Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 lutego 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Dzisiaj właściwie ostatni dzień obozu, bo jutro trzeba się będzie pożegnać, dlatego zorganizowano nam zawody. Zawody narciarskie. Mogli nam powiedzieć wczoraj, ale nie. Dowiedzieliśmy się dzisiaj przy śniadaniu (jajka na bekonie). Cóż, mogli przynajmniej ostrzec, bo zakrztusiłem się kawałkiem bekonu kiedy to usłyszałem i przez chwilę nie mogłem oddychać. Wcale nie miałem na to ochoty, zwłaszcza, że do zawodów zaliczał się też slalom pomiędzy słupkami, a to szło mi naprawdę opornie. Startowaliśmy o dziesiątej trzydzieści. Okropnie się bałem tego slalomu, ale o dziwo poszło mi dobrze. Do mojego czasu też nie można się było przyczepić i liczba punktów, którą zdobyłem całkiem mnie zadowalała, choć na zwycięstwo nie miałem co liczyć. Dzisiaj na obiedzie (kapuśniak, klopsy mielone, sałata ze śmietaną, a na deser sernik) mieliśmy gości, a mianowicie naszych instruktorów. Wszystkim smakowało, instruktorzy chwalili dobrą polską kuchnię, a z nami się śmiali i żartowali. Po południu czekała nas niespodzianka, a mianowicie wielki kulig. Mieliśmy do dyspozycji kilka ogromnych sań i konie z pobliskiej stadniny. W zamyśleniu głaskałem po chrapach konia, który miał ciągnąć moje sanie, dopóki pani Kremer nie wzięła mnie na ręce i nie posadziła na grubym kocu, a sama nie usiadła obok. Cieszyłem się, że już jutro będę u siebie w domu, ale z drugiej strony chciałbym, żeby obóz trwał jak najdłużej. Z rozdawania nagród zrezygnowałem, bo nie miałem czego tam szukać, a pani Kremer najwyraźniej tez nie chciała w tym brać udziału, bo wzięła mnie ze sobą do pobliskiej knajpki i tam przeczekaliśmy zamieszanie. Ja chrupiąc frytki, ona pijąc herbatę. Po tym kuligu byłem okropnie głodny, a do kolacji zostało jeszcze mnóstwo czasu i pani Teresa stwierdziła, że muszę coś zjeść. Z początku protestowałem, bo nie miałem przy sobie pieniędzy, zostały w pokoju, w torbie, ale w końcu skapitulowałem. Pani Kremer powiedziała, że oddam jak będę mógł, i postawiła mi hamburgera. Pycha. Po kolacji (ja jadłem kanapki z twarożkiem) mieliśmy czas dla siebie. Powymieniałem się z moja grupą adresami i numerami telefonów. Obiecaliśmy sobie, że będziemy w kontakcie.
  • awatar Peddie by Sara: Ojejka ja też nie lubię takich niezapowiedzianych akcji :D, bo wolę być na wszystko przygotowana. No i nie lubię nart XDD
  • awatar Hanti: Mimo to że Kowalski został zaskoczony, to poradził sobie bardzo dobrze :D. Ostatni dzień zawsze jest najgorszy, bo trzeba się ogarnąć i rozstaćz z kumplami :(
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Co do akcji z zawodami, coś mi się wydaje, że to było coś w stylu niezapowiedzianej kartkówki :P. Fajnie, że kowalski ma nowe znajomości :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Pingwiny postanowiły, że zrobią sobie kanapki i teraz osłaniają siebie nawzajem, żebym przypadkiem nie zauważyła co kombinują. Wystarczyłoby poprosić, przecież bym im coś zrobiła, ale oni oczywiście są samodzielni.
IMG_0490.JPG

Skipper, uważaj mi z tym nożem. To ostre, jeszcze sobie krzywdę zrobisz. I czy nie sądzisz, że nakładasz na tę kanapkę za dużo majonezu? W sumie to ja nie wiem czy pingwiny mogą jeść majonez. a jak im zaszkodzi?
IMG_0493.JPG

I co, dobre? Wreszcie zgodzili się, żebym im pomogła i udało nam się dobrnąć do chwili w której mamy talerz pełen kanapek. Potem trzeba ich będzie wykapać, bo cali są upaćkani tym majonezem. Będzie zabawa.
IMG_0501.JPG
  • awatar Hanti: "Komu jeszcze kanapki zwycięstwa?". Narobiłaś mi smaka na majonez :)
  • awatar Peddie by Sara: Podziwiam Cię za kreatywność i pomysłowość. W życiu nie wymyśliłabym czegoś takiego. ♥
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ważne, że smakuje :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›