Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 kwietnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski stał obok mnie, patrząc jak trumnę babci Józi opuszcza się do grobu. Do oczu napływały mu łzy. Odwrócił głowę. Szeregowy mocno wtulał się w moje spodnie, dalej stał Skipper, mocno zaciskający skrzydła w pięści, próbujący ukryć ich drżenie, Rico niczym niewzruszony stał kawałek za dowódcą. Kowalski powiódł wzrokiem po dorosłych. Ciocia Krysia ocierała łzy, ciocia Jola trzymała pana Frankowskiego pod ramię. Pingwinek poczuł, że nie chce tu być, że nie może tu być, że dłużej tu nie wytrzyma i wycofał się cichutko. Wymijał ludzi stojących z tyłu, ciesząc się, ze nikt nie zwraca na niego uwagi. Będąc już za bramą cmentarną, puścił się biegiem w stronę domu. Po policzkach leciały mu łzy, ale rozpłakał się dopiero, kiedy dopadł do werandy. Usiadł na najwyższym schodku, chowając głowę w skrzydłach.
- Trzymaj. - Kowalski podniósł wzrok, słysząc przywódcę. Obok niego stał Skipper, wyciągając w jego stronę chusteczkę. Pingwinek z wdzięcznością wziął ją od Szefa i wytarł sobie oczy, a potem mokre od łez policzki.
- Co Szef tu robi? - spytał w końcu. Skipper zapatrzył się pod nogi. Nie wiedział co odpowiedzieć.
- Nie mogłem już tego znieść. - przyznał, siadając obok. - Już w kościele czułem się strasznie niepewnie. - pingwinek spojrzał na trzęsące się skrzydła. - Szczególnie kiedy grali marsz żałobny. - dodał. - To po prostu za dużo.
- Ja... - zaczął Kowalski. - Ja nie powiem, że rozumiem, bo nie będę przecież w stanie tego zrozumieć, ale ja Szefowi strasznie współczuję. Bo widzę, że Szef ma traumę z tamtych lat. Wnioskować by można chociażby po koszmarach nocnych. - Skipper odwrócił wzrok.
- Czyli wiecie... - powiedział, prawie niedosłyszalnie.
- Proszę wybaczyć śmiałość, ale nie jestem ślepy.
- Zmieńmy temat. - poprosił Skipper. - Koniec dyskusji. - Kowalski posłusznie kiwnął głową.
- Wracają. - powiedział nagle. Rzeczywiście, widać było kilka sylwetek w czarnych kurtkach. Skipper podniósł wzrok. W pierwszym odruchu chciał zerwać się i uciec do pokoju, ale przypomniał sobie, ze przecież jesteśmy u cioci. Tutaj nie miał dokąd uciec. No, chyba, że do łazienki, tyle że drzwi wejściowe były zamknięte.
- Co wy tu robicie? - zdziwiłam się, widząc dwa pingwinki, siedzące na schodach. Mogłam przysiąc, że cały czas były ze mną.
- Szliśmy przodem. - odpowiedział Kowalski, posyłając mi rozbrajający uśmiech. Skipper spojrzał na przyjaciela z wdzięcznością.
- Koleżanki mamy powiedziały, że wolą nas dzisiaj zostawić w rodzinnym gronie. - powiedziała ciocia Krysia. Kowalski odetchnął. Zapowiadał się przyjemny, rodzinny obiad.
Zupa marchwiowa ugotowana przez ciocię Krysię była wprost przepyszna, a po niej na stole wylądował półmisek pełen pierogów z mięsem. Kowalskiemu powoli poprawiał się humor, zwłaszcza, że po pierogach były sałatki, lżejsze przekąski i desery. Przy stole panowała rodzinna atmosfera. Pingwinek coraz śmielej rozmawiał z dorosłymi i wygłupiał się z przyjaciółmi. Kowalski włożył sobie do dzioba kolejne ciastko z jeżynami i odwrócił się gwałtownie, chcąc odpowiedzieć Skipperowi, potrącając przy tym szklankę. Rozległ się brzęk tłuczonego szkła. Pingwinek zamarł w bezruchu.
- Kowalski! - pan Frankowski podniósł głos.
- Przepraszam. - szepnął Kowalski, wsuwając się ze wstydem pod stół. Ciocia Krysia wstała z miejsca.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała, zbierając z podłogi odłamki szkła. Po policzkach pingwinka popłynęły łzy.
- Mogę odejść od stołu? - poprosił drżącym głosem.
- Tak, proszę. - odpowiedziała ciocia. Kowalski nawet nie próbował powstrzymywać łez. Usiadł na swoim materacu i rozszlochał się na dobre. Gdzie się podział jego ulubiony wujek? Pingwinek padł płasko na materac i zacisnął skrzydło na kocyku.
- Janusz... - ciocia Cenia ruchem głowy pokazała na Kowalskiego. Pan Frankowski podniósł głowę znad stołu.
- Skrzyczałeś go za głupią szklankę. - nauczyciel z westchnieniem wstał z miejsca i stanął w drzwiach pokoju gościnnego. Pingwinek leżał na materacu zwinięty w kłębek. Pan Frankowski odwrócił się i wrócił do stołu.
- nie dam rady. - westchnął. Ciocia Jola odpowiedziała westchnieniem.
- Może to nie najlepszy moment, żeby to ogłaszać... - zaczęła, gładząc się po brzuchu. - Ale jestem w ciąży. Będziemy mieli z Januszem dziecko.
  • awatar ♥ Destiny ♥: Fajne :)
  • awatar ♥ Destiny ♥: Chciałam napisać fajne opowiadanie a nwm czemu nie wpisało się.Masz talent do pisania ;)
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Bardzo lekko się czyta twoje opowiadania. Wiem, że jestem w tyle i muszę przeczytać resztę, ale zapowiada się świetnie. Powodzenia w pisaniu !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›