Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 grudnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Katrin przechadzała się powoli po ośnieżonym dziedzińcu pałacowym. Z nieba wciąż spadały lekkie płatki, okalając wszystko dookoła cichą, uspokajającą bielą. Dziewczyna zsunęła z dłoni rękawiczkę i przesunęła palcami po zmarzniętej korze drzewa. Potem zwinnie wspięła się na jedną z najwyższych gałęzi i stamtąd podziwiała Mroczną Puszczę, skąpaną we wszechobecnej bieli.
- Katrin! - dziewczyna usłyszała głos Legolasa i spojrzała na dół. Elf stał teraz wprost pod drzewem, na którym siedziała.
- Tutaj jestem! - odkrzyknęła, machając do niego. Legolas spojrzał w górę i uśmiechnąwszy się do niej, rzucił jej zielone jabłko, w które Katrin natychmiast wbiła zęby.
- Co tu robisz zupełnie sama? - spytał elf, siadając na gałęzi obok niej.
- Rozmyślam. - odpowiedziała dziewczyna. - O pięknie, które wraz ze śniegiem spada na Śródziemie. - wytłumaczyła, widząc pytające spojrzenie elfa.
- Tak, zimą staje się tutaj naprawdę pięknie. - Katrin sprawiedliwie obgryzła jabłko do połowy i resztę oddała Legolasowi.
- Jedz. - powiedziała, a sama zawisła z gałęzi głową w dół. Nie przewidziała jednak tego, że gałąź może się złamać i oboje z Legolasem runęli w dół. Katrin wrzasnęła, uderzając o twardą ziemię. Legolas wylądował obok niej. Jabłko potoczyło się po śniegu.
- Nic ci nie jest Katrin? - spytał elf, pomagając dziewczynie wstać, choć sam krzywił się z bólu.
- Nie, w porządku. - dziewczyna otrzepała spódnicę ze śniegu i strzepnęła białe drobinki z płaszcza elfa. - Nic mi nie jest. Nic nie złamałam.
- Nalegam na wizytę u uzdrowicielki. Jesteś dziś dziwnie nieswoja Katrin.
- To nic. Po prostu tęsknie za domem. Dawno już nie widziałam rodziny. Poza tym mniej więcej w tym czasie obchodzimy u nas Boże Narodzenie.
- Opowiesz mi o nim? - spytał Legolas.
- To cudowne święto. Chwalimy wtedy naszego Boga, który przyszedł na świat pod postacią dziecka. Ubieramy choinkę, dzielimy się opłatkiem lub chlebem - to zależy od wyznania, zbieramy się w rodzinnym gronie, jemy uroczyste posiłki i śpiewamy pieśni, nazywane kolędami.
- Co to jest choinka? - spytał Legolas.
- To drzewko - jodła, świerk, albo inne drzewo iglaste, które przyozdabiamy różnymi pięknymi rzeczami. Łańcuchami, kulami ze szkła, które u nas nazywają się bombkami, czasem nawet słodyczami. Zapalamy na jego gałęziach malutkie lampki. Chciałabym znowu zobaczyć choinkę. - Legolas objął Katrin ramieniem i przyciągnął so siebie, całując z czułością w usta. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek.
- Przemarzłaś. - powiedział Legolas. - Wejdźmy do środka. Służące upiekły kilka smakowitych ciast. - Katrin kiwnęła głową. Miała nadzieję, że ciasto pozwoli jej zapomnieć o zerwanym połączeniu między dwoma światami.
Następnego dnia Katrin przebudziła się, kiedy tylko pierwsze promienie zimowego słońca dotknęły jej twarzy. Dziewczyna usiadła na łóżku. Nie wiedziała dlaczego, ale czuła, że ten dzień będzie wyjątkowy. Po krótkim namyśle zdecydowała się na białą, zwiewną suknię i po wyszczotkowaniu czarnych loków zeszłą po schodach na dół.
- Wstałaś Katrin. - odezwał się Thranduil, widząc dziewczynę, idącą pałacowym korytarzem. - Legolas prosił, żebyś zeszła do sali tronowej. Ma tam dla ciebie pewnego rodzaju niespodziankę.
- Niespodziankę? - powtórzyła dziewczyna.
- Tak. - Thranduil skinął głową. - Również liczę, ze będziesz zadowolona. Niestety nie odprowadzę cie do sali. Jak na mój gust za dużo tam zamieszania. - zaciekawiona Katrin zbiegła po schodach na dół, kierując się do sali tronowej, gdzie uwijało się mnóstwo służących. Dziewczyna przystanęła zaskoczona. Przyniesiono tutaj trzy ogromne stoły, które nakryte białymi obrusami, czekały na zastawienie ich talerzami pełnymi smakołyków. W rogu pomieszczenia pyszniła się jodła, obwieszona szyszkami pomalowanymi srebrną farbą. I drewnianymi ozdobami. Jedna ze służących właśnie zapalała na drzewku świeczki, dbając o to, by ogniem nie zajęła się żadna z gałązek.
- Jesteś Katrin. - odezwał się Legolas, kładąc dziewczynie dłoń na ramieniu.
- Tak, ale... Co to wszystko ma znaczyć? - spytała Katrin.
- Opowiadałaś jak bardzo tęsknisz za domem. I ze szczegółami opisałaś to niezwykłe święto, które obchodzisz. Wiec postarałem się, żeby to wszystko choć trochę przypominało cię o rodzinie i tradycjach twojego świata. Mamy choinkę, świeczki, a wieczorem służące przygotują nam uroczysty posiłek. Mam chleb, którym możemy się podzielić.
- Ja... Dziękuję... - Katrin uśmiechnęła się, zarzucając Legolasowi ręce na szyję. - Jesteś cudowny.
- Nie melisse, to ty jesteś cudowna. - odpowiedział elf. - Pokażesz mi jak to się robi? - spytał, wyciągając w jej stronę lembasa. Katrin przełamała chleb na pół i jedną część wręczyła Legolasowi.
- Wesołych świąt najdroższy. - powiedziała, całując go prosto w usta.
- Tobie również kochanie.  - odpowiedział elf, pomiędzy pocałunkami. Jedna ze służących przystanęła, zapatrzona w książęcą parę. Była młodziutka i dopiero zaczynała pracę na dworze królewskim. Poza tym nigdy jeszcze nie widziała nic tak pięknego, jak księżniczka. Katrin dojrzała ją kątem oka.
- Chyba ktoś nas obserwuje. - powiedziała, skinieniem głowy, pokazując na służkę. - Zajmę się tym. - powiedziała, widząc, że Legolas również dojrzał młodziutką elfkę i podeszłą do niej. Przestraszona elfka drgnęła.
- Proszę o wybaczenie pani. - powiedziała, pochylając głowę. - Nie chciałam patrzeć.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała z uśmiechem Katrin. - Tobie też życzę wesołych świąt. - dodała, łamiąc na pół swoją część chleba. - Przekaż reszcie służby, że wieczorem siądziecie z nami do stołu. To wyjątkowy dzień także i dla was.
  • awatar Alex Kath Vance: Ooo, kocham tego one shota ❤️ I mnie jeszcze zasldzilo ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›