Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 23 marca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje maluchy uwielbiają żelki malinki i poprosiły mnie, żebym kupiła im w sklepie paczkę. Wreszcie mają coś słodkiego tylko dla siebie i nie zjadają mi mojego. Zawsze to jasna strona sytuacji, prawda?
IMG_0780.JPG

Skippera akurat muszę pilnować, bo on potrafi zjeść najwięcej i to jeszcze tak, że potem boli go brzuszek. A jeszcze kiedy robią sobie z Rico konkurs ile kto zje to już w ogóle masakra.
IMG_0781.JPG

Rico najbardziej lubi te czarne malinki (tak jak ja zresztą) i zawsze chce, żeby wszystkie były dla niego, ale ja dzielę im żelki po równo. Inaczej zawsze wybuchają awantury, bo któryś zjadł więcej.
IMG_0782.JPG
  • awatar Życie Skay: hah naprawdę fajny pomysł na sesję :) Przypomina mi to trochę taką reklamę tych żelek w sensie takiej w gazecie czy coś w tym stylu :)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ty to masz tam wesoło :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Pingwiny drugi dzień z rzędu tkwiły na froncie. Skipper siedział w okopie, obok Kowalskiego, z karabinem w skrzydłach. Przez całą noc tkwił na posterunku w gotowości, oczekując kolejnego ataku, który - miał pewność - niebawem nastąpi. Nie ruszał się z miejsca, chociaż głodny był jak cholera, a pęcherz miał pełny. Prowiant, który mieli ze sobą już dawno się skończył. Właściwie nie było tego za wiele, bo na jednego przypadały dwie kromki chleba i kawałek suszonego mięsa. Skipper po raz kolejny zmienił pozycję. Koniecznie musiał pójśc za potrzebą. Chłopcy ganiali za najbliższy budynek, ale on jakoś nie miał śmiałości.
- Zawieszenie broni? - Skipper podniósł głos, słysząc Johnsona. wychylił się z okopu, wpatrując się w miejsce gdzie widniała wciągnięta na maszt biała flaga, a trębacz grał sygnał zawieszenie broni. Skipper uniósł się jeszcze wyżej. Wtedy właśnie padł strzał.
- Szefie! - wrzasnął Johnson, odpychając przyjaciela na bok. Oboje ciężko padli na ziemię. Kula świsnęła tuż koło głowy Johnsona. Skipper podniósł się z trudem.
- Czyli taki jest ich plan. - powiedział. - Panowie, czy Niemcy tego chcę, czy nie, proszę rozpocząć ostrzał! - wykrzyczał rozkaz i sam też chwycił za karabin. Wyglądało na to, że ostrzał przeciągnie się na kolejną noc. Skipper westchnął. Będzie musiał pójśc na stronę, bo długo już nie wytrzyma.
Najpierw poczuł ból w lewym ramieniu, dopiero potem zorientował się, że utkwiła tam kula, wystrzelona przez jednego z Niemców. Karabin wysunął mu się ze skrzydeł. Skipper nie bardzo wiedział, co się dzieje dookoła niego. Bolało piekielnie. Przycisnął skrzydło do rany, usiłując zatamować krwotok. Johnson w jednej chwili przypadł do dowódcy, Abigail wygrzebała z torby bandaże i zabrała się za robienie opatrunku.
Wreszcie cała szóstka została oddelegowana do obozu. Skipper stał przed "łazienką" czekając, aż chłopaki skończą brać prysznic. Ostatni raz zbył za potrzebą jeszcze przed wyjściem na front, czyli... poprzedniego dnia wieczorem. Naprawdę miał przepełniony pęcherz. Było widać, że się męczy, o czym świadczyło nerwowe dreptanie w miejscu. Dzielnie przetrzymał wszystkich i kiedy latryna opustoszała wreszcie przykucnął nad dziurą w podłodze, pełniącą (lub też nie) funkcję toalety. Skipper odetchnął. Naprawdę mu ulżyło.

Abigail delikatnie wyjmowała pęsetą kulę, którą postrzelono Skippera. Dowódca syknął z bólu i zacisnął skrzydła w pięści.
- Jeszcze chwileczkę. - odezwała się sanitariuszka. - Mam ją. - Abigail delikatnie chwyciła kulę pęsetą i zaczęła ją wyciągać. Chwilę potem pocisk z brzękiem wylądował w metalowej misce. Sanitariuszka zabrała się za dezynfekowanie rany, którą następnie owinęła bandażem, a lewe skrzydło skippera umieściła na temblaku. Kapitan przyglądał się skupionej na pracy Abigail. Dziewczyna wreszcie skończyła.
- Uważaj z tym skrzydłem. - powiedziała. - Masz przetrącony bark. - Skipper kiwnął głową, wsuwając zdrowe skrzydło w rękaw kurtki. Potem odgarnął z  dzioba Abigail kosmyk włosów.
- Że też trafiły nam się takie czasy. - westchnął. Abigail odwróciła wzrok, zwijając resztę bandaża.
- Boję się, że cię w końcu stracę. - powiedziała.
- Nie stracisz, obiecuję. - odpowiedział Skipper. - Nie dam się zabić.
- Nie możesz mi tego obiecać. - zaprotestowała dziewczyna. Skipper spojrzał jej w oczy, a potem pocałował z czułością.
- Mogę. - powiedział, przymierzając się do kolejnego pocałunku.
Kowalski wracał z dowództwa z nowym rozkazem. Gorączkowo ściskał w skrzydłach karabin, rozglądając się dookoła. Niemcy mogli być dosłownie wszędzie.
- Hande hoch! - usłyszał za sobą. Usiłował zapanować nad nerwami, ale skrzydła trzęsły mu się tak bardzo, że karabin uderzył o bruk. Poczuł chłodny dotyk metalu na skroni. W dziobie mu zaschło.
- Hande hoch!! - rozległo się znowu. Kowalski bardzo powoli podniósł skrzydła. Niemiec kopniakiem pchnął go do przodu. Ciągle czując śmiercionośny chłód metalu przyciskanego do skroni, zrobił pierwszy krok, potem drugi, aż w końcu bezwiednie podążył za wrogiem. Wiedział co to oznacza. właśnie został pojmany przez Niemców.
Johnson jak oparzony wpadł do obozu. Skipper i Abigail gwałtownie odskoczyli od siebie. Major oddychał ciężko.
- Co jest Johnson? - odezwał się Skipper.
- Kowalskiego pojmali Niemcy! - wyrzucił z siebie major.
  • awatar Hanti: Nie jestem pewna co zrobią z Kowalskim, ale napewno nie będą się z nim cackać. Jeden plus w całej tej sytuacji dla Kowalskiego jest taki że nie ma paznokci. Oby Skipper nie stracił Abigail :(
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: No to się zaczęło... :(.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›