Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 kwietnia 2016

Liczba wpisów: 3

abc.atlant
 
Kowalski obudził się, kiedy nikogo już nie było w łóżku. Pierwsze co musiał teraz zrobić to pójść do łazienki, ale wcześniej musiał wyswobodzić się z uścisku dowódcy. Skipper posapywał cichutko przez sen. Kowalski zdjął ze swojego ramienia jego skrzydło i wygrzebał się spod kołdry.
- Cześć Kowalski. - odezwałam się, kiedy pingwinek usiadł obok mnie przy stole. - Jak się spało?
- Cudownie. - Kowalski przeciągnął się. - Mogę prosić kiełbaski? - spytał, wyciągając skrzydło po półmisek. Agata nałożyła mu na talerz kiełbaskę. Pingwinek uśmiechnął się do kuzynki.
- Jedną? - upewniła się Agata. - Czy dwie?
- Jedną, dziękuję. - Kowalski nałożył na bułkę kulkę z twarożku i rozsmarował go równiutko, a potem posypał poszatkowaną rzodkiewką i szczypiorkiem. Miał właśnie wgryźć się w bułkę, kiedy o czymś sobie przypomniał, zerwał się z krzesła i pognał do salonu. Skipper spał, zaciskając skrzydło na kołdrze. Kowalski delikatnie potrząsnął skrzydłem dowódcy.
- Hej. - przywitał się. - Zrobiłem Szefowi śniadanie.
- Dzięki. - Skipper wziął od niego bułkę i włożył do dzioba. Kowalski przyglądał mu się, ale odwrócił głowę, kiedy przywódca spojrzał na niego. Potem wrócił do kuchni.
- I naprawdę nie trzeba już nic załatwiać? - spytał pan Frankowski. Ciocia Krysia pokręciła głową.
- Wszystko jest już załatwione. Dziś jeszcze ewentualne przygotowania, jutro pogrzeb. - odpowiedziała. - Po pogrzebie stypa. Skromna uroczystośc, tylko my i kilka koleżanek mamy. - Kowalskiemu zrzedła mina. Znowu nowi ludzie?
- Skiper śpi? - spytałam, kiedy pingwinek usiadł obok.
- Już nie. Dałem mu kanapkę. - odpowiedział, zabierając się za stygnącą kiełbaskę.
- Może ja pójdę do niego. - odłożłam sztućce.
Skipper ciągle siedział pod kołdrą. Głowę oparł o ścianę, po policzkach leciały mu łzy. Pingwinkiem wstrząsnął szloch.
- Skipper, płaczesz? - odezwałam się, siadając przy nim. - Co się stało kochanie? - pingwinek pokręcił tylko głową. - Powiedz, to spróbuję pomóc. - Skipper zerwał się z pościeli i pognał do łazienki. Tam zwinął się w kulkę pod ścianą i rozszlochał na dobre. Stanęłam pod drzwiami. Naprawdę chciałam pomóc.
Kowalski dreptał krok w krok za panem Januszem. Chciał, żeby nauczyciel z nim porozmawiał, ale on od rana nie miał czasu. Pingwinek stanął przy krześle, na którym siedział nauczyciel, nerwowo  ściskając szachownicę.
- Wujku... - odezwał się niepewnie. - Zagramy w szachy? - poprosił.
- Nie teraz Kowalski. - odpowiedział pan Frankowski, znad przeglądanych papierów. - Nie mam teraz czasu. - Kowalski spuścił głowę i odwrócił się, chcąc wyjść z pokoju.
- Ja z tobą zagram, chodź. - pwiedziała ciocia Jola, wstając z fotela. Pingwinek rozpromienił się odrobinkę i pobiegł do salonu. Akurat kończył rozstawiać figury, kiedy ciocia dołączyła do niego. Kowalski przetaksował ją uważnym spojrzeniem. Wyglądała jakoś inaczej. I chyba ostatnio przytyła.
- Ciociu, nie chcę żeby to zabrzmiało niegrzecznie... - zaczął. - Ale czy ty nie powinnaś przejśc na dietę? - spytał nieśmiało. Ciocia Jola roześmiała się szczerze. Pingwinek patrzył na nią.
- Zapewniam cię, ze moja waga jest w porządku. - powiedziała kobieta. - A przytyłam nie dlatego, że za dużo jem. Wszystko w swoim czasie, gramy? - Kowalski zrobił pierwszy ruch.
Szeregowy siedział przed telwizorem, wpatrzony w kolorowe kucyki. Na kanapie leżał Skipper, też patrząc w ekran. Nie miał siły kłócić z młodym o pilota. Zamykały mu się oczy, był śpiący. Strasznie śpiący.
- Możemy obejrzeć coś normalnego? - spytał. - Wszystko tylko nie kolorowe konie! - jęknął przeciągle. Szeregowy zagarnął pilota.
- Nie. - zaprotestował. - To nie konie, to słodkorożce. - Skipper westchnął ciężko i przewrócił się na drugi bok. Zaniepokojony pingwinek odwrócił głowę. - Szefie? - odezwał się niepewnie i położył mu skrzydło na ramieniu. Skipper westchnął przez sen. Szeregowy wpatrywał się w przywódcę. Zastanawiał się jak udało mu się usnąć tak szybko. Pingwinek wyłączył telewizor i wybiegł z salonu. Przybiegł do mnie i szarpnął za nogawkę.
- Mamo... - odezwał się. - Bo ja się boję że Szefow się coś stało bo nie chciałem mu oddać pilota a on się obraził i teraz leży zupełnie bez ruchu i ja nie wiem dlaczego. - wypalił na jednym wdechu.
- Nic nie rozumiem kochanie. - odpowiedziałąm. Szeregowy pociągnął mnie ze sobą do salonu i bez słowa pokazał na Skippera. Nachyliłam się nad pingwinkiem i uśmiechnęłam się.
- Nic się nie stało Szeregowy. - powiedziała. - Skipper po prostu śpi, pewnie się nie wyspał. Daj mu odpocząć.
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: I drugi dzień za nami. Wczoraj sprawdzałam wieczorem odpowiedzi z języka polskiego i miałam tylko dwa błędy. Teraz czekamy do czerwca, żeby wiedzieć jak mi ocenili otwarte. Dzisiaj przedmioty przyrodnicze i matematyka. Przyrodnicze sprawdzałam przed chwilę. Z biologii tylko jeden błąd, z fizyki dwa, z chemii i geografii gorzej. W przerwie robiliśmy sobie zdjęcia klasowe, oczywiście z rączki. Jak to dobrze mieć dużego kolegę, który ma długie ręce. Wszyscy się zmieściliśmy na fotce i byliśmy szczęśliwi. Matematyka wbrew moim oczekiwaniom strasznie łatwa. Zrobiłam nawet wszystkie otwarte, jedno na pewno dobrze (śmiech). Zrobiłam głupi błąd. Bardzo głupi. Wiecie jak się skraca trzy z dwudziestką siódemką? Trójek w dwudziestce siódemce jest... trzy. Tak, wiem, ze powinno być dziewięć. Ale tak poza tym wszystko powinno być dobrze. Trochę było zamieszania z Kowalskim (uwaga, fikcja!). A mówiłam mu przed testem "Idź do łazienki." Siedzimy na dwóch końcach sali to i spoglądam na niego od czasu do czasu i widzę, że jest źle. Dobrze, że w komisji same sympatyczne osoby. I że w ogóle wypuścili go na chwilę, żeby mógł pójść zrobić swoje. W sumie to on jest biedny.
Tak się relaksujemy po wyczerpujących testach;
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Sprawdzałam wyniki z matmy i nie jest źle, aczkolwiek szóstki mieć nie będę. Z zadań zamkniętych mam ok. siedemdziesiąt dziewięć procent, jak z otwartych nie mam bladego pojęcia. Miejmy nadzieję, że jakoś to będzie, bo przecież za wynik z egzaminu są punkty do liceum. Jutro piszemy języki, czyli w moim przypadku angielski. Ja tego nie przeżyję... Położę język i to na całej linii, tak jak historię. A to mi jest potrzebne do szkoły. Nie mogę tego zawalić, nie mogę. <uderza się w twarz> Weź się w garść Katarzyno, na pewno dasz sobie radę. Nie, właśnie, że nie dam sobie rady! Nie będę miała nawet pięćdziesięciu procent i anglistka mnie zabije! Nikt cię nie będzie zabijał, bo zakuwałaś do tego egzaminu trzy lata. Kogo obchodzi twój wynik? Za pięć lat nie będziesz go pamiętać. Tu masz rację wiesz? Pewnie, że mam. Idź tam! Skop dupę komu trzeba (a uwierzcie mi, trzeba), a potem zrób coś dla siebie! Gwarantuję ci, że po zakończeniu roku wrócisz do domu że statuetką w garści, a wszystkim, którzy w ciebie nie wierzyli opadną kopary! Tak! Hehehe... Jestem jak Smeagol.
  • awatar ClaudiaClara: nie przejmuj się, będzie dobrze! zapraszam do mnie, też dodałam post na temat egzaminów, więc może jakoś cię odstresuje ;) :*
  • awatar Hanti: Nikt nie jest ideałem. Nie musisz być ze wszystkiego najlepsza. Najważniejsze, że będziesz miała przyzwoite wyniki :).
  • awatar frytki z majonezem.: O, to elegancko! Gratulacje! :* Dasz sobie radę, ja nie umiem angielskiego a miałam ponad 80% ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›