Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 20 grudnia 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kowalski odwrócił się od drzwi pokoju, słysząc kroki na schodach. Na piętro wchodziła pani Irena.
- Może mu pani coś powiedzieć? - poprosił pingwinek.
- Po to tu przyszłam. - uśmiechnęła się nauczycielka. - Zobaczymy, co da się zrobić. - obiecała, wchodząc do pokoju. - Cześć Skipper. - powiedziała. - Jak się czujesz?
- Dobrze, nic mi nie jest. - odpowiedział Skipper, podnosząc wzrok znad aparatu cyfrowego. Pani Irena usiadła obok niego.
- Pokaż mi zdjęcie. - poprosiła konspiracyjnym szeptem. Skipper uśmiechnął się i podał nauczycielce aparat. Pani Irena zerknęła na fotografię i jej twarz rozjaśniła się w uśmiechu.
- Jak wydrukujesz, to zrób mi kopię. - poprosiła, oddając mu aparat i potarmosiła go po piórkach.
- I co? - spytał Kowalski, kiedy nauczycielka wyszła z pokoju.
- Zdjęcie usunięte. - odpowiedziała pani Irena.
- Na pewno? - Kowalski wolał się upewnić.
- Tak. - kobieta uśmiechnęła się. - Zrobił to na moich oczach. - Kowalskiego najwyraźniej usatysfakcjonowała odpowiedź, bo pokiwał głową i zbiegł po schodach na dół. Pani Irena zeszła zaraz za nim. W kuchni czekała już na nią kawa i kawałek ciasta na talerzyku, a Katie właśnie układała ptysie na talerzu.
- I jak? - odezwała się, widząc kątem oka kobietę, siadającą przy stole. Pani Irena pomieszała kawę.
- Nie cierpię kłamać w żywe oczy, ale to zdjęcie jest tak śliczne, że musiałam. Kazałam sobie zrobić kopię. - Kate roześmiała się i usiadła obok.
- Musi się pani zacząć przyzwyczajać. Przy nich takie awantury to norma.
- Zdążyłam zauważyć. Kłócą się dosłownie o wszystko?
- Nie. Rywalizują o pozycję w grupie. - Kate zerknęła na zegarek. - Oj, już późno. Miałam iść z Kowalskim do dziekanatu. Trzeba zacząć się zbierać.
- Mogę was przecież podwieźć. A w drodze powrotnej wstąpimy do urzędu.

Kowalski powoli wszedł za Kate do dziekanatu. Za biurkiem siedział mężczyzna przypominający odrobinę pana Frankowskiego. Już na pierwszy rzut oka wydawał się sympatyczny.
- Dzień dobry. - odezwał się mężczyzna. - Ja się nazywam Hektor Zwoliński, a ty chcesz u nas studiować, prawda? - Kowalski nieśmiało kiwnął głową. - Myślę, że nie będzie z tym problemu, zwłaszcza, że pani Evans już ze mną rozmawiała. Zdaje pan sobie sprawę z zaległości? - Kowalski pokiwał głową.
- Dam sobie radę, nadrobię. - zapewnił pingwinek.
- To świetnie. Lubię studentów, którzy wiedzą, czego chcą. Jeszcze ostatnie pytanie. Dlaczego chcesz u nas studiować?
- Ja... No bo to matematyka stosowana. Na taki kierunek niezwykle ciężko się dostać. No a... Studia na politechnice nie wypaliły. Nie znaczy to, ze studia tutaj są tylko zamiennikiem, wcale nie.
- Dość. - dziekan podniósł dłoń, a Kowalski posłusznie umilkł. Mężczyzna podał mu plastikową kartę. - Witamy na wydziale. - pingwinek obejrzał kartę ze swoim zdjęciem i nazwiskiem. Podniósł wzrok na mężczyznę.
- Legitymacja studencka? - dziekan kiwnął głową.
- Odkąd pani Evans przyniosła twoje papiery wiedzieliśmy, ze przyjmiemy cię na wydział. Szkoda by było przegapić tak uzdolnioną osobę.  To co, zostajesz na wykłady? - Kowalski spojrzał na stojącą przy drzwiach Kate. Prawie zapomniał, że przyszłą tu z nim.
- Jeśli chcesz to zostań. - odezwała się dziewczyna. - Do domu przecież trafisz. - pingwinek rozpromienił się i pokiwał głową.
- Odprowadzę pana do sali. - dziekan podniósł się z krzesła.
- To ja się już pożegnam. - powiedziała Kate. - Do widzenia. - pomachała jeszcze pingwinkowi i wyszła z budynku uczelni.
- A Kowalski? - zagadnęła pani Irena.
- Został od razu na wykłady. - uśmiechnęła się Kate. - Mam nadzieję, ze mu się spodoba. Co teraz?
- Jak to co? Urząd. A potem może jakaś kawiarnia?
- Czekoladowe z lodami?
- I z posypką z wiórków kokosowych.
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Dzisiaj zdjęcie maluchów tylko jedno, bo po pierwsze aparat odmówił posłuszeństwa (po raz kolejny, jak mi dalej takie numery będzie odstawiał to wymieniam go na lustrzankę... ciekawe skąd wezmę forsę...), po drugie wena odeszła tak samo szybko jak przyszła. W efekcie zdjęcie jest tylko jedno, ale... wydaje mi się, że niezłe.

Maluchy koniecznie chciały pomóc dekorować pokój w internacie, więc zabrały się za światełka. Cóż... poplątały je jeszcze bardziej niż wtedy kiedy i tak już były poplątane, potem same znalazły się w epicentrum światełek tornada, ale nikt nie miał serca się na nie gniewać. Zwłaszcza, że nad lampkami udało się zapanować.
pizap.com14822625750971.jpg
  • awatar SugarFirefly: Lustrzanka to dobry pomysł, ale wymaga wiele samozaparcia i nauki ;) Polecam. Chłopcy jak widzę dobrze się bawili? :P
  • awatar gość: Obejrzałam, ciekawe zdjęcie maluchów ;)
  • awatar Pauline Liévre: Lampki to zuo xD ( w rozplątywaniu ich )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›