Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 marca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Na Krupówkach było tłoczno i wyglądało na to, że większość tego tłumu także zmierza na koncert Zakopower. Kowalski wsunął skrzydło w dłoń pana Frankowskiego, żeby się nie zgubić, ale na dole widoczność była bardzo ograniczona i pingwinek zaczynał się bać, ze ze swojego położenia za wiele nie wychwyci. Akurat usiłował się nie rozpłakać, kiedy pan Frankowski wziął go na ręce i posadził sobie na ramionach.
- W porządku Kowalski? - spytał nauczyciel.
- Tak, teraz tak. - odpowiedział pingwinek, rozglądając się wokół z zaciekawieniem. Niedługo potem zabrzmiały pierwsze takty muzyki. Kowalski z rozmarzeniem przyglądał się panu Sebastianowi na scenie; śpiewającemu, witającemu ludzi i opowiadającemu zabawne anegdotki. Pingwinek pomachał radośnie, kiedy pan Sebastian spojrzał prosto na niego - a przynajmniej tak mu się wydawało. Było cudownie, a właściwie byłoby, gdyby nie potrzeba do ubikacji. Kowalski zaczynał się niespokojnie kręcić, pan Frankowski już dwa razy pytał czy wszystko w porządku.
- Proszę pana, możemy poszukać toalety? - spytał pingwinek, pochylając się. - Muszę... na chwilę...
- Pewnie, chodź. - odpowiedział nauczyciel przepychając się przez tłum. Okazało się, że wcale nie będzie to takie proste, bo w pobliżu ubikacji nie było i w końcu Kowalski musiał zrobić swoje w krzakach pod sceną, a ponowne przepchnięcie się przez tłum było niemożliwe i resztę koncertu oboje przestali pod ogrodzeniem.
- Idziemy? - spytał pan Frankowski po skończonym koncercie.
- Gdzie? - odpowiedział pytaniem pingwinek.
- Za scenę. - nauczyciel włożył mu w skrzydło wejściówkę. - Chodź, może się jeszcze na autograf załapiesz. - Kowalski rozpromienił się. Nie tak to wszystko sobie wyobrażał, ale jeszcze nie wszystko było stracone.
- dobry wieczór. - odezwał się pan Sebastian. - Pamiętam i nawet widziałem was na widowni. Kowalski mi machał. - powiedział wokalista, jednocześnie podsuwając pingwinkowi koszyczek z cukierkami owocowymi i biorąc się za wypisywanie autografu na płycie.
- Już zdrowy? - spytał, patrząc na pingwinka.
- Tak, dziękuję. - odpowiedział Kowalski. - Nic mi nie jest. - pan Sebastian włożył mu w skrzydło płytę i podał panu Frankowskiemu aparat fotograficzny. Kowalski nieśmiało objął wokalistę skrzydłem, a pan Sebastian zrobił to samo. Pan Frankowski nacisnął migawkę, błysnął flesz i chwilę potem wokalista podpisywał się na gotowym zdjęciu.
- Dziękuję. - odezwał się pingwinek. Pan Sebastian uśmiechnął się i potarmosił Kowalskiego po piórkach.
- Do zobaczenia. - powiedział, kiedy nauczyciel pociągnął pingwinka za skrzydło. Kowalski pomachał na pożegnanie.
- Dobranoc Kowalski. - powiedział pan Frankowski wieczorem, otulając pingwinka kołdrą. - Co za dzień, co?
- Mhm. - Kowalski skinął głową. - Było cudownie.
- to prawda. - nauczyciel uśmiechnął się. - Śpij. Jutro idziemy na Giewont. - pingwinek z uśmiechem przewrócił się na bok.
Następnego dnia rzeczywiście zdobyty został Giewont. Szczyt, który góruje nad Zakopanem i którego monumentalna sylweta znana jest wszystkim Polakom, nawet tym, którzy nigdy pod Tatry nie zawitali. Z Małołączniaka wyglądał całkiem niepozornie, ale gdy Kowalski stanął na przełęczy Kondrackiej i zobaczył szlak wspinający się na szczyt po litej skale znów poczuł przypływ emocji i dygotanie kolan (czy pingwiny mają kolana?). tym razem jednak nie zawahał się przed wspinaczką ani na chwilę.
- Była adrenalinka, co? - spytał pan Frankowski, gdy w końcu zeszli z Giewontu, słysząc sapanie pingwinka, które przecież nie było efektem fizycznego zmęczenia. Kowalski od razu wyczuł w głosie nauczyciela nutkę ironii tym bardziej, że wiedział, iż pan Janusz słowa "adrenalina" szczególnie nie cierpiał. Był jednak tak szczęśliwy, że wybaczył to wujkowi od razu.
- A zaraz sobie zjemy ciepły obiadek. - dodał pan Frankowski. - Na co byś miał ochotę?
- Na leczo. - odpowiedział bez zastanowienia pingwinek. Też miał ogromną ochotę na coś ciepłego.
- Jasne, chodź. - nauczyciel wyciągnął dłoń do Kowalskiego i skierował się do góralskiej restauracji.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Tyle razy byłam w Zakopanem, ale ani razu nie zdobyłam Giewontu, a szkoda :P. Zazdroszczę Kowalskiemu :).
  • awatar Pani Hidden: Byłam w zakopanym i na Giewoncie tez i było cudnie chętnie tam wróce. Pozdrawiam :* Zapraszam na wpis :*
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Nie będę gorsza! Kto by pomyślał, że akurat dzisiaj uda mi się zdobić Giewont? :D. Dowód: i.imgur.com/WRqDwcQ.jpg Co z tego, że w Street View? Giewot to Giewont :D. I nawet nie zmęczyłam sięgdy tam wchodziłam :D. A tak na marginesie, zapytaj Kowalskiego czy widział te dziury w niebie będąc na górze, bo aż mnie ciekawi xDDD. i.imgur.com/Nb62eXi.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

abc.atlant
 
Skipper wyciągnął mnie do miasta. Cóż, pojechałam, bo miałam zamiar kupić sobie mangi, ale jak to zwykle bywa, kiedy pojadę na zakupy z Pingwinami, wróciłam z pustym portfelem. Ale nie żałuję. I teraz nastąpi długaśna część wpisu ze zdjęciami zakupionych rzeczy (applause). Kupiłam sobie dwie koszulki. Jedną z napisem "Vive Le Rock", drugą w moich ulubionych barwach, znaczy w moro.
IMG_0678.JPG

Obie są wspaniałe, ale ciekawe czy zgadniecie, która jest ze zwykłego second-handu, a która z H&M? W Empiku oczywiście mangi. Ostatnie tomiki "Ścieżek Młodości" i "K-ON!!", a do tego najnowszy numer magazynu "Kyaa!" z fantastycznym plakatem.
IMG_0682.JPG

Będąc w Matrasie chciałam się upewnić czy są jeszcze książki, na które na razie mnie nie stać. Były, ale akurat przyszły takie dwie baby i kupiły moją "Tajemnicę nawiedzonego lasu". No co za chamstwo. Skipper się śmiał, że trzeba było przykleić kartkę; "Nie kupować, bo to moje" i chyba miał rację. Serio, zrobiłabym to, nie ma jak wariactwo, nie? Tu musieliśmy przerwać zakupy i na gwałt szukać toalety, bo Skipperowi się strasznie chciało i usłyszałam od niego, że już nie wytrzyma. Wszystkie mają ten sam problem, zawsze przyznają się do potrzeby w momencie, kiedy rzeczywiście już prawie nie wytrzymują. Ale Skippera to ja akurat rozumiem i kiedyś wam powiem dlaczego. Zaraz, coś jest nie tak, bo nie o tym mieliśmy rozmawiać. Teraz możecie naprawdę uznać mnie za wariatkę, ale zaczęłam kompletować zeszyty na przyszły rok szkolny.
IMG_0684.JPG

Ostatnio mam fazę na czarno-biały, a te zeszyty dodatkowo mają takie super hasła na okładkach. Ostatnio jak byłam w tamtym sklepie, to tych z napisami były jeszcze trzy rodzaje, ale teraz już nie było. I znowu czyste chamstwo. Pierwsza je zobaczyłam! A specjalnie chowałam je wtedy na samym dole sterty, żeby nikt ich nie znalazł. Ech... No, to właściwie tyle. Niby niewiele, ale poszło mi na to całe kieszonkowe. nie chce mi się jeszcze kończyć wpisu, więc pokażę rzecz, którą bym chciała mieć.
Piżamka - kombinezon Totoro prosto z Japonii. Wygląda na taki super mięciutki i taki też musi być. Nie nawykłam spać w kombinezonach, ale dla czegoś takiego zawsze można zrobić wyjątek.
totoro piżama.jpg
  • awatar Tak to ja a co?: Świetny blog+zapraszam do siebie :)
  • awatar Pinkamena Dine Pie: Ciekawe zakupy ^^ Szczególnie podobają mi się te bluzki :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Jak widać, zakupy udane :D. A ten kombinezon uroczy jest :D. Choć ja nawet w pidżamach nie śpię. Z reguły gatki i koszulka z krótkim rękawem, więc nie wiem czy bym w tym wytrybiła :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›