Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 23 grudnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Wielkimi krokami zbliżają się święta. Tylko z czego tu się cieszyć, skoro teraz wszyscy są zajęci i zdenerwowani, a w Wigilię i oba dni świąteczne zmęczeni... i zmęczeni. Ale ostatnie dni są naprawdę magiczne i nawet ja - chociaż świąt nie lubię z roku na rok coraz bardziej, zaczyna odczuwać tę jakże świąteczną atmosferę. Dosłownie unoszę się metr nad ziemią i zaczynam sobie zadawać pytanie co ze mną nie tak, skoro wszystkie święta zawsze wyglądają tak samo i nic wesołego w nich nie ma. Dlaczego te miałyby być jakieś szczególne? Tłumaczę sobie to zauroczeniem, bo człowiek zakochany wszystko widzi na różowo, ale to pewnie nie to. Od pewnego czasu zaczęłam naprawdę cieszyć się życiem. Wystarczy najmniejszy drobiazg żeby mnie uszczęśliwić. Lubię ten stan rzeczy.

Wczoraj miałam w szkole klasową Wigilię i było to pierwsze w moim życiu spotkanie klasowe, na które poszłam z przyjemnością. Wykonanie odrobinę do bani, ale kto by się przejmował wykonaniem kiedy atmosfera przednia. Mieliśmy uszka i pierogi do barszczu - ugotowane (jakże zabawna historia wynikła poprzedniego dnia. Na przerwie rozmawialiśmy o tym, czy by uszek nie ugotować w czajniku, a kiedy wychowawczyni przyszła na lekcję rzuciła tekstem "Tylko nie gotujcie uszek w czajniku" ). Więc w czajniku ich nie gotowaliśmy, co innego barszcz. Nie do końca był gotowany w czajniku. Barszcz z torebki, więc pole do popisu niewielkie. Posypywaliśmy proszkiem uszka i zalewaliśmy to gorącą wodą. Nie powiem, żeby to było jakieś specjalnie dobre, ale dało się zjeść. Oprócz tego mieliśmy pierniczki - cudownie pyszne, chipsy i mandarynki spełniające życzenia. Które te życzenia naprawdę spełniały. Wiem, bo mi spełniły. Śpiewaliśmy kolędy, świąteczne piosenki, dzieliliśmy się opłatkiem, a wychowawczyni każdemu składała niestandardowe życzenia.

Za to najlepsze było już po Wigilii. Ale to osobiste. Wiedzcie tylko, że ja już dostałam najpiękniejszy prezent w te święta. Chciałabym żeby chłopak, będący moją pierwszą miłością mógł mnie zobaczyć wczorajszego dnia. Zobaczyć jak się zmieniłam, o ile dorosłam. Dowiedzieć się, że w pewnym sensie nadal darzę go uczuciem. Ta akurat historia nie ma happy-endu. Wyjechał do szkoły w Anglii i najprawdopodobniej nigdy go już nie zobaczę. Nie zmienia to faktu, że życzę mu jak najlepiej. A dziewczynie, która kiedyś będzie chodzić z nim za rękę mówię "Dbaj o niego".

Skoro wszystko zostało opowiedziane, to pora na życzenia świąteczne z uwzględnieniem paru ważnych dla mnie osób. Wszystkim zaglądającym i czytający mojego bloga, wszystkim komentującym, obserwującym i w ogóle wszystkim życzę zdrowych, pogodnych świąt Bożego Narodzenia. Szczęścia, pomyślności, uśmiechu i pieniędzy - bo choć szczęścia bezpośrednio nie dają, to można za nie kupić książki, a wtedy szczęście ma się na wyciągnięcie ręki.
Kochanym Wiky, frytkom z majonezem, SugarFirefly, Kwasowi Pruskiemu, Seiti, SallyLou i Lisie Angels wszystkiego czego tylko sobie wymarzą, fajnych chłopaków, lub jeśli ich mają, to żeby zachowywali się przyzwoicie, szczęścia jak najwięcej i żadnych zmartwień w święta, ani w ogóle nigdy.
Aleksandrze McPenguin - otuchy, ładu w życiu i uczuciowym i przyziemnym, żebyś potrafiła kochanie cieszyć się każdym dniem i żeby nikt cię już nigdy nie martwił. Bo jeśli to zrobi to mu przyłożę.
Agacie, koleżance z klasy - żeby nigdy nie traciła wiary w siebie, ani innych, żeby dalej robiła swoje, nawet jeśli czasem trzeba iść pod prąd. Psycholog z ciebie co prawda marny, ale śledczym będziesz najlepszym w Polsce.
Patrycji, przyjaciółce - żeby się nigdy nie zmieniała, żeby tak jak dotąd potrafiła rozweselić wszystkich naokoło i podziękowania, za to, że mogłam cię nazwać prawdziwą przyjaciółką.
Paniom wychowawczyni i polonistce (z których tylko jedna wie, że udzielam się w internecie) - żeby nie traciły cierpliwości do dzisiejszej młodzieży, z radością i opanowaniem podchodziły do uczonych przedmiotów i żeby się za często nie wściekały, nawet kiedy ktoś coś niefajnego zmaluje.
Pani biologiczce (która adresu bloga nie zna, ale może wyczuje emocjonalnie co chcę przekazać) - również cierpliwości, do naszej klasy zwłaszcza, bo niektórzy chłopcy to - nie ukrywajmy - matoły i to się prędko nie zmieni, żeby czerpała radość z uczonego przedmiotu, bo widać, że lubi i wie co robi i żeby nigdy nie było jej smutno z uczniowskiego powodu. No i żeby ci wszyscy debile wreszcie się do roboty wzięli. Poza tym, może pani tego nie wie, ale zawsze jest pani dla mnie najukochańsza i na pierwszym miejscu jeśli o listę ulubionych nauczycieli chodzi.

Poza tym wszystkich informuję, że jak zwykle w okresie świątecznym mnie nie ma. Wracam dwudziestego siódmego, ewentualnie ósmego. Jeszcze raz wesołych świąt.
  • awatar gość: Znikam
  • awatar SugarFirefly: Dziękuję, kochana! Nawzajem Wesołych Świąt i mnóstwa prezentów!!
  • awatar Alex Kath Vance: Spóźnione ale również wszystkiego dobrego skarbie! ❤️
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›