Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 maja 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Zbliżał się ostatni dzień warsztatów, dlatego razem z Bridget pracowałyśmy jak szalone przy odkrytym grobowcu. Koleżanka właśnie przerysowywała do notesu ryciny ze ścian, ja badałam hieroglify po drugiej stronie komory grobowej. Przerwałam, widząc przerwę w badanej ścianie. Zastukałam w nią młoteczkiem, a kiedy usłyszałam tylko głuchy odgłos, zawołałam do siebie Bridget. Oczywiście zaraz z Anią przydreptały pingwiny, które dostały zgodę na przebywanie w grobowcu, pod warunkiem, ze będą grzeczne jak aniołki. Było to dla nich prawdziwe zbawienie, bo pod ziemią było przyjemnie chłodno, podczas gdy na zewnątrz panowała temperatura bliska tej z końca piekielnych rubieży.
- Myślisz, że za tą ścianą jest kolejne pomieszczenie? - spytała Bridget.
- Tak mi się wydaje, ale... nie ma tutaj żadnych drzwi, wrót, nawet bramy. - odpowiedziałam, siląc się na dowcip.
- Mogę pędzelek? - spytał Kowalski. Bez słowa podałam mu przyrząd, a kiedy pingwinek zaczął usuwać ze ściany resztki pozostałego na niej piasku, postanowiłam mu pomóc. Chwilę potem mieliśmy już zarys drzwi.
- Panowie, otwieramy. - zarządził Skipper, ale kiedy chciał podejść do drzwi, złapałam go za skrzydło.
- Powoli, nie wiesz jak ten mechanizm działa. - upomniałam. Wrota wyglądały na masywne, więc kiedy je popchnęłam, spodziewałam się zgrzytu i tarcia o kamienną posadzkę, ale ustąpiły z łatwością.
- O jejku! - westchnął Szeregowy. Kowalski jak oniemiały patrzył na pomieszczenie rozjaśnione ciepłym blaskiem lampek oliwnych.
- To jest chyba... sanktuarium. - szepnął przytłoczony bogactwem i przepychem najświętszego miejsca w świątyni. Ściany sanktuarium wykonano z drogocennego, ciemnoniebieskiego lapis lazuli. Święte teksty wypisano na nich złotymi hieroglifami. Na drewnianych stojakach, w równych odstępach, ustawione były lampy oliwne. Ich ciepłe promyki chybotały się i rzucały tajemnicze cienie na posąg księżniczki stojący na środku. Kobieta wyglądała niemal jak żywa. W wyciągniętych przed sobą dłoniach trzymała szkatułkę. Wysoko nad głową królowej umieszczone było złote słońce z mnóstwem promieni zakończonych maleńkimi dłońmi. Promienie jakby spływały na kobietę i obdarzały ja boską łaską Atona.
- Jaka ona piękna! - zachwyciła się Bridget. - Polecę po panią Dagmarę. -ja też zachwycałam się urodą i kunsztem wykonania posągu. Kowalski natychmiast wyjął szkicownik i zaczął rysować królową.
- Ciekawe co jest w tej szkatułce. - odezwał się Szeregowy i z pełnią szczęścia na dziobie podszedł do posągu królowej, żeby wyjąć jej z rąk drewnianą szkatułkę.
- Stój! - krzyknęłam równocześnie ze Skipperem. - Ani mi się waż! - skrzydło pingwinka zawisło w powietrzu.
- Niczego sam nie ruszaj.- dodałam.
- Myślicie, ze jak ją wezmę, to wszystko się zawali? Jak w filmach? - zaśmiał się Szeregowy.
- Spójrz do góry. - Rico wskazał gestem słońce. Najmłodszy pingwinek zadarł głowę i przyglądał m się przez moment. Mieliśmy rację.
- To może mieć jakiś ukryty mechanizm. - Kowalski skończywszy szkicować z uwagą lustrował posąg oraz zawieszony nad nią wizerunek słonecznego bóstwa.
- Sądzisz, że jeśli ruszę szkatułkę, to te promyki na mnie spadną? - zapytał drżącym głosem Szeregowy. Kowalski i Skipper popatrzyli po sobie i równocześnie pokiwali głowami.
- Niewykluczone. - dodałam. - Wszystko jest możliwe. Musimy być ostrożni. Pamiętaj. - zamyślony pingwinek obszedł posąg dookoła. I zupełnie niespodziewanie, zgarnął szkatułkę z postumentu.
- Szeregowy, nie! - wrzasnęłam i rzuciłam się na ratunek Szeregowemu, ale było już za późno. Kowalski zasłonił oczy. Nie chciał widzieć, jak szpiczaste promienie przebijają Szeregowego...
Po rozdzierającym krzyku zapadła z kolei przerażająca cisza. A wtedy, zamiast śmiertelnych jęków, rozległ się chichot młodego. Nie było też słychać żadnych odgłosów, które zapowiadałyby zawalenie się świątyni. Nie stało się zupełnie nic.
- Ty idioto! Ty głupku! Ty baranie! Ty istoto bez mózgu! - spytał się grad wyzwisk rzucanych przez Skippera i celnych ciosów ciskanych w Szeregowego. - Coś ty zrobił debilu?! - Kowalski w duchu stwierdził, ze jeszcze nigdy nie widział przyjaciela tak wstrząśniętego.
- Mogłeś zginąć! - Skipper dalej krzyczał na podwładnego. - w ogóle nie słuchasz co się do ciebie mówi! Zupełnie jak trzylatek! Mogliśmy wszyscy zginąć!
- Wyluzuj, Szefie! - Szeregowy odsunął się od dowódcy. - Nic się przecież nie stało. - młody wzruszył ramionami i z dumą pokazał szkatułkę wyjętą z rąk królowej. Skipper wziął głęboki wdech i policzył do dziesięciu, zanim ochłonął. Klęknęłam obok Szeregowego i chwilę potem wyjęłam ze szkatułki piękny, egipski naszyjnik. Pośrodku niego spoczywał oprawiony w złoto ciemnoniebieski lazuryt, który oplatały dwie królewskie kobry, podtrzymujące głowami złoty słoneczny dysk. W tej samej chwili do grobowca weszła pani Dagmara.
- No proszę... - odezwała się. - Cudowne odkrycie.

Miałam właśnie wsiąść do terenówki, którą miałam zostać odwieziona na lotnisko, kiedy zaczepiła mnie instruktorka.
- Wiesz, przydałaby mi się taka archeolożka tu, na miejscu. - powiedziała, potrząsając moja dłonią. - Gdyby nie ty, nigdy nie odkrylibyśmy tego grobowca.
- Dziękuję. - odpowiedziałam. - Niestety, warsztaty nie mogą trwać wiecznie.
- Za parę lat mogłabyś tu pracować. - powiedziała kobieta. - Przemyśl to. - kiwnęłam głową, obiecując, ze przemyślę, potem wsiadłam do samochodu. Spojrzałam na pingwiny. W głębi serca cieszyłam się, że wracam już do domu.
  • awatar Hanti: Nie spodziewałam się że z Szeregowego taki łobuziak :D. Byłam też pewna że szkatułka rozleci się w pył jak tylko jej dotknie. Szeregowy zasłużył sobie na krytyke Skippera.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ja dziękuję! Takiej przygody to tylko pozazdrościć :D. Ale co do Szeregowego to racja... Zdrowo przegiął :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›