Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 24 marca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kowalski leżał przyciśnięty do drewnianego stołu, oddychając ciężko. Skrzydła miał unieruchomione, a dół pleców i łapki pulsowały piekielnym bólem. Zerwana z niego brutalnie wojskowa kurtka leżała w kącie. Szkoda. Może choć trochę zmniejszyłaby siłę uderzeń bata.
- Sekret Niewidzialnego Żniwiarza, w tej chwili! - wrzasnął Niemiec. Kowalski zamknął oczy, czekając na kolejne uderzenie.
- Zaczniesz gadać?! - usłyszał zamiast tego.
- Nic wam nie powiem, nic! - krzyknął porucznik w odpowiedzi. Kolejne uderzenie bata spadło na jego łopatki. Kowalski zawył z bólu i szarpnął się, ale skrzydła wciąż pozostały unieruchomione. Czuł jak po plecach spływa mu stróżka krwi.
- Sekret Niewidzialnego Żniwiarza! - powtórzył Niemiec.
- Nie powiem ani słowa. - głos porucznika zadrżał, zabrzmiał słabiej, ale wola pozostała nieugięta. Niemiec uderzył trzy razy, jeden po drugim. Kowalski już nie miał siły krzyczeć. Powoli tracił przytomność. Z bólu i wyczerpania.
- W końcu zaczniesz gadać. Zawsze zaczynają. - powiedział wróg, wychodząc z pomieszczenia. Kowalskiego zostawiono samemu sobie. Porucznik rozpłaszczył się na stole. Zapadł w płytki, nerwowy sen, z którego wyrwano go godzinę później. Niemcy bezlitośnie tłukli go batem. Poranione plecy piekły i rwały, z ran leciała krew, Kowalski co raz to tracił przytomność. Osuwał się w słodki niebyt, ale zaraz przywracali go do przytomności i tłukli jeszcze mocniej. Niemiec chlasnął go ciężką rękawicą po policzku, uwolnił i powlókł za sobą do celi. Kowalski uderzył o ścianę, popchnięty mocno. W ślad za nim poleciała jego kurtka wojskowa. Porucznik osunął się po ścianie na podłogę. Nie mógł ustać na nogach. Przytulił policzek do zimnej podłogi. Naciągnął jeszcze na siebie kurtkę i znowu usnął. Siedząca w kącie celi kobieta poruszyła się i chwilę potem zaczęła owijać łapki porucznika brudnymi szmatami. Kolejny już raz ubolewała nad tym, ze nie ma pod ręką prawdziwych bandaży. Kowalski podniósł głowę.
- Śpij, śpij. - odezwała się kobieta. - Rano przyjdą po ciebie znowu. I będą przychodzić dopóki nie wyciągną z ciebie tego, co chcą wiedzieć.
- Nie możemy siedzieć bezczynnie, kiedy Niemcy katują nam przyjaciela. - powiedział Johnson, uderzając pięścią w stół. - Nie możemy nic nie robić.
- Już go pewnie zabili, to przecież Niemcy. - rzucił Manfredi.
- Nie wiemy nawet gdzie go przetrzymują. - zauważyła Abigail.
- Pytanie tylko, co my mamy teraz zrobić! - wrzasnął Johnson.
- Odbijemy go. - powiedział Skipper, wchodząc do obozu. wokół zapadła niezręczna cisza. - Odbijemy. - powtórzył dowódca.
- Z całym szacunkiem Szefie, ale amunicji tomy już prawie nie mamy, a Szef z przetrąconym barkiem... - zaczął Johnson.
- Z przetrąconym czy nie, Kowalski to mój przyjaciel. Rico, rozwińcie mi mapę. - polecił dowódca. Poczekał aż podwładny zrobi co do niego należy i powiódł wzrokiem po mapie.
- Niemcy weszli do miasta tędy, tu mają obóz, a tam magazyny. Więc Kowalskiego przetrzymują tutaj. - powiedział, wskazując punkt na mapie. - Nie musicie mi wierzyć, wystarczy, że zaufacie. Trzymają tam nie tylko Kowalskiego. Innych jeńców też. Nie pytajcie skąd wiem.
- Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak sprzeciw... - zaczął Manfredi. - Ale czy nie lepiej będzie jeśli go poświęcimy? To chyba lepsze wyjście niż narażanie całego oddziału?
- Nie będę nikogo poświęcać. - Skipper podniósł głos. - Skoro tak mówicie, to znaczy, że nie macie prawa nazywać się członkiem mojego oddziału! Nie poświęcę nikogo! Kowalskiego zwłaszcza. - dowódca zamknął oczy. - Wy nie wiecie, ale to wszystko zaczęło się przez coś, do czego Kowalski nieświadomie przyłożył skrzydło. Właśnie dlatego nie zostawię go teraz.
- Chciałem tylko pomóc wybrać jedną z opcji. - obruszył się Manfredi. - Nie moja wina, że nikomu się to nie spodobało.
- Więc gdybyś był odpowiedzialny za cały oddział też byś poświęcił przyjaciela, bo nie chciałbyś narażać innych jednostek? - spytał Skipper, odwracając wzrok od mapy.
- Prawdopodobnie tak bym zrobił. Mamy wojnę do cholery!
- Zejdź mi z oczu Manfredi. - nakazał podwładnemu Skipper. Szeregowy posłusznie skiną głową i odmaszerował. Nikt nie zauważył, że Manfredi wziął swoją kurtkę z wieszaka i cichcem wymknął się z obozu. Potem przemknął przez dziedziniec, ruszył w stronę ukrytych w krzakach Niemców i szepnął im kilka słów. Nie miał nic do stracenia, miał dosyć wojska, które nie wie co ze sobą zrobić, ale przede wszystkim chciał utrzeć nosa własnemu dowódcy.

Następny rozdział dopiero we wtorek, po świętach, bo wyjeżdżam do cioci. Wtedy też dowiecie się (lub nie) co zrobił Kowalski i co to jest Niewidzialny żniwiarz. Napięcie pewnie jakieś jest, ale uwielbiam od czasu do czasu potrzymać was w niepewności.
  • awatar Hanti: Manfredi spiskóje z Niemcami a Szef tego nie zauważył? Mało prawdopodobne. Chociaż Manfredi może go wpuścić w maliny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Bez zbędnych wstępów przechodzimy od razu do konkretów. Ten rysunek narysowałam jeszcze w zeszłym tygodniu (albo i wcześniej), ale jakoś nie było okazji go pokazać. To jedyny rysunek z mojej teczki, któremu nadałam tytuł. tak mnie zachwyciło to co wyszło spod ołówka, że musiałam to nazwać. "Sweet dreams, Skippah".
IMG_0849.JPG

To narysowałam dzisiaj i uważam, że wyszło genialnie. A jakie miałam palce brudne po tym całym cieniowaniu. Skipper wyszedł mi odrobinę ciemniejszy od Kowalskiego, ale myślę, że to nic. Szczere opinie proszę.
IMG_0847.JPG

Dzisiaj w nocy wyjątkowo nie Skipper miał koszmary, tylko ja. Dawno nie śniło mi się nic tak porąbanego i strasznego. Większości snu nie pamiętam, tylko jakieś urywki i to, że jak się obudziłam to serce mi strasznie łomotało i nie chciało przestać. Tym razem to nie skipper przyszedł w nocy do mnie, tylko ja do niego. Ale znowu plotę jakieś głupoty, miało być konkretnie. Na święta Wielkanocne jadę do cioci i nie będzie mnie do wtorku. Dlatego też wszystkim, którzy czytają to co napiszę chcę teraz życzyć wesołych, zdrowych świąt Wielkanocnych, mokrego dyngusa, samych pyszności w koszyczku, zajączków, baranków i jeszcze czego tylko chcecie. nie jestem dobra w pisaniu życzeń więc na tym poprzestanę. Jeszcze tylko specjalne pozdrowienia dla; Seiti, Kwas Pruski, Misao, Lisy Angels, Frytek z majonezem, TKC i... Pewnej Gitary. Wesołych świąt i do napisania!
stylowi_pl_diy-zrob-to-sam_32809796.jpg
  • awatar Lisa Angels: Dziękuję za życzenia i mam nadzieję, że nie będziesz mieć więcej koszmarów i będziesz się świetnie bawić u cioci. Cudowne rysunki, tylko szkoda, że nie nie poprawione cienkopisem. Wesołego Alleluja :D
  • awatar Hanti: Oba rysunki sa śliczne :). Wesołych świąt :D
  • awatar SugarFirefly: Wesołych świąt, spokojnych i udanych ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›