Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 marca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski nie mógł w nocy spać. Nie mógł też przestać rozmyślać o tym, co powiedział wujek Janusz. Pingwinek przytulił się do nauczyciela. Tęsknił do domu. Odrobinę, ale jednak. Kowalskiemu zamknęły się oczka. Rano musi porozmawiać z Szefem. To była jego ostatnia myśl przed zaśnięciem.
Kiedy pan Frankowski się obudził Kowalski już od dawna był na nogach. Pingwinek momentalnie zerwał się z fotela.
- Idziemy? - spytał, nie kryjąc entuzjazmu.
- Gdzie? - odpowiedział pytaniem pan Frankowski.
- Jak to gdzie? W góry! - zawołał Kowalski, wdrapując się na łóżko. - Tylko może poprzestańmy na lżejszych szlakach.
- Dzisiaj nie pójdziemy na szlak. - powiedział nauczyciel, wstając. - Ciągle masz katar. A w ogóle jak się czujesz?
- Dobrze. - odpowiedział pingwinek. - A na Krupówki pójdziemy?
- Na Krupówki pójdziemy. - zgodził się pan Frankowski.
Po śniadaniu nauczyciel powiedział, że na stok też się mogą wybrać i całe przedpołudnie Kowalski spędził na jeździe na nartach pod czujnym okiem pana Frankowskiego. Na Krupówki przyszedł czas po obiedzie. Najpierw trzeba było zrobić podstawowe zakupy, bo skończyła się herbata, ale potem nic nie stało na przeszkodzie, żeby pochodzić po straganach. Pan Frankowski płacił właśnie za owczy sweter i kapcie dla cioci Joli, a Kowalski wybierał bransoletkę dla Leny. Dla Skippera już kupił, skórzaną ze znakiem zodiaku, Rico miał dostać taką samą, ale wybór prezentu dla dziewczyny sprawiał mu niemałą trudność.
- I co, zdecydowałeś się? - spytał nauczyciel, przykucając przy pingwinku. Kowalski pokręcił przecząco głową.
- Nie potrafię tak wybrać. - powiedział, muskając skrzydłem sznurkową bransoletkę z przeźroczystymi koralikami. - Ja myślę, że ta by jej się najbardziej podobała.
- No to weź tą. - odpowiedział pan Frankowski.
- Myśli pan? - Kowalski zdjął bransoletkę z wieszaczka.
- Myślę. - nauczyciel uśmiechnął się. - Będzie zachwycona. - pingwinek zdecydowanym ruchem ścisnął bransoletkę w skrzydle i równie zdecydowanym krokiem ruszył w stronę sprzedawczyni. Pan Frankowski uśmiechnął się.
Kowalski z westchnieniem padł na łóżko. Po zakupach na Krupówkach zaciągnął pana Frankowskiego do McDonalda i do parku linowego. Był wyczerpany, ale przypomniał sobie, że przecież miał zadzwonić do domu.
- Proszę pana, mogę telefon? - spytał, siadając na łóżku.
- Tak, weź sobie. - pingwinek wziął w skrzydło komórkę nauczyciela i wybrał numer domowy. Odebrał Skipper.
- Kasia jest u siebie, zawołać? - spytał przywódca.
- Nie, ja właściwie do Szefa. - odpowiedział Kowalski.
- Tylko, że ja zaraz wychodzę z Abigail na łyżwy. Zadzwoń wieczorem. - powiedział Skipper. - Dobra?
- To niech Szef jednak zawoła Kasię. - poprosił naukowiec.
- Mamo! - usłyszał chwilę potem. - Kowalski dzwoni!
- Cześć kochanie. - przywitałam się. - No, jak tam u was?
- Super! - zawołał pingwinek. - Dzisiaj byliśmy na nartach i na Krupówkach i w parku linowym! Powiedz chłopakom, że mam prezenty dla nich! I dla ciebie też coś mam! - Kowalski nie mógł opanować radosnego słowotoku. - Wiem o co spytasz, czuję się świetnie.
- Nie masz gorączki? Nie kaszlesz? Ubierasz się ciepło?
- Nie, nie i tak. - odpowiedział Kowalski z uśmiechem.
- A grzeczny jesteś? - spytałam, a pingwinkowi zrzedła mina.
- Tak, nie musisz się martwić. - odpowiedział. - Tęsknię do was.
- Hej, nagła zmiana nastroju? Ja też za tobą tęsknię. Niedługo się przecież zobaczymy.
- Wiem. - Kowalski otarł łzy, już płynące po policzkach. - Zadzwonię jutro. - dodał i rozłączył się. Do oczu znowu napłynęły mu łzy. Cichutko odłożył telefon na stolik i położył się na łóżku wtulając dziób w kocyk. Pingwinek rozpłakał się. Musiał uważać, żeby pan Frankowski - będący w łazience - go nie usłyszał, ale było mu tak smutno.
- Kowalski... - pan Frankowski wyszedł z łazienki  przysiadł na skraju łóżka. - Co się dzieje? - Kowalski szlochał rozpaczliwie dopóki nie poczuł od skrzydłem mięciutkiego materiału, który już tulił i to na tym wyjeździe... Pingwinek podniósł głowę. Niebieska podusia... Kowalski przytulił się do mięciutkiego materiału.
- Miałeś ją dostać na urodziny, ale równie dobrze możesz dostać teraz. - powiedział nauczyciel. - Co się dzieje?
- Chcę do domu. - zaszlochał Kowalski.
- Cichutko. - pan Frankowski przytulił mocno zanoszącego się szlochem pingwinka. - Tęsknisz? - Kowalski kiwnął głową. - Nie płacz. To zrozumiałe, że tęsknisz do domu. Ale tak źle ci ze mną?
- Nie. - pingwinek pociągnął nosem.
- No to nie płacz. - poprosił nauczyciel. - Masz się teraz do czego przytulić. Ja też cię zawsze przytulę jak poprosisz.
- A w ogóle to skąd pan ją ma? - spytał Kowalski. - Przecież ktoś ją kupił, już wcześniej.
- To ja ją kupiłem. Wtedy, kiedy stałeś w kolejce do toalety. Może być? - pingwinek kiwnął głową.
  • awatar Hanti: Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :D. Kowalski ma wreszcie swoją upragnioną błękitną podusie <3 ! :D
  • awatar frytki z majonezem.: Takę podusią bym nie pogardziła! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›