Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 grudnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Kate... - odezwał się Skipper. - Czy ja mógłbym zacząć chodzić do szkoły? - Kate odwróciła się od kuchenki.
- A masz coś na oku? - spytała dziewczyna, wkładając do piekarnika blaszkę z ciastem orzechowym.
- No nie wiem, może... warszawska mundurówka?
- Pomysł jest świetny. - stwierdziła Kate, oblizując palce z masy orzechowej. - Ale czy oni cie przyjmą w połowie roku szkolnego? No i trzeba ci będzie kupić mundur.
- Proszę... - jęknął Skipper. - Siedzenie całymi dniami w domu jest nudne. A w ulotkach wyczytałem, że to dobre liceum.
- Pomyślę nad tym. - obiecała Kate. Pingwinek złożył skrzydełka w błagalnym geście. - Pomyślę. - powtórzyła dziewczyna, przykładając mu dłoń do policzka. - Prawie nie masz już gorączki. - Skipper uśmiechnął się. - To dobrze.
- Cześć, jesteśmy! - zawołał Kowalski, wchodząc do kuchni. - Ale pada! - jęknął zdejmując czapkę i strzepnął z niej śnieg. - Swoją drogą dlaczego jesteś w domu wcześniej?
- Wuefistka zachorowała i właściwie powinnam się cieszyć, ale ani mnie to ziębi, ani grzeje. Właśnie, Kowalski! - Kate rzuciła się do torby i wygrzebała stamtąd naręcze papierów.
- Załatwiłam ci studia. - powiedziała.
- Co? - czapka wypadła pingwinkowi ze skrzydła. - Jakie?
- Z matematyki stosowanej. Rozmawiałam już z dziekanem. Wystarczy, że pójdziesz ze mną na uczelnię, podpisać dokumenty. I że wyrobisz sobie legitymację studencką.
- Naprawdę? - Kowalski był pod dużym wrażeniem. - Nie musiałaś tego robić. - dodał.
- Ale chciałam. Zadowoli cię taka odpowiedź?
- Matematyka stosowana? Wiesz jak ciężko się na takie studia dostać? Co zrobiłaś?
- No wiesz... Pociągnęłam za kilka sznurków. Było nie było dwa lata temu dostałeś Nobla. - pingwinek uśmiechnął się. Nie mógł powstrzymać rumieńca wypływającego na policzki i oprzytomniał dopiero na dźwięk migawki. Skipper zaśmiał się z satysfakcją, oglądając zrobione zdjęcie
- Szefie! - zaprotestował Kowalski, ale Skipper już znikał za drzwiami.
- Dzień dobry! - Kowalski odwrócił głowę, słysząc od drzwi panią Irenę. - - Przyniosłam ptysie. - powiedziała nauczycielka, wchodząc do kuchni.
- A ja właśnie piekę. - uśmiechnęła się Kate.
- To nic. - uśmiechnęła się pani Irena. - Przynoszę wieści, które trzeba uczcić. - dziewczyna spojrzała na nią pytająco. - Udało mi się Kate. Przyznali mi prawo do adopcji. Musisz tylko pójść ze mną do urzędu. I podpisać papiery. - Kate wrzasnęła ze szczęścia, rzucając się nauczycielce na szyję.
- Twoja radość jest jak najbardziej uzasadniona. - uśmiechnęła się pani Irena, mocno przytulając nastolatkę.
- Czemu się drzecie? - zawołał Skipper, zbiegając ze schodów. - Dzień dobry. Co się stało? Zarzynają kogoś?
- Nie. - odpowiedziała Kate. - Wszystko w porządku. Nikogo nie zarzynają. Po prostu właśnie się dowiedziałam, że pani Irena została moją mamą. - nauczycielka uśmiechnęła się.
- Formalnie jeszcze nie, ale zaraz po podpisaniu dokumentów owszem. - odpowiedziała. Kowalski za to spiorunował dowódcę wzrokiem.
- Za to zaraz Szef będzie tym zarzynanym, jeśli nie usunie tamtych zdjęć! - krzyknął. Skipper natychmiast pognał z powrotem na górę, a Kowalski rzucił się za nim z krzykiem.
- Jakich zdjęć? - zainteresowała się pani Irena.
- Załatwiłam Kowalskiemu studia z matematyki stosowanej i Skipper uwiecznił na zdjęciu jego minę. - odpowiedziała Kate, zaglądając do ciasta. - A Skipper dla odmiany prosił mnie o składanie papierów do mundurówki.
- Ja bym się zgodziła. - odpowiedziała nauczycielka. - Przynajmniej będzie miał zajęcie. Lepsze to niż siedzenie w domu.
- Napije się pani kawy? - spytała Kate. Pani Irena pokiwała głową w zamyśleniu.
- Zajrzę tylko do Skippera. - powiedziała. - Jak on się czuje tak w ogóle? Skoro ma siłę biegać to chyba lepiej.
- Sama już sobie pani odpowiedziała. - odparła dziewczyna. Pani Irena zniknęła na piętrze, a Kate powiodła za nią wzrokiem. Zdążyła się do nauczycielki przywiązać i w głębi serca miała ochotę krzyczeć i skakać z radości. Wystarczy jeden podpis żeby pani Irena w świetle prawa została jej mamą.