Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 maja 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Siedziałam przy komputerze razem z Bridget i panią Dagmarą, oglądając zdjęcia cyfrowe znalezionego szkieletu.
- To z pewnością kobieta. - odezwała się i instruktorka. - Ma rozszerzone kości miednicy, więc przeżyła poród, może nawet kilka. Badania wykazują, że zmarła młodo.
- Więc Hektor jest kobietą? - odezwała się Bridget.
- Tak. - odpowiedziała pani Dagmara. - I to w dodatku bardzo ładną. Udało nam się odtworzyć rysy twarzy, ale to i tak tylko nasze przypuszczenia. Zobaczcie. - kobieta wyświetliła na ekranie twarz młodej Egipcjanki. - Naprawdę dobrze się spisałyście. Wracajcie na stanowiska, może odkryjecie coś jeszcze.
Pingwiny kopały piłkę niedaleko stanowiska archeologicznego, podczas gdy ja grzebałam dłutkiem w piasku. Musiałam jednak przerwać, bo podbiegł do mnie Kowalski i całym ciężarem swojego pingwiniego ciałka uwiesił mi się na ramieniu.
- Mamo... - odezwał się niepewnie.
- Co kochanie? - odłożyłam dłutko i zdjęłam rękawiczkę, żeby potarmosić go po piórkach. Kowalski wtulił dziób w mój rękaw i zaszlochał. Patrzyłam na niego z mieszaniną zdziwienia i niepokoju.
- Co się stało? - spytałam łagodnie. - Boli cię coś? - pingwinek pokręcił przecząco głową. - No to co się dzieje?
- Proszę, powiedz, że jest tu ubikacja. - powiedział przez łzy. - Ja już nie wytrzymam, zaraz popuszczę. - wyszeptał gorączkowo. Wzięłam Kowalskiego na ręce i zaniosłam do toi-toia stojącego niedaleko. Posadziłam pingwinka na sedesie, a on spróbował się rozluźnić i chwilę potem było po wszystkim. Kowalski wytarł oczy.
- Czekaj, posiedź jeszcze chwilę. - powiedziałam, widząc, że pingwinek przymierza się do zeskoczenia na podłogę.
- Lepiej troszkę? - spytałam, kucając obok. Kowalski pokiwał głową. Dotknęłam dłonią jego rozpalonego policzka, a potem przytuliłam pingwinka do siebie. Kowalski zesztywniał, nie wiedząc dlaczego tak nagle go tulę. Puściłam go i roześmiałam się.
- Uwielbiam tę twoją niewinną minkę. - powiedziałam. - Rozkoszny jesteś.
Wracaliśmy na moje stanowisko, rozmawiając. Kowalski trzymał mnie za rękę wiedząc, że zaraz znowu będę musiała wrócić do grzebania w piasku. Już od kilku chwil zajmowałam się swoją robotą, kiedy na teren wykopalisk wpadła piłka, kopnięta przez któregoś z pingwinów. Skipper rzucił się za nią.
- Skipper, nie! - krzyknęłam, ale było za późno, bo pingwinek chcąc odzyskać piłkę, stanął na wyjątkowo niestabilnym gruncie, który załamał się pod jego ciężarem. Skipper z krzykiem poleciał dobre trzy metry w dół. Opuściłam się za nim i pomogłam mu wstać.
- Nic ci nie jest? - spytałam.
- Nie, chyba nie. - Skipper z jękiem podniósł się  z ziemi, otrzepał z piasku i rozejrzał wokół. - Gdzie jesteśmy?
- Nie wiem. - odpowiedziałam. - Przypomina to swoistego rodzaju... komorę grobową. Czyli tamta dziewczyna jednak nie pochodziła ze służby. Chodź, wychodzimy. - podsadziłam pingwinka, a potem sama wygramoliłam się na zewnątrz.
- Nic się Szefowi nie stało? - spytał Szeregowy, podbiegając do nas z resztą załogi. - A tobie?
- W porządku. - uspokoiłam go. - Bridget, na dole jest komora grobowa. - dziewczyna rzuciła przyrządy na piasek i podbiegła do nas. Potem zajrzała w dół.
- Rzeczywiście. - odpowiedziała. - Powiem pani Dagmarze.
Pani Dagmara wodziła palcem po hieroglifach namalowanych na ścianie. Przyglądałam się temu w milczeniu.
- To miejsce pochówku księżniczki Nefrifiti. - powiedziała w końcu. Bridget zrobiła dziwną minę.
- Nefrifiti? - powtórzyła. - To taka istniała?
- Tak. Najwyraźniej odkryłyście i grobowiec i księżniczkę. Musimy zabezpieczyć to miejsce, żeby komuś nie przyszło do głowy schodzić na dół. To może być niebezpieczne, no i można coś uszkodzić. Jutro, z samego rana zajmiemy się tą komorą, teraz chodźmy na obiad. - pani Dagmara włożyła do kieszeni notatnik. Nad krawędzią pojawiła się główka Kowalskiego.
- Możesz tu przyjść? - spytał drżącym głosem. - Z Szeregowym niedobrze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›