Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 kwietnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski wyszedł z ubikacji i szybkim krokiem skierował się do sali informatycznej. Na przerwie nie zdążył skorzystać z toalety, nagle wszyscy inni też musieli do łazienki i przed kabinami ciągnęła się kolejka. A kiedy pingwinek wreszcie stanął przed drzwiami, zadzwonił dzwonek i Kowalski miał do wyboru abo spóźnienie się na informatykę, albo trzymanie całą lekcję i sprint do toalety zaraz na początku następnej przerwy. Wybrał to pierwsze i teraz stanął przed drzwiami sali. Powoli nacisnął klamkę i wszedł do środka.
- Przepraszam za spóźnienie. - odezwał się, zamykając za sobą drzwi.
- Gdzie to się było, co? - pingwinek podniósł głowę. Za biurkiem siedziała nie znajoma informatyczka, tylko kobieta starsza od niej i nie ruda tylko blond. Kowalski zesztywniał.
- Ja... Ja... Ja byłem w toalecie... - przyznał, rumieniąc się.
- Nie miałeś przerwy? Nie można było wtedy pójść?
- Była kolejka. - pingwinek zniżył głos prawie do szeptu.
- Powiedz mi, z jaką prędkością obraca się płyta w odtwarzaczu CD? - Kowalski poniósł wzrok. Pokręcił głową przecząco. - A jaką siłą trzeba zadziałać, żeby wcisnąć klawisz na klawiaturze?
- To zależy jaki klawisz. - powiedział pingwinek. - Na przykład na klawisz shift... - kobieta uniosła dłoń.
- Dziękuję, siadaj. Jedynka. - Kowalski otworzył dziób.
- Karina nie uczyła nas rzeczy, które nigdy nam się w życiu ie przydadzą. - odważył się zaprotestować pingwinek.
- Kto? - nauczycielka spojrzała na niego znad okularów.
- Pani Szymańka. - poprawił się Kowalski. - Po co mam wiedzieć z jaką prędkością obraca się płyta? - spytał.
- Siadaj! - kobieta trzasnęła dziennikiem o biurko. - Teraz oprócz jedynki dorobiłeś się jeszcze uwagi z zachowania. - w oczach pingwinka zalśniły łzy, ale posłusznie powlókł się na miejsce obok mnie. - Numer?
- Dwanaście. - wyjąkał Kowalski prawie z płaczem.
- No proszę,nasz noblista. Po zajęciach chcę cię widzieć u mnie. - pingwinek podniósł głowę. Po policzku spłynęła mu łza. Nie miał odwagi więcej protestować. Całą lekcję informatyki przesiedział na swoim miejscu, z głową opuszczoną nad klawiaturą, drżąc od tłumionego szlochu. Spoglądałam na niego kątem oka. Biedny pingwinek...
- Dzień dobry... - odezwał się Kowalski, kiedy z pokoju nauczycielskiego wyszła do niego pani Kremer. - Czy pan... Czy pan Frankowski jest? - spytał drżącym głosem.
- Nie, nie ma. W ogóle nie ma go dzisiaj w pracy. Coś się stało? - spytała pani Teresa. Pingwinek pokręcił przecząco głową.
- Nie, nic. - odpowiedział, pociągając nosem. - Dziękuję. - dodał jeszcze i odwrócił się.
- Kowalski, zaczekaj. - pani Kremer przykucnęła przy nim. - Płaczesz? - spytała, widząc jak oczka pingwinka na nowo zachodzą łzami, a po jego policzku spływa mokra stróżka. Kowalski tylko odwrócił wzrok.
- Chodź ze mną. - pani Teresa otworzyła drzwi pokoju nauczycielskiego i puściła pingwinka przodem.
Chwilę potem Kowalski siedział przy stole, mając obok paczkę chusteczek i przyglądając się jak pani Kremer robi mu ciepłą herbatę.
- No to powiedz mi, co się stało? - spytała nauczycielka, siadają obok. Pingwinek odwrócił wzrok, miętosząc w skrzydłach chusteczkę.
- Chodzi o nową panią od informatyki... - zaczął niepewnie. Z panem Frankowskim rozmawiało mu się lepiej, ale wiedział, ze pani Kremer też w razie potrzeby pomoże. - Boję się jej. - wyszeptał Kowalski.
- Czy dzisiaj na informatyce... - zaczęła matematyczka.
- Wstawiła mi jedynkę. - odpowiedział pingwinek. - Spytała o prędkość z jaką obraca się płyta CD. I jeszcze uwaga za spóźnienie. - Kowalski zamknął oczy, walcząc ze łzami. Drgnął nerwowo.
- Dlaczego się spóźniłeś? - spytała łagodnie pani Kremer. - Powiedz.
- Ja... Ja musiałem skorzystać z ubikacji. - przyznał pingwinek. - Na przerwie była ogromna kolejka, a ja nie wytrzymałbym do następnej. - Kowalski upił łyk herbaty. Nauczycielka objęła go ramieniem. Pingwinek drgnął, słysząc trzaśnięcie drzwi, kiedy do pokoju nauczycielskiego weszła informatyczka.
- Wstrętne bachory. - rzuciła, kładąc na stole dziennik IIa. Kowalski wsunął się pod stół, usiłując stać się niewidocznym.
- Chyba nie powinnaś mówić w ten sposób o uczniach. - zwróciła jej uwagę pani Kremer. Informatyczka odwróciła się.
- Nasze kochanie dzieciaczki. - powiedziała, uśmiechając się ironicznie. - Lepiej? - Kowalski pociągnął panią Teresę za rękaw.
- Ten sarkazm był niepotrzebny. - odparła matematyczka.
- Raczej się nie polubimy. - rzuciła informatyczka. - A ty to pewnie na skargę przyleciałeś? - spytała, widząc Kowalskiego, gorączkowo ciągnącego panią Kremer za rękaw. - Popełniłeś błąd. Duży błąd. Radzę ci ze mną nie zadzierać.
  • awatar Hanti: Wredne babsko. Jeszcze pożałuje swojego postępowania :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Szczerze, moim zdaniem bardzo dobry rozdział ^^. A ta informatyca powinna wylecieć z hukiem za drzwi i nigdy więcej tam nie wracać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›