Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Kowalski, spakowany? - spytał pan Frankowski, wchodząc do kuchni. Pingwinek kiwnął głową potakująco. - Śpiwór masz?
- Mam. - odpowiedział Kowalski, zjadając śniadanie.
- To dobrze. - nauczyciel usiadł obok pingwinka. - zjadaj szybciutko, bo musimy zaraz wyjechać. Chcemy przecież być na popołudnie.
- Wiem. - Kowalski włożył do dzioba widelec, kończąc jajecznicę z pomidorami i zerwał się z krzesła. - Idziemy? - pan Frankowski wstał.
- Poczekaj Kowalski! - zawołałam za pingwinkiem, który już stał w korytarzu w czapce i szaliku, gotowy do wyjścia. - Wszystko wziąłeś? - spytałam, przykucając obok niego.
- tak. Sto procent. - odparł Kowalski, a ja wcisnęłam mu w skrzydło kopertę z dwoma banknotami stuzłotowymi. Pingwinek przytulił się do mnie mocno. Pan Frankowski roześmiał się.
- Wystarczy? - spytałam, a kiedy Kowalski potaknął, poprawiłam mu szalik. - Zachowuj się tam. Masz być grzeczny, słyszysz? Nie marudzisz, nie narzucasz się i jak tylko coś się będzie działo masz powiedzieć wujkowi. - pingwinek kiwnął głową. - No, zmykaj.
- Idź do samochodu Kowalski. - powiedział pan Frankowski. Pingwinek pomachał mi jeszcze i wybiegł z domu. - Zajmę się nim, obiecuję. A! Kowalski zawsze jest grzeczny. - dodał nauczyciel.
- Wiem, to upomnienie to tylko dla zasady. - odpowiedziałam. - Pierwszy raz go puszczam samego na tak długo i trochę się boję.
- Nic mu się przecież nie stanie. Przypilnuję go, przecież wiesz.
- Zwracaj uwagę, czy czegoś nie potrzebuje, czy nie musi iść do łazienki. Wiesz, że czasem ma opory przed przyznaniem się...
- Wiem i ja na to jestem wyczulony. - z podwórka dobiegł dźwięk klaksonu. - Chyba muszę iść, Kowalski się niecierpliwi.
- To pa. - mocno przytuliłam się do wujka. - Do zobaczenia za dwa tygodnie. - pan Frankowski podniósł torbę Kowalskiego z podłogi i wyszedł z domu. Pingwinek zapiał pas, widząc nauczyciela wkładającego do bagażnika jego rzeczy.
- Gotowy? - spytał pan Frankowski, siadając za kierownicą.
- Gotowy jak najbardziej. - odpowiedział Kowalski. - Jedźmy już. - pingwinek chciał porozmawiać z nauczycielem i pośpiewać najgorętsze radiowe przeboje, ale był zmęczony i szybko usnął. Trzeba było wcześnie wstać, skoro chcieli być po południu w Zakopanem. Kowalski miał spędzić cudowne ferie w górach, mając pana Frankowskiego na wyłączność. Calutkie dwa tygodnie będą jeździć na nartach, chodzić po górach i po Krupówkach.
Kowalski obudził się po mniej więcej trzech godzinach jazdy. Przejeżdżali akurat przez las, a on musiał koniecznie... skorzystać z toalety.
- Proszę pana, zrobimy postój? - poprosił nieśmiało Kowalski.
- Chcesz do ubikacji? - spytał nauczyciel, a pingwinek kiwnął głową. - Zaraz powinna być stacja benzynowa. - chwile potem auto stanęło na parkingu. Kowalski zeskoczył na chodnik.
- Tam masz ubikację. - odezwał się nauczyciel, pokazując na drzwi oznaczone naklejką. Pingwinek podreptał do toalety. Omal nie zemdlał z powodu okropnego zapachu, który uderzył go, gdy tylko zamknął za sobą drzwi. Cała podłoga była zasłana papierem toaletowym. A także błotem, kilkoma opakowaniami po chusteczkach i brązowymi torebkami. toaleta była w okropnym stanie. Kowalski wypadł z ubikacji nie załatwiwszy potrzeby i pognał z powrotem.
- Już? - spytał pan Frankowski, ale pingwinek pokręcił głową.
- Ja tutaj nie chcę. - powiedział nieśmiało. Nauczyciel przyklęknął przy nim. - Nie sprzątali tu co najmniej dziesięć lat. - wytłumaczył Kowalski. - Nie chcę.
- Do następnej stacji benzynowej trzydzieści kilometrów. - powiedział pan Frankowski. Pingwinkowi zrzedła mina. - A za samochodem byś zrobił? - spytał nauczyciel. Kowalski z wahaniem kiwnął głową, wziął od pana Frankowskiego chusteczkę, pobiegł za samochód i po upewnieniu się, że nikt go nie zobaczy, przykucnął na trawie. Dwie minutki potem był z powrotem, ale za to gdzieś zniknął nauczyciel. Pingwinek stanął obok auta i rozejrzał się nerwowo, ale chwilę potem odetchnął z ulgą. Pan Frankowski wcale nie zniknął, ale właśnie wychodził z budynku stacji z papierową torebką w dłoni.
- Już? W porządku? - spytał. Kowalski kiwnął głową. - Kupiłem ci orzeszki. - powiedział nauczyciel, rzucając pingwinkowi torebkę. Potem usiadł na fotelu samochodowym i odwinął z papieru kupioną kanapkę.
- Nie jadł pan śniadania? - spytał pingwinek, rozrywając torebkę orzeszków. Pan Frankowski pokręcił głową przecząco.
- A ty nie jesteś głodny? - spytał.
- Nie, jeszcze nie. - odpowiedział Kowalski, chrupiąc orzeszki.
- No to możemy jechać. - stwierdził nauczyciel, dojadając kanapkę.
  • awatar Pinkamena Dine Pie: Ciekawie ^^
  • awatar Hanti: Nie dziwie się Kowalskiemu. Po wejściu do takich toalet można tylko zwymiotować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›