Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 marca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
27 marca niedziela Wielkanocna
W nocy Kasia przyszła spać do nas, do mnie i Szefa. Mówiła, że Gosia strasznie się rozpycha, a ona musiała się do kogoś przytulić. Potem wsunęła się do Szefa, do łóżka, a ja zaraz za nią. Było nam troszeczkę ciasno, ale za to jak przytulnie. Ciocia Cenia nocowała u cioci Krysi i od rana trwały przygotowania do uroczystego śniadania wielkanocnego. Były same pyszności. Mieliśmy nadziewane jajka i jajka w sosie tatarskim, dwie sałatki (jedną z rzodkiewką, kukurydzą i ogórkiem i drugą z pomidorów), szynka, ser itd. Mniam! A na obiad żurek i klopsy mielone. Przez ten czas, kiedy dorośli podgrzewali obiad obejrzeliśmy z chłopakami film w telewizji (Siedmiu krasnoludków - las to za mało!), pogryzając chipsy z dipem jogurtowym, który sami sobie zrobiliśmy. Potem zająłem się swoim prezentem od zajączka wielkanocnego. Bo oczywiście dostaliśmy prezenty. Ja książkę, a konkretnie light novel wydawnictwa Kotori, Szef model czołgu do kolekcji i komiks, Rico grę karcianą z saperami, a Szeregowy puzzle, ale nie byle jakie, bo w kształcie jednorożca. Potem zawołali nas na obiad. Muszę przyznać, że ciocie przeszły moje oczekiwania pod względem deserów. Mieliśmy siedem ciast. I to dosłownie. Ciocia Jola upiekła sernik z białymi porzeczkami, makową babkę i puchatkę jagodową, ciocia Krysia zrobiła andruty z sosem toffi, ciasto czekoladowe i marchewkowe, a ciocia Cenia przyniosła tartę z owocami. Byliśmy już zmęczeni słuchaniem rozmów dorosłych i po cichutku wymknęliśmy się z chłopakami do pokoju Gosi i rozegraliśmy kilka partii w karty z saperami. Czytaliśmy z Szefem komiks. We dwóch. Szef normalnie, a ja jemu przez ramię. Okazało się, ze ciocia Cenia zostaje na noc. I cała nasza czwórka trochę się dorobiło, co dorosłym zebrało się na obdarowywanie Szeregowego. Wprawdzie urodziny ma dopiero za miesiąc, ale pieniądze zawsze się przydadzą. No i niechcący wparowałem Kasi do łazienki, kiedy akurat rozbierała się do mycie. Od razu spłonąłem rumieńcem i wycofałem się cichutko. Nic nie widziałem, ale i tak schodziłem jej z drogi cały wieczór. Potwornie się wstydziłem.

28 marca Lany Poniedziałek
Zapomniałem wspomnieć o tym, że wczoraj szukaliśmy też pisanek. To taki amerykański zwyczaj. Dorośli chowają po kątach czekoladowe jajka i inne słodycze, a dzieci potem ich szukają. My już wprawdzie nie dzieci, ale jaka to przyjemność. Dzisiaj dla odmiany był Lany Poniedziałek. Całe przedpołudnie przesiedzieliśmy na dworze. Szef i Rico złapali się  za wąż ogrodowy, stworzyli perfekcyjną grupę szturmową i większość czasu spędziliśmy z Szeregowym, uciekając przed nimi. W końcu jednak zdecydowaliśmy się na kontratak i na głowie Szefa wylądowało całe wiadro wody. Na tym niestety musieliśmy skończyć zabawę, bo Kasia krzyczała przez okno, że mamy się wytrzeć i przyjść na obiad. Dzisiaj też były klopsy i reszta sałatki z rzodkiewką. A po jedzeniu mieliśmy zdecydowanie najlepszą frajdę, bo wujek Romek wygrzebał skądś taką fajną grę video. Nawet Kasia z nami zagrała i muszę przyznać, że pobiła mnie w wyścigu. Patrzyłem na nią z niedowierzaniem. Na dziobie Szefa widziałem podobną minę do tej, którą miałem przyklejoną do swojego dzioba. "zZgrasz ze mną w drużynie?" poprosił Szef. Otworzyłem dziób, żeby protestować, ale przeniosłem wzrok na młodego. Patrzył na mnie oczami jak u sarny, skrzydełka złożył w błagalnym geście. Pokręciłem głową z rezygnacją. "Chodź." westchnąłem. Stanęliśmy do ostrych zawodów. Szef i Kasia przeciw mnie i Szeregowemu. I może trudno w to uwierzyć, ale to myśmy wygrali. A Szef powiedział coś typu; "No, no Kowalski, zwracam honor." Zjadłem dwa kawałki tarty z owocami i przysiadłem się do mamy. Oglądała jakiś film w telewizji. Zanim się obejrzałem na kanapie koczowała całą rodzina. Babcia Józia potrafi opowiadać niesamowite historie na dobranoc. Przekonaliśmy się o tym wieczorem. Babcia opowiedziała mi cudowną historię opartą na dramatach Szekspira. Szef stwierdził, że to nudy. O wiele bardziej przypadła mu do gustu opowieść o wikingach. Potem długo nie mogłem zasnąć i podczytywałem pod kołdrą książkę. Tym oto cudownym akcentem skończyły się święta. Jutro wracamy do rzeczywistości.