Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 grudnia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Przy Skipperze Kate przesiedziała też kolejną noc. Przysypiała akurat, półleżąc na łóżku i ściskając za skrzydło pingwinka. Za oknem robiło się jaśniej. Chyba rzeczywiście zasnęła, bo obudził ją dopiero dzwonek do drzwi i dziewczyna zwlokła się na dół. Ciągle nieprzytomna otworzyła drzwi.
- Jak ty wyglądasz, dziewczyno? - przestraszyła się kobieta, stojąca na progu i weszła do mieszkania. - Czy ty w ogóle śpisz? Jesz? - Kate nie odpowiedziała.
- Ciocia Cenia? - udało jej się tylko wykrztusić. - Co ty tu robisz?
- Jak to co? Przyjechałam ci pomóc. wiem od Joli, że nie bardzo sobie radzisz. Co ze Skipperem?
- Przed chwileczką w końcu usnął. - powiedziała dziewczyna, kiedy już obie siedziały przy łóżku pingwinka. - Gorączka ciągle rośnie. Ma problemy z zasypianiem.
- Pił coś? - spytała ciocia. - Ma spieczony dziób.
- Powinnam dawać mu przynajmniej wodę, ale nie chce nic jeść ani pić. Sama już nie wiem co robić. O... O co chodzi? - spytała Kate, kiedy ciocia Cenia wyciągnęła ją z pokoju.
- Nie wolno ci się denerwować! Musisz się uspokoić i mówić mu, że wszystko będzie dobrze.
- To trudne. Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie.
- Wcale nie jest tak trudno. Dasz radę! Wiesz, co zawsze mówiła Krysia? Gdy twojemu dziecku coś grozi, potrzebuje żebyś był blisko niego. Skipperowi nic się nie dzieje dopóki z nim jesteś, Kate! Idź się przespać, mogę się założyć, że siedzisz przy nim odkąd tylko zachorował.
- Dwa dni bez przerwy. - przytaknęła Kate.
- Bój się Boga, dziewczyno. Pod prysznic i do łóżka. I to już. - Kate spojrzała na ciocię niespokojnie. - Nie bój się, przypilnuję go. - wobec tego dziewczyna posłusznie zamknęła się w łazience i po wzięciu gorącego prysznica, położyła do łóżka. Zasnęła niemalże natychmiast. Obudził ją dopiero zapach pieczonej fasolki szparagowej, płynący z kuchni.
- Ciociu, co ty robisz? - spytała dziewczyna, zaglądając do pomieszczenia.
- Robię obiad. Choroba chorobą, ale pingwiny muszą zjeść coś ciepłego. Siadaj, dla ciebie też jest.
- A Skipper? Miałaś go pilnować.
- Spokojnie, nic mu nie jest. Byłam u niego, śpi.

skipper przebudził się z jękiem i przekręcił na plecy. Potem otworzył oczy, patrząc prosto na siedzącą przy nim kobietę.
- Ciocia Cenia... - wychrypiał.
- Cześć, moje biedactwo. - uśmiechnęła się ciocia. - Pewnie ci się chce pić. Dać ci kostki lodu do possania? - kobieta pomogła mu się podnieść do pozycji siedzącej, ułożyła mu poduszkę i włożyła do dzioba kostkę lodu. Pingwinek skrzywił się w pierwszym odruchu, ale roztapiający się na języku lód rzeczywiście przynosił ulgę, a woda spływała prosto do brzuszka. I nie powodowało to jeszcze większego bólu w klatce piersiowej. Skipper przełknął resztę i westchnął.
- I jak? - spytała ciocia Cenia z uśmiechem.
- Trochę lepiej. - wyszeptał pingwinek, starając się odkaszlnąć.
- Skipper! Obudziłeś się?! - zawołała Kate, wpadając do pokoju. - Przepraszam, byłam w łazience.
- Katie! - upomniała mnie ciocia Cenia.
- Przepraszam. - odpowiedziała dziewczyna, wychodząc z pokoju.
- Nie, nie, zostań. Po prostu postaraj się aż tak nie przejmować. Poczekaj chwilę zanim weźmiesz następną kostkę. - zwróciła się do Skippera. - Inaczej zacznie cię boleć brzuszek. W lodówce zostawiłam ci coś słodkiego na później. Potrzebujesz czegoś jeszcze? Nie chce ci się siku? - pingwinek pokiwał głową. - chodź ze mną. - ciocia Cenia wzięła go na ręce i zeszła ze Skipperem na dół, do łazienki.
- Kate, kiedy on ostatni raz korzystał z toalety? - spytała ciocia, kiedy skipper na powrót leżał już w łóżku i spał.
- Chyba wczoraj. - odpowiedziała dziewczyna. - A czemu pytasz?
- Bo przez chwilę miał problem z wysiusianiem się. Tak nie wolno. Musisz w niego wmuszać przynajmniej płyny. I co jakiś czas pytać, czy nie chce mu się do toalety, dobrze?
- Mhm. - Kate pokiwała głową. Ciocia Cenia uśmiechnęła się.
- Poza tym Skipper jest naprawdę dzielny. Dopóki przy nim jesteś, nic mu nie grozi. Podziwiam cię, ze tak dobrze sobie radzisz. Moja kochana bratowa. - ciocia przytuliła dziewczynę mocno, ale mina Kate zrzedła. Wcale sobie nie radziła.