Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Tak oto dobrnęliśmy do ostatniego dnia obozu. To dziwne, przez te całe dziesięć dni nawet nie miałem czasu żeby potęsknić do domu, tyle mieliśmy różnych zajęć. Chciałbym jeszcze zostać, ale z drugiej strony to dobrze, że wracamy. Tak bym już chciał zobaczyć chłopaków i... mamę. Wyjechaliśmy zaraz po śniadaniu (omlet z grzybami, szpinakiem i serem). Oczywiście jeszcze chwilę dostaliśmy, na spakowanie ostatnich drobiazgów, zabranie toreb i plecaków. Ja to wszystko zrobiłem już przed śniadaniem. W torbie wylądował kocyk i książka od pani Kremer. Teraz musiałem jeszcze skorzystać z ubikacji i mogliśmy jechać. W autobusie było cieplutko i przyjemnie i szybko usnąłem. W nocy nie bardzo mogłem spać i większość czasu spędziłem przewracając się z bok na bok, nic więc dziwnego, że teraz mnie zmogło. Obudziłem się akurat na postój. Potem pani Kremer zaczęła źle się czuć. Bolała ją głowa i chyba było jej też odrobinę niedobrze, bo wstała z miejsca i prosiła kierowcę żeby się zatrzymał. O mało nie straciła równowagi, wychodząc na zewnątrz. Dobrze, ze obok był Robert i ją podtrzymał. Przez nikogo niezauważony wysunąłem się za nią na zewnątrz. Bez słowa podałem butelkę wody i chusteczki. Opierała się ręką o autobus, a on był przecież brudny. Podziękowała, powiedziała, że już jej lepiej i że możemy jechać dalej. Potem przez resztę drogi okno obok nas było uchylone. Koło szkoły czekała na mnie Kasia. Cóż, spodziewałem się, że po mnie wyjdzie, ale sama, a nie z chłopakami no i wyglądała jakoś inaczej. "Ścięłaś włoski?" spytałem wesoło, wpadając w jej wyciągnięte ramiona. "Śliczna jesteś." Dopiero kiedy pani Kremer położyła obok na chodniku moją torbę, zdałem sobie sprawę, że o czymś zapomniałem. Tak się cieszyłem, że nie wyjąłem rzeczy z bagażnika. A co ja bym zrobił bez ukochanego błękitnego kocyka? "Więcej przytomności umysłu." uśmiechnęła się matematyczka. "Mało brakowało, a twoje rzeczy pojechałyby dalej." podziękowałem, a Kasia wzięła mnie na ręce, przytulając mocno. "Nie sprawiał kłopotów?" spytała. "Skąd, był grzeczny jak aniołek. Trochę nieśmiały na początku, ale szybko się rozruszał." Czyli Kasia nie dowie się o incydencie na wyciągu. Kochana pani Kremer.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Cieszę się, że Kowalskiemu się podobało :D. Dobrze, że już jest w domu z rodziną :).
  • awatar Hanti: Jakbyś nie pisała o Kremer tylko o mnie. Czasami też źle znosze jazde ałtobusem. Przynajmniej Kowalski będzie miał miłe wspomnienia:D
  • awatar zamek1989: ciesze się z razem z kowalskim:d rozdziałświetny jak zwsze buźka:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›