Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dzisiaj po pysznym śniadaniu (naleśniki z miodem i twarożkiem) mieliśmy pierwsze wyjście na stok. Przy śniadaniu siedziałem razem z innymi gimnazjalistami. Z nauczycielkami nie chciałem, bo jeszcze by sobie ktoś pomyślał, że sam sobie poradzić nie umiem, a to przecież nieprawda. Całkiem fajnie mi się przy stole rozmawiało z takimi dziewczynami, a na duchu podnosiło to, że pani Kremer cały czas miała mnie na oku. W pewnym momencie nawet jej pomachałem, żeby się nie martwiła i żeby jej pokazać, że wszystko OK. Na stoku nie mieliśmy jeszcze zajęć jako takich, bardziej to przypominało zabawę. Mało kto umiał jeździć na nartach (ja nie umiałem), a jeśli umiał to słabo i właściwie chyba nikomu nie udało się zjechać na dół bez co najmniej jednej wywrotki. Kto miał narty w domu miał wziąć ze sobą, ale i tak dla większości trzeba było wypożyczać. Mój rozmiar też się znalazł, ale dużo czasu minęło zanim odważyłem się na pierwszy zjazd. I zaraz się wywróciłem. Chyba znalazłem wspólny język z młodzieżą, bo trochę się pośmialiśmy, potem taka jedna Aniela pomogła mi wstać i pobiegliśmy zjeżdżać dalej. Co z tego, że nikt nie umiał? Zabawę mieliśmy przednią. Pani Kremer też próbowała, co również skończyło się upadkiem. W szkole zawsze jest taka surowa, niedostępna, a tutaj proszę. Nie dość, że śmiała się razem z nami, to pierwsza zaczęła bitwę na śnieżki. Poza tym jeszcze nigdy nie widziałem jej w innym ubraniu niż w białej bluzce i wąskiej spódnicy i muszę przyznać, że wieczorem zobaczywszy ją w piżamie, byłem w szoku. Wpół do drugiej mieliśmy przerwę na obiad (zupa dyniowa i dyniowe placki, a na deser gruszkowe babeczki), aż do siedemnastej tkwiliśmy na stoku, a potem były zajęcia na ściance wspinaczkowej. To też było super, ale mi najbardziej podobał się wieczorny wykład dotyczący techniki jazdy i bezpieczeństwa, który mieliśmy przerabiać z instruktorem. Jak to ja wszystko skrupulatnie notowałem i pan mnie nawet pochwalił, że tak się przygotowuję. Jutro pierwsza lekcja jazdy na nartach. Po kolacji (omlet z grzybami, szpinakiem i serem) mieliśmy czas dla siebie, a o dwudziestej drugiej cisza nocna. Byłem tak zmęczony, że nawet do domu nie zadzwoniłem.
  • awatar Pinkamena Dine Pie: Ciekawie ^^ Mam nadzieję, że Kowalski nauczył się jeździć :3
  • awatar Hanti: Dobrze że zaczyna mu się tam podobać. Ma jeszcze dużo czasu na naukę jazdy :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Dobrze, że Kowalski w końcu się tam zaaklimatyzował :). A taki wyjazd bardzo dobrze mu zrobi. Może przez to stanie się śmielszy i bardziej otwarty do innych :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›