Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 marca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Zaczynam pisać, nastawiając się na opowiadanie, w którym Skipperowi wypada ząb, ale po kilku zdaniach uświadamiam sobie, ze przecież Pingwiny nie mają zębów. Taki falstart. Zapraszam więc na coś innego. Tytuł może być mylący, ale kto nie przeczyta ten się nie dowie jaką fobię ma Kowalski. Jego strata.

Kowalski szedł za nami plażą, ale coraz bardziej zwalniał. Strasznie bolała go noga, a on nie wiedział czemu. Starał się nie stawać akuratna niej, ale to było niemożliwe. Pingwinek stłumił jęk. Bolało go tak strasznie, że ledwo mógł chodzić. Nie dawał już rady...
- Karetka przyjechała. - zażartowałam, biorąc go na ręce i sadzając na krawędzi molo. - Proszę tutaj do mnie. - Kowalski spojrzał na mnie z lekkim przestrachem. - Ale nie bój się! - wybuchnęłam śmiechem. - Pokaż mi nóżkę.
- Nie, nie trzeba... - próbował protestować pingwinek i chciał zsunąć się z powrotem na piasek, ale przytrzymałam go.
- Siedź. -powiedziałam, przytrzymując go i dokładnie obejrzałam podeszwę jego  lewej łapki, w której... utkwił kawałek szkła.
- Uuu... - jęknęłam. Kowalski spojrzał na przywódcę, ale ten tylko uśmiechnął się do niego uspokajająco. W takiej sytuacji pingwinek musiał odwzajemnić uśmiech, choć nieśmiało.
- Skipper, znajdź mi w torbie pęsetę i ten środek odkażający. - poprosiłam. Pingwinek od razu rzucił się przegrzebywać moją torbę i chwilę potem podał mi wymagany sprzęt. Delikatnie wyjęłam pęsetą szkło, obejrzałam rankę pod kątem jeszcze jakiś drobin, a potem przejechałam po niej wacikiem namoczonym w środku dezynfekującym. Kowalski syknął z bólu.
- Powinieneś mi powiedzieć, że cię boli. - odezwałam się.
- Wiem. - odpowiedział pingwinek. - Wydawało mi się, że nic mi się nie stało, bo przecież nawet nie wiedziałem, ze wszedłem na to szkło. Myślałem, że jakoś wytrzymam.
- Przez takie wytrzymywanie tylko robisz sobie krzywdę.
- Jeśli robię krzywdę tylko sobie, nic się nie dzieje. - zauważył inteligentnie Kowalski. - Ważne, żeby nie sprawiać kłopotów innym. I tak nikt nie zwraca na to uwagi, a ja jakoś sobie poradzę. Zawsze tak jest.
- Ale ja zauważyłam. - powiedziałam. - Zwróciłam uwagę. - pingwinek gwałtownie wciągnął powietrze, ale zaraz potem spuścił wzrok.
- To się nie liczy. Jesteś moją mamą, a matki zawsze widzą, kiedy dzieciom dzieje się krzywda. - tym razem ja o mało nie zeszłam na zawał. Nie byłam przecież biologiczną matką pingwinów, ale każdy z nich zachowywał się wobec mnie tak, jakbym naprawdę nią była. Przypomniałam sobie calutkie trzy lata, które razem spędziliśmy, od tego ciepłego kwietniowego dnia, kiedy do mnie trafiły, aż po dzień dzisiejszy. Wszystkie prezenty na urodziny, święta i... Dzień Matki. Rozradowane mordki, ściskające w skrzydełkach róże i starannie owinięte papierem paczuszki. Uśmiechnęłam się.
- Więc co? - spytałam. - Mamy się będziesz wstydził? Przecież o potrzebie do ubikacji też mi nie mówisz. - Kowalski zarumienił się, ale zauważyłam, że także leciutko uśmiechnął.
- To co innego. - powiedział cichutko. - Ja się wstydzę, to wszystko.
- A jesteś w stanie mi powiedzieć czego konkretnie się wstydzisz? - pingwinek przeniósł wzrok na przyjaciół. Skipper i Rico przyglądali mu się z ciekawością doskonale widoczną w oczach, ale też z niekłamanym podziwem. Kowalski przekrzywił główkę. Dlaczego mieliby go podziwiać? Szeregowy spoglądał to na mnie to na przyjaciół, nie rozumiejąc o czym rozmawiamy. Kowalski otworzył dziób, ale zaraz go zamknął i tylko pokręcił głową przecząco.
- To teraz posłuchaj. Może to nie jest odpowiednie miejsce, żeby ci to mówić, ale skoro już zaczęliśmy temat to go skończmy. Mów o swoich potrzebach. Unikanie mówienia o tym co się dzieje, raczej nie rozwiąże problemu. W wielu przypadkach niemówienie niesie też ze sobą dodatkowe koszty: jeśli owo unikanie jest spowodowane tym, że nie umiesz mówić o swoich potrzebach bądź boisz się reakcji drugiej strony, to nie mówiąc jednocześnie odbierasz sobie możliwość nauczenia się mówienia o takich rzeczach. W efekcie zaczynasz tkwić w błędnym kole;  nie mówisz, ponieważ nie potrafisz i boisz się tego. A nie potrafisz i boisz się, ponieważ nie mówisz… - Kowalski patrzył na mnie nie rozumiejąc kompletnie nic z mojej wypowiedzi.
- Nadajesz się na psychologa. - stwierdził Skipper, przerywając niezręczną ciszę.
- W wielkim skrócie; jeśli nie powiesz co się dzieje, to wesoło nie będzie. A jeśli nie przełamiesz się i nie powiesz ten jeden, jedyny raz to z czasem będzie ci coraz trudniej się tego nauczyć, rozumiesz? - pingwinek kiwnął głową. - Proszę cię, mów o swoich potrzebach. - powtórzyłam. - A właśnie, kiedy cię coś gryzie, zawsze możesz z nami o tym porozmawiać. Ze mną, albo ze Skipperem. My zawsze damy ci się wygadać i w razie potrzeby pomożemy. Jeśli masz problem to po prostu o nim powiedz. - powtórzyłam. - Zawsze znajdziemy jakieś rozwiązanie.
- Ale... Jesteście moimi przyjaciółmi. Z wami chcę się bawić, śmiać. Nie chcę, żebyście się o mnie martwili. - zaprotestował nieśmiało pingwinek.
- Przyjaciele nie tylko od tego są. - odpowiedziałam. Dziób Kowalskiego wygiął się w dziwnym grymasie, a po policzkach pingwinka popłynęły łzy. - Nie płacz. - poprosiłam, przytulając go mocno. - Nie chciałam żebyś płakał, ale uwierz mi, kiedy zaczniesz mówić o tym czego się boisz, czego ci brakuje, to będzie o wiele lepiej, wiesz?
- Mhm. - pingwinek kiwnął głową, odwzajemniając uścisk.
- No to już. Gotowe - dodałam, przyklejając plaster na zranionej łapce, o której wszyscy dawno zapomnieli. - W porządku. Dasz radę iść, czy mam cie ponieść? - Kowalski chciał protestować, że da sobie przecież radę, to tylko niewinne skaleczenie, ale powstrzymał się. Wyciągnął do mnie skrzydełka.
- Ponieś mnie. - poprosił. Uśmiechnęłam się, biorąc pingwinka na ręce i posadziłam go sobie na plecach. Kowalski też się uśmiechnął. Serduszko biło mu mocno. Wiedział, że ma na tym świecie kogoś, kto nie da mu zginąć.
  • awatar Hanti: Dobrze że porozmawiali ze sobą otwarcie i wszystko wyjaśnili. Mam nadzieje że Kowalski nauczy się mówić o swoich potrzebach :). A tak zinnej beczki to ja sobie też przebiłam kidyś noge, i z z tego wydarzenia pamiętam tylko krew.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›