Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 marca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski przebudził się w nocy. Bolała go głowa i chciało się do łazienki. Tylko gdzie tu będzie łazienka?
- Proszę pana... - odezwał się pingwinek, przewracając się na bok. - Proszę pana, jest tu toaleta?
- Jest. - odpowiedział pan Frankowski. - Za ścianą po lewej. - Kowalski wygrzebał się ze śpiwora i podreptał do łazienki. Nogi miał dziwnie miękkie i musiał przytrzymać się ściany, żeby się nie przewrócić, ale zrzucił to na zmęczenie i ból głowy.
- Trafiłeś? - spytał pan Frankowski, kiedy pingwinek z powrotem zakopał się pod kołdrą. Kowalski potaknął, a nauczyciel objął go ramieniem. Pingwinek zerknął na pana Sebastiana. "Jakoś nie było czasu poprosić o autograf" pomyślał jeszcze zanim usnął.
Rano Kowalski obudził się z gorączką i katarem. Pingwinek naciągnął na siebie kołdrę. W ogóle nie miał ochoty wstawać.
- Kowalski, chodź zjesz śniadanie. - poprosił pan Frankowski.
- Nie mam ochoty. - odpowiedział słabo pingwinek. - Źle się czuję.
- Boli cię coś? - spytał troskliwie nauczyciel. - Powiedz.
- Mhm. Głowa. - odpowiedział Kowalski. - I pić mi się chce.
- Zaraz ci przyniosę herbaty. - odpowiedział nauczyciel kierując się w stronę kuchni, gdzie urzędowała młoda góralka. Pan Sebastian okrył pingwinka swoją ciepłą skórą (Kowalski nadal nie wiedział z jakiego zwierza pochodzi). Akurat roztrząsał tę kwestię, kiedy pan Frankowski wsunął mu w skrzydła parujący kubek, a do dzioba włożył termometr. Pingwinek nie protestował.
- Stan zaledwie podgorączkowy. - powiedział. - Nic ci nie będzie.
- Pan mu da aspirynę i jutro będzie skakał jak młoda kozica. - pan Sebastian zajrzał mu przez ramię i podał opakowanie aspiryny. Nauczyciel przełamał tabletkę na pół i podał Kowalskiemu, razem ze szklanką wody. Pingwinek posłusznie połknął i zagrzebał się głębiej pod kołdrą.
- Pan myśli, że można z nim dzisiaj wracać do Zakopanego? - spytał pan Frankowski.
- Pewnie. - odpowiedział pan Sebastian. - Tylko, że raczej kolejką, bo jeszcze bardziej się przeziębi i z łażenia po górach nici. - nauczyciel pokiwał głową. Kowalski przysłuchujący się rozmowie poszukał skrzydłem kocyka. Nie miał najmniejszej ochoty nigdzie się stąd ruszać.

- Chodź Kowalski, zbieramy się. - powiedział pan Frankowski. - Zaraz mamy kolejkę. - pingwinek niechętnie wygrzebał się ze swojego legowiska, dał sobie założyć bluzę, szalik i czapkę i wziąć się na ręce. Pan Sebastian zwinął jego śpiwór i włożył nauczycielowi do plecaka.
- Pan pamięta o koncercie. - przypomniał, podając mu dłoń na pożegnanie. Pan Frankowski uśmiechnął się.
- Wiem, pamiętam. - odpowiedział. - Do widzenia! - zawołał w stronę kuchni. Moda góralka skinęła mu głową. Kowalski drgnął kiedy znalazł się na dworze. Było mu zimno. Na kolejkę nie musieli długo czekać, a w wagoniku było ciepło, więc pingwinek skorzystał z okazji i usnął w ramionach pana Frankowskiego. Obudził go dopiero wstrząs, kiedy wagonik stanął na specjalnej platformie. Kowalski jęknął.
- Źle się czujesz? - spytał nauczyciel troskliwie, a pingwinek kiwnął głową. - Chodź, siądziemy sobie tiu blisko w knajpce. - chwilę potem Kowalski siedział na krześle w ciepłym pomieszczeniu. Pan Frankowski wsunął mu w skrzydła kubek gorącej czekolady. Pingwinek upił łyk i od razu poczuł się lepiej, ale po chwili znowu rozbolała go głowa, a co więcej zaczynało go mdlić. Możliwe, że od unoszącego się w knajpce zapachu. Kowalski zsunął się z krzesła.
- Gdzie idziesz? - spytał pan Frankowski z niepokojem.
- Do toalety. - odpowiedział pingwinek. - Nie... Niedobrze mi. - dodał wyciągając skrzydło. Usiłował się czegoś przytrzymać, ale nic takiego nie znalazł i byłby się przewrócił gdyby nauczyciel nie przytrzymał go w porę.
- No już. - powiedział, biorąc go na ręce. - Kręci ci się w głowie? - spytał, na co Kowalski pokiwał głową. Po policzkach pingwinka popłynęły gorące łzy. Pan Frankowski wszedł do toalety i postawił Kowalskiego na krawędzi umywalki. Pingwinek zachwiał się i nauczyciel musiał go przytrzymać. Kowalski ochlapał się zimną wodą. Pomogło. Przynajmniej na mdłości.
- Ja chcę do domu. - zaszlochał rozpaczliwie pingwinek.
- Chodź. Zaraz się będziesz mógł położyć. - obiecał pan Frankowski, biorąc go na ręce.
  • awatar Hanti: No to Kowalski ma jak w banku kilka dni w łużku :(
  • awatar Anthromeda: Jak ja znam to uczucie ... poza tym postaram się przeczytać twoje zaległe wpisy , bo opo mi się podoba ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›