Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 marca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Łatwo się chyba domyślić można było, że Skipper po kapelusz do tego lasu poszedł specjalnie, nieprawdaż? Mam nadzieję, że wszyscy załapali, że chciał mnie pocieszyć.

Zakończenie numer jeden. - Kowalski siedział na krawędzi tratwy, majtając łapkami nad wodą. Jakoś nie miał ochoty grać z chłopakami w siatkówkę.
- Hej... - odezwałam się, kucając obok. - Nie chcesz z nimi zagrać? - pingwinek pokręcił głową. - A na spacerek byś się ze mną wybrał? - Kowalskiemu zaświeciły się oczka.
- Tylko ty i ja? - upewnił się.
- Tak. - przytaknęłam.
- No to chodźmy. - Kowalski podniósł się i wziął mnie za rękę. Skierowaliśmy się w stronę lasu. Kowalski w milczeniu skubał źdźbło trawy idąc obok mnie zarośniętą leśna ścieżką.
- Coś taki markotny? - spytałam. - Stało się coś?
- Nie, tylko... Dziewczyny wtrąciły mnie z równowagi. Dlaczego one są takie?
- Zazdroszczą nam. - odpowiedziałam, wzruszając ramionami.
- Ale czego?! One jakoś mają rodziców, nie to co ty, na pewno na nic im pieniędzy nie brakuje, a my w tym roku pewnie nigdzie na wakacje nie pojedziemy, nie muszą mieszkać same, nie muszą sobie gotować, sprzątać i prać i to wszystko robią za nie matki. Czego mogą nam zazdrościć?
- A może tego, że mam obok siebie takich cudownych przyjaciół? Ubolewają penie nad tym, że nigdy nie będą takich miały. A co do wakacji, to ty się już nie przejmuj. Jeszcze prawie dwa miesiące, a zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że matka sobie o mnie przypomni, bo czasem przecież przysyła pieniądze. Nieregularnie, to prawda, ale przysyła. Nie jest jeszcze tak źle. - powiedziałam, przykucając przy Kowalskim. - Chcę zobaczyć jak się uśmiechasz. - pingwinek posłał mi nieśmiały uśmiech.
- Możemy wrócić i zjeść sałatkę? - spytał. - Mam na nią ogromną ochotę.
- Pewnie, że możemy. Prawdę mówiąc też coś zjem. Chodź. - wyciągnęłam dłoń do Kowalskiego.

Zakończenie numer dwa - Kowalski stał na piasku tuż obok boiska do siatkówki i przyglądał się chłopakom podbijającym piłkę. A przynajmniej tak by się mogło wydawać, bo pingwinek wpatrywał się w ziemię, a skrzydła miał zaciśnięte w pięści. Popłakiwał cichutko. Okropnie chciało mu się do ubikacji. Przed chwileczką popuścił i teraz grzebał łapką w piasku usiłując nie dać po sobie poznać, że sytuacja jest niemal katastrofalna.
- Kowalski, wszystko w porządku? - spytałam, przykucając obok. Pingwinek spojrzał na mnie, wyrwany z zamyślenia, a na policzki niemal od razu wypłynął mu rumieniec.
- Tak, wszystko dobrze. - odpowiedział, zupełnie zapominając, że po policzkach płyną mu dwie mokre strużki.
- Hej, widzę przecież. - powiedziałam, biorąc go za skrzydło. - Kowalski, proszę. Boli cię coś? Źle się czujesz? Może się zgrzałeś za bardzo, nie jest ci słabo?
- Nie, naprawdę. - Kowalski pokręcił głową.
- No, to o co chodzi? Wiesz, że mi możesz powiedzieć. - pingwinek gwałtownie wciągnął powietrze i spuścił głowę, wyrywając mi skrzydło z dłoni. O mało znowu nie popuścił.
- Kowalski... - zwierzak otarł łzy, wierzchem skrzydła i szepnął mi na ucho kilka słów. - Chodź. - powiedziałam, biorąc go za skrzydło i pociągnęłam za sobą, ale Kowalski znowu mi się wyrwał. Pingwinek pokręcił głową przecząco.
- Nie mogę. - zaszlochał. - Jeśli się ruszę to... - po policzkach znowu popłynęły mu łzy. To już naprawdę nie były żarty.
- To zrób tutaj. - zaproponowałam ostrożnie. Pingwinek spojrzał na mnie w panice, a potem przeniósł wzrok na chłopaków, wciąż odbijających piłkę. - Nie zorientują się. - powiedziałam. - Ja też nie będę patrzeć. - Kowalski przez chwilę jakby rozważał propozycję, ale potem powoli przykucnął. Wstałam z miejsca i stanęłam tak, żeby nikomu nie wydało się to podejrzane, ale też tak, żeby nie było widać Kowalskiego. Po westchnieniu ulgi poznałam, że zrobił swoje.
- Lepiej? - spytałam, chwilę później. Pingwinek kiwnął głową, przysypując piaskiem miejsce, w którym stał jeszcze przed chwilą. - Wiesz, że tego się nie trzeba wstydzić. - powiedziałam, przytulając go mocno. - Chodź, dostaniesz ciasta, jeszcze trochę zostało.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Wiecie co? Spaliłam dzisiaj budyń. Nie ma to jak ja. Nie umiem gotować i nie zdziwię się, jeśli kiedyś przeze mnie wybuchnie kuchnia. Jedyne z czym sobie radze to sałatki/surówki, a mieszkanie z Pingwinami to idealny pretekst, żeby wciąż próbować czegoś nowego. Dziś proponuję ciekawą sałatkę z lekko słodką nutką w postaci rodzynek. Bez dodatku majonezu, więc również zdrowa. Kaszkę kuskus przygotowuje się błyskawicznie. Sałatkę można jeść na ciepło i na zimno. Polecam! Przepis z internetu.
salatka3.jpg

Składniki na ok. 4 porcje: szklanka kaszki kuskus, 2 piersi z kurczaka, mała cukinia, pół szklanki rodzynek, przyprawy: sól, pieprz, curry, sok z cytryny, 1-2 łyżki oliwy z oliwek, natka pietruszki,
Wykonane: Kaszkę zalewamy wrzątkiem wg przepisu na opakowaniu. Rodzynki zalewamy wrzątkiem i odstawiamy. Mięso kroimy w niedużą kostkę, oprószamy solą, pieprzem i curry, skrapiamy sokiem z cytryny. Odstawiamy na kilkanaście minut, następnie podsmażamy na łyżce oliwy, przekładamy na talerz. Cukinię myjemy, kroimy ze skórką w kostkę, podsmażamy na tłuszczu ze smażenia kurczaka. Wystarczy kilka minut, by była lekko chrupiąca. Pod koniec smażenia do cukinii dodajemy 2 łyżki posiekanej natki, lekko doprawiamy solą i pieprzem. Do napęczniałej kaszki dodajemy kurczaka, cukinię, namoczone i osączone rodzynki. Do sałatki dodajemy 2 łyżki oliwy i mieszamy. W razie potrzeby doprawiamy do smaku solą, pieprzem lub curry. Podajemy na ciepło.
salatka1.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›