Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 26 kwietnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dzień dobry. Ja po nocy spędzonej poza domem i po przegranym meczu, ale żeby coś tutaj napisać, siłę jeszcze mam. Ostatnie popołudnie i noc spędziłem u mojego historyka. Kasia... właściwie do tej pory nie dowiedziałem się gdzie jechała, po co i dlaczego nie mogłem jechać z nią, pan Frankowski miał konferencję we Wrocławiu (konferencja, akurat, pewnie pojechał do cioci Joli), a sam w domu też nie mogłem zostać. Szczerą chęć zajęcia się mną, wyraził historyk, więc po lekcjach, pojechałem z nim autobusem do niego, do domu. Naprawdę wolałbym nocować u wujka, ale cóż ja mam do powiedzenia? No właśnie, nic. Miałem przy sobie kocyk i książkę do czytania, ale i tak całą drogę gorączkowo ściskałem w skrzydłach pasek od torby. No, może z wyjątkiem czasu kiedy z zaciekawieniem wyglądałem przez okno. W tej części Warszawy jeszcze nie byłem. Z ciekawością rozglądałem się też po domu nauczyciela, a zaraz w drzwiach przywitała mnie piękna perska kotka Fiona, a chwilę potem także żona historyka. Dziwne, nigdy nie widziałem u niego obrączki. "Cześć." odezwała się. "Maria." przedstawiła się, wyciągając do mnie dłoń. Uścisnąłem ją z wahaniem. "Kowalski." przedstawiłem się, czując, że coraz bardziej się denerwuję i wstydzę. "Chodź, pokażę ci, gdzie będziesz dzisiaj spać." powiedziała. Obejrzałem się na nauczyciela. Kiwnął głową zachęcająco, więc podreptałem korytarzem za panią Marią. Pokój był malutki i dla dorosłego może i ciasny, ale przytulny. Położyłem swoje rzeczy na wersalce. Mogłem chwilę odpocząć przed obiadem, o czym zostałem poinformowany. Na obiad było pyszne pieczone mięsko, frytki i surówka. Powoli robiłem się coraz śmielszy, poprosiłem nawet o dokładkę. No i wstyd się przyznać, ale podkarmiłem trochę pod stołem Fionę. Chyba mnie polubiła. Na sok nie miałem ochoty, musiałem, pójść do toalety, ale przez grzeczność upiłem kilka łyków. Potem wróciłem do pokoju. Do wieczora zajmowałem się sobą, nie chcąc przeszkadzać domownikom, ani nie robić kłopotu, ale pełny pęcherz dokuczał mi coraz bardziej. Wreszcie zebrałem się na odwagę i zajrzałem do pokoju, w którym siedział nauczyciel. "Proszę pana..." odezwałem się. "Mogę skorzystać z ubikacji?" spytałem, podkulając nogę. "No, to przecież oczywiste." odpowiedział mi. "A... gdzie...?" historyk wstał z miejsca i otworzył mi drzwi do łazienki. Podziękowałem i jak tylko mogłem najszybciej, ale bez wzbudzania podejrzeń, zabarykadowałem się w toalecie. Skarciłem się w myślach, że tak długo z tym czekałem. To przecież normalna, ludzka rzecz. "Kowalski, chcesz coś do picia?" zagadnęła mnie pani Maria. Pokiwałem głową. "Wodę, sok, czy zrobić ci herbatę?" "Poproszę herbatę." zdecydowałem. Dobra była, malinowo-miętowa. Potem dostałem świeżą pościel - mogłem dać Fionie kolację - i położyłem się do łóżka. Długo nie mogłem zasnąć, leżałem tylko na wznak, a po policzkach płynęły mi łzy. Wtuliłem dziób w kocyk. Chciałem, żeby Kasia mnie przytuliła. Zastanawiałem się, czy jej też jest tak smutno. W końcu jakoś udało mi się zasnąć i spałem mocno aż do rana. Rano obudził mnie pan historyk. Dostałem kanapkę z miodem i filiżankę kakao i pojechaliśmy do szkoły. Mojej radości nie da się opisać. Graliśmy z chłopakami na półfinałach w piłkę nożną, ale bez Szefa to już nie to. Zajęliśmy ostatnie miejsce. Szef twierdzi, że to spisek partii rządzącej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›