Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 kwietnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Janusz, mówiłam ci, że równie dobrze możecie przyjechać jutro. - powiedziała ciocia Krysia, wychodząc do korytarza.
- Nie mógłbym usiedzieć w domu. - pan Janusz pocałował siostrę w policzek. Na korytarz wyjrzała ciocia Cenia.
- Cześć. - przywitała się, biorąc Szeregowego na ręce. - Chodźcie, mieliśmy właśnie siadać do kolacji. - podniosłam z podłogi torbę i skierowałam się do kuchni. Od razu rzuciło mi się w oczy, że nad kanapkami z twarożkiem, oprócz Gosi, pochyla się młoda dziewczyna w fartuszku.
- Hej. - odezwałam się. Gosia odwróciła się od szafki.
- Kate... - westchnęła, mocno mnie przytulając. Młoda dziewczyna też odwróciła się i oparła plecami o szafkę. Długie, proste włosy opadały jej swobodnie na ramiona, a czarna bluzka zsuwała się z ramion, w palcach z czerwonymi paznokciami trzymała rzodkiewkę, którą teraz włożyła do ust.
- Siema. Agata, pamiętasz? - odezwała się, wyciągając do mnie dłoń. Pokręciłam głową przecząco. - Córka Ceni.
- Niestety, nie pamiętam. - powiedziałam.
- W sumie to się nie dziwię. Całe wesele chciałam do ciebie zagadać, ale ty wolałaś włóczyć się z Gośką.
- A święta? - spytałam. musiałam mieć wyjątkowo głupią minę.
- Studiuję w Cambridge. - odpowiedziała Agata. - Z rodziną widuję się tylko w wakacje. - kuzynka postawiła na stole talerz pełen kanapek i miskę sałatki jarzynowej.
- Cześć maluchy. - rzuciła, kiedy do kuchni zajrzały pingwiny.
- O, wypraszam sobie! - oburzył się Skipper, składając skrzydła na piersi. - Jedyny maluch tutaj to Szeregowy.
- Wcale nie! - krzyknął młody. - Kończę pierwszą klasę!
- Też mi osiągnięcie. - prychnął Skipper.
- Widzę, że zaznajomiliście się już z Agatą. - powiedziała ciocia Cenia, dołączając do nas. - Siadamy do kolacji! - zawołała. Przy stole panowała miła atmosfera i nawet pan Frankowski zapomniał na chwilę o pogrzebie. Pingwiny szybko zaakceptowały nową kuzynkę i teraz wszystkie cztery zabiegały i jej względy. Kowalski zaczynał przysypiać mi na kolanach, za to Skipper wydawał się aż za bardzo rozkręcony. Ledwie skubnął kolację.
- Chyba będziemy kłaść się spać. - zdecydowała ciocia Krysia. - Zaraz was rozlokujemy. - Kowalski zsunął się na podłogę i podreptał w stronę schodów na poddasze. Zawsze tam spali, a on naprawdę chciał się już położyć.
- Kowalski, pokoje na górze są w remoncie. - powiedziała ciocia. - Szykujemy je na wakacje, wtedy zawsze jest najwięcej turystów. - pingwinek stanął w miejscu. - Rozłożymy wam materace w salonie, chodź. - ciocia Krysia wzięła Kowalskiego za skrzydło.
Kowalski przebudził się w nocy. Wieczorem, pomimo tego, że był zmęczony, długo nie mógł zasnąć. Pingwinek podniósł się z zamiarem pójścia do łazienki, ale odłożył to na później. Przy lampce nocnej, owinięty w kołdrę, siedział Skipper. W skrzydle trzymał moją książkę, a do dzioba wsuwał właśnie cukierka "Kopiko".
- Nie śpi Szef? - spytał Kowalski, podchodząc do przywódcy. Skipper pokręcił głową. - Może Szef już odłoży te cukierki? - Kowalski zerknął na papierki, leżące na podłodze. Skipper znowu pokręcił głową.
- Jeszcze mi Szef podziękuje. - powiedział Kowalski, wyrywając ze skrzydła Skippera paczkę cukierków. Dowódca rzucił się za nim.
- Oddawaj! - rzucił głosem nieznoszącym sprzeciwu.
- Nie. Nie pozwolę Szefowi uzależnić się od kofeiny. - naukowiec wrzucił paczkę do szuflady kredensu. - Z całym szacunkiem, ale... - Kowalski trzasnął dowódcę po dziobie. Skipper spojrzał na niego już przytomniej i dotknął uderzonego miejsca.
- Co się z Szefem dzieje? - Skipper odchylił kołdrę.
- Chodź. - powiedział. Kowalski usiadł obok niego i opatulił kołdrą ich obu. - Boję się śmierci. - powiedział ni z tego ni z owego Skipper. Kowalski spojrzał na przyjaciela. - Nie chciałem wcale jechać na ten pogrzeb. Ja... Ja za dużo już widziałem. Ponury kosiarz to wróg, z którym nie walczę.
- Jeśli Szefa to pocieszy, to ja też nie chciałem tu przyjeżdżać. - Kowalski ścisnął dowódcę za skrzydło. Skipper położył mu głowę na ramieniu. Był śpiący, pomimo dużej dawki kofeiny i szybko usnął. Kowalski wyjął m ze skrzydeł książkę, zgasił lampkę i przytulił się do Skippera. Pełny pęcherz upomniał się o swoje, ale pingwinek zignorował potrzebę. Miał teraz ważniejszą rzecz do zrobienia. Musiał teraz wesprzeć psychicznie dowódcę.