Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Rozdział 8

Skipper popłakiwał przez sen, przebierając łapkami pod kołdrą. Najpewniej coś mu się śniło, ale wolałam poczekać aż sam się obudzi. Maluszek drgnął i otworzył oczka.
- Mama... - odezwał się nerwowo.
- Jestem, jestem. - odpowiedziałam, biorąc go na ręce. - Hej, nie trzeba płakać. - dodałam, kiedy pingwinek zaszlochał. Skontrolowałam stan pieluszki. - Skippuś, znowu narobiłeś w pieluszkę? Chłopcy nie potrzebują już pielusi na noc. Naprawdę nie umiesz wytrzymać? - maluszek spuścił główkę, czując, ze zrobił coś złego i zakwilił niespokojnie. - Ale nie płacz, proszę. Wiesz, że ja się o to nie gniewam. W końcu też się nauczysz. Chodź do kuchni. - chwilę później mokra pieluszka wylądowała w kuble na śmieci, a maluszek został posadzony w wysokim krzesełku z butelką mleka. Pingwinki potrafiły już wytrzymać całą noc i za każdym razem zdążyć do łazienki i tylko Skipper miał z tym problemy. Do spania musiałam mu zakładać pieluszkę, a w dzień zdarzały się wypadki. Maluszek albo był zajęty zabawą i nie mógł zdążyć na nocniczek, albo nie powiedział w porę i już po fakcie informował mnie co się stało. Nigdy się o to nie gniewałam. Po prostu potrzebował więcej czasu niż pozostałe.
- Mama! - usłyszałam z pokoju. Kowalski się obudził i darł się na cały głos, budząc pozostałą dwójkę.
- Jestem, nie krzycz! - zawołałam, starając się go uspokoić, ale to przyniosło efekt wręcz odwrotny. Maluszek złożył skrzydełka na piersi i prychnął. Wzięłam niezadowolonego pingwinka na ręce, potem to samo zrobiłam z pozostałą dwójką i chwilę potem posadziłam je przy stole. Rico i Szeregowy z apetytem zabrali się za kaszkę, Kowalski ciągle był obrażony i ani myślał jeść.
- Kowalski, zjedz śniadanie. - poprosiłam łagodnie.
- Nie! - krzyknął pingwinek. Usiadłam obok, chcąc go karmić, ale to się maluchowi nie spodobało. Wyrwał mi z ręki łyżeczkę i rzucił nią o stół, a miseczkę z kaszką zrzucił na podłogę. Westchnęłam.
- Nie będziesz jadł? - spytałam. - Kowalski?
- Nie! - odpowiedział mi pingwinek. Wobec takiego obrotu spraw postawiłam malucha na podłodze, a kiedy on pobiegł do salonu zabrałam się za sprzątanie. Nie minęło dużo czasu, a Rico i Szeregowy tez poszli się bawić. Skipper chciał mi pomóc robić sałatkę do obiadu, więc w skrzydło włożyłam mu dziecięcy nóż, a na deseczce położyłam ogórki.
- Pokrój w kostkę. - poprosiłam, sama zajmując się siekaniem natki pietruszki. Skipper z zapałem wziął się do roboty, krojąc ogórki w odrobinę za grubą i trochę krzywą kostkę. do kuchni zajrzał Kowalski.
- Co tam kochanie? - odezwałam się. Maluch spojrzał na mnie.
- Daj mi pić. - odezwał się. Do ulubionego kubeczka pingwinka nalała, soku porzeczkowego i podałam mu, ale za szybko wypuściłam go z ręki i kubeczek uderzył o podłogę. Uszko się oderwało, a sok rozlał po podłodze. Kowalski patrzył na swój ulubiony kubeczek z zieloną żabką, leżący na podłodze  rozbitym uszkiem. Dziób pingwinka wygiął się w podkówkę, oczka zaszły łzami, a skrzydełka zacisnęły się w pięści.
- Przepraszam. - przykucnęłam przy maluszku. - Spróbuję go naprawić, obiecuję. - chciałam objąć Kowalskiego ramieniem, ale maluch wyrwał mi się i uciekł.
- Już. - odezwał się Skipper, oddając mi nóż.
- Super, świetnie. - odpowiedziałam, stawiając go na podłodze. - Poczekaj. Nie chcesz na nocniczek? - pingwinek pokręcił głową. - To idź się bawić. A w razie coś wołaj. - Skipper dołączył do Kowalskiego, który smarował coś kredkami na kartce papieru. Pingwinek też podsunął sobie kartkę i wziął się za rysowanie, ale Kowalski widocznie nie chciał towarzystwa, bo najpierw wyrwał mu ze skrzydła kredkę, a potem przedarł rysunek na pół. Skipper rozpłakał się.
- Co się stało? - spytałam zaglądając do salonu. Maluszek szlochając pokazał mi podarty rysunek. - Nie płacz, nie płacz. Narysuję ci potem coś ładnego. A ty Kowalski, naprawdę jesteś dzisiaj nieznośny. - pingwinek krzyknął coś, rzucił kredką o podłogę, potem jeszcze kopnął zamek, który budował z klocków Rico i też się rozpłakał.
- O co chodzi? - spytałam. - o ten kubeczek? Jak mi się nie uda go naprawić, to kupimy ci nowy, taki sam, okej? - powiedziałam, przytulając go. - No, już nie płacz. Masz dzisiaj zły dzień, tak? Później zrobimy coś fajnego, tylko we dwoje. No, nie płacz. Za mało czasu ci dzisiaj poświęcam. A gdzie Skipper? - rozejrzałam się.
- Mama! - usłyszałam. Wzięłam Kowalskiego na ręce i poszłam zajrzeć do łazienki, skąd dochodziło wołanie. Skipper siedział na nocniczku, uśmiechając się do mnie z dumą.
- O, Skipper... - westchnęłam i też się uśmiechnęłam. Postęp.
  • awatar Pearlita: Jaka cudowna mama, mądra i bardzo cierpliwa :) Każde dziecko jest inne i do każdego trzeba mieć odpowiednie podejście.
  • awatar serpentard210: Perfekcyjna mama XD obrazki dołączone do wpisu mnie rozpuszczają ;)
  • awatar *Mordka*: Skipper robi postępy ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›