po mieści. Głownie to spędzaliśmy czas w Łazienkach, bo strasznie lubię karmić tam kaczki, a ostatnio wykluły się takie malutkie, żółciutkie i teraz tam pływają. Pawi niestety nie było, a szkoda, bo są piękne, chociaż, uwierzcie mi, kiedy przybierają pozę bojową to uratować się można tylko ucieczką. Po Łazienkach włóczyliśmy się dopóki nie zacząłem być głodny, a wtedy dostałem hamburgera. Pan Frankowski stwierdził, że raz na jakiś czas taki obiad mi nie zaszkodzi. No i szukaliśmy toalety, bo ja musiałem pójść, a jeszcze się zgubiliśmy. W rodzinnym mieście. Jak już wracaliśmy do domu, to jeszcze mi pan zrobił zdjęcie przy pomniku Sobieskiego. Akurat próbowałem złapać motylka.
  • awatar Hanti: Na pewno hamburger raz na jakiś czas nie zaszkodzi :)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Świetnie! W Warszawie byłam nie raz, choć mieszkam bardzo daleko od niej, ale chciałabym jeszcze raz zwierdzić stolicę ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›