Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 13 lutego 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Nigdy jeszcze nie spędzałem urodzin poza domem (bo tak się przewrotnie składa, że dziś moje urodziny). Ranek przebiegał zupełnie normalnie, tak jak każdy. Śniadanie (zupa mleczna), rozmowa o dniu poprzednim i wybuchające z nagłą śmiechy. W domu byłoby zupełnie inaczej. Kasia pewnie kroiłaby tort. Słodycze na śniadanie to tylko w urodziny. Ja bym rozpakowywał prezenty, a chłopaki skakali dookoła, chcąc koniecznie zobaczyć co dostałem. Tutaj nikt nie wiedział, że dzisiaj przypada moje święto. Trochę mi było żal, no ale... trudno. Zaraz po śniadaniu po raz kolejny wyszliśmy na stok. I okazało się, że wczorajszy wykład nie był wcale bezcelowy, bo każdy dostał zjeżdżone i starte narty i miał je doprowadzić do stanu używalności. Słuchałem oczywiście, bo ja zawsze słucham dlatego poszło mi szybko. Dostałem kolejną pochwałę od instruktora. Dzisiaj po raz pierwszy też mogliśmy wjechać wyciągiem na stok. Zjechałem na dół, dużym łukiem, bardzo z siebie zadowolony. To było piękne, szybkie, długie szusowanie. Czułem przyjemne łaskotanie w brzuchu i wcale nie miałem dość jazdy na nartach. Wciąż ustawiałem się w kolejce do wyciągu. Przy obiedzie (zupa pomidorowa, pierogi z kapustą i ciasto drożdżowe z rodzynkami na deser) spotkało mnie miłe zaskoczenie. Aniela rzuciła się składać mi życzenia urodzinowe, a zaraz za nią cała reszta. Byłem naprawdę zaskoczony i oszołomiony i zastanawiałem się cały czas jak się domyślili. Spojrzałem na panią Kremer i już wiedziałem. Po południu z życzeniami zadzwoniła Kasia, a chłopaki pokłócili się o słuchawkę, bo każdy chciał ze mną rozmawiać pierwszy. Za dużo czasu nie miałem bo zaraz mieliśmy wychodzić na Krupówki (i mieć dwie godziny czasu wolnego). Na Krupówkach załatwiłem prezenty dla chłopaków, dla mamy i dla Leny oczywiście, a potem siedziałem z nauczycielkami w kawiarni. Po kolacji (były faszerowane jajka - pychotka) dopadła mnie pani Kremer. Dostałem od niej książkę przewiązaną czerwoną wstążką. Ojej, nie musiała... Dlaczego...? Roztrząsanie tej kwestii musiałem zostawić na później, bo pani Kremer mnie przytuliła. Zesztywniałem. Ona też przytulała sztywno i niepewnie, może dlatego, że nie ma dzieci, ale to i tak było całkiem miłe. Odważyłem się odwzajemnić uścisk.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: No to wszystkiego najlepszego Kowalski! :D.
  • awatar Hanti: Nareszcie Kowalski nauczył się jeździć na nartach :D <3 !!! Niepokoi mnie troche ta pani Kremer. Jest za bardzo miła.
  • awatar Pisarka~: Wszystkiego najlepszego, Kowalski ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›