Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 listopada 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Katrin siedziała przy stole bankietowym obok Legolasa, spięta jak jeszcze nigdy w życiu. Thranduil obiecał pomóc, jak również ogłosić podczas bankietu, że to wszystko co stało się w ostatnich dniach życia dziewczyny było jednym wielkim nieporozumieniem. Tymczasem władca siedział u szczytu stołu racząc się winem i wyglądał jakby najzwyczajniej w świecie zapomniał o zmartwieniach tak i dziewczyny jak i swoich. Katrin westchnęła ciężko.
- Hej, w porządku? - odezwał się Legolas. - Jakaś jesteś przygaszona.
- To nic takiego. - odpowiedziała dziewczyna sięgając po kieliszek z trunkiem. - Nic mi nie jest. - powtórzyła.
- Wciąż martwisz się Dębowa Tarczą. - powiedział Legolas.
- Wcale nie! - zaprotestowała Katrin, może zbyt gwałtownie.
- Widzę to w twoich oczach melisse. - odparł elf. - A dobrze cie znam.
- Proszę cię, nie przejmuj się mną. Naprawdę nic mi nie jest. - powiedziała dziewczyna, składając dłonie na podołku. Wreszcie jej uwagę przykuł ruch srebrnego płaszcza władcy, który wstał ze swojego miejsca.
- Moi mili... - zaczął, a ciche rozmowy i szepty natychmiast umilkły. - Chodzą słuchy, że żona mojego syna dopuściła się zdrady. - Katrin zarumieniła się i spuściła wzrok. Nie sądziła, że Thranduil przejdzie od razu do sedna. - Znacie mnie i wiecie, że nie cierpię niedomówień i fałszywych plotek. - kontynuował władca. - Ta plotka głosi, że Katrin zdradziła mojego syna z krasnoludem. Z Dębową Tarczą. - z różnych stron uszu Katrin dobiegły kolejne szepty. - Ci, którzy wciąż będą powtarzać tę plotkę i nagłaśniać sprawę, zostaną ukarani. Niniejsza sytuacja nigdy nie miała miejsca, a wasze słowa są krzywdzące dla panny Katrin, ale również i dla mnie. Nie życzę sobie więcej na dworze rozpuszczania tego typu plotek. - część elfów z pokorą skłoniła głowy gdy Thranduil usiadł z powrotem. Katrin spojrzała na władcę, a on uśmiechnął się do niej lekko, unosząc kieliszek z winem. Dziewczyna odwróciła wzrok i zapatrzyła się w swój talerz z niedojedzoną potrawą.
- Katrin? - odezwał się pytająco Legolas, kiedy dziewczyna przyłożyła dłoń do skroni.
- Boli mnie głowa, chyba pójdę się położyć. - odpowiedziała szeptem dziewczyna i wstawszy od stołu pobiegła po schodach na górę, do komnat królewskich.
Będąc już w swojej sypialni odetchnęła głęboko i zapadła się w miękkiej pościeli, nie troszcząc się o takie drobiazgi jak suknia czy fryzura. Była wdzięczna królowi za wypowiedziane słowa, jednakże spojrzenia niektórych elfów raniły tak samo jak roznoszące się po dworze plotki na jej temat. Do komnaty dziewczyny zajrzał Thranduil.
- Co ty wyprawiasz dziecko? - spytał, siadając obok niej. - Staram się ci pomóc, a ty po prostu wstajesz od stołu, co jest tak samo w złym guście jak to co zrobiłaś.
- Przepraszam, ale... Nie mogę, po prostu nie mogę... - dziewczyna ukryła twarz w dłoniach. - Ze wszystkich stron dochodzą mnie szepty na temat mój i Thorina, inne elfy obdarzają mnie spojrzeniami wrogimi i wiem, że wcale mnie tu nie chcą i najchętniej wyrzuciłyby mnie z królestwa i nie pozwoliły wrócić. - król położył jej dłoń na plecach.
- Nie minie rok jak o tym zapomną. - odpowiedział. - A jeśli chodzi o twoją przynależność do naszego świata to wiedz, że tak po prostu nie mogą cię stąd wyrzucić. Ja się na to nie zgodzę.
- Katrin, z tobą wszystko  porządku? - spytał Legolas, zaglądając do komnaty.
- Doprawdy Legolasie, powinieneś lepiej pilnować małżonki. - zganił syna Thranduil. - Nie zauważyłeś nawet kiedy źle się poczuła i musiała opuścić towarzystwo.
- Nie miałem pojęcia, wybacz Katrin. - Legolas, przykucnął na wprost dziewczyny. - Co się dzieje?
- Trochę boli mnie brzuch. - odpowiedziała Katrin, podejmując te niespodziewaną improwizację. - Nie wiem, czy dam radę wrócić do stołu.
- Powinnaś teraz odpocząć. - zdecydował Thranduil. - Połóż się i odpocznij. A gdyby ci się pogorszyło, wezwij uzdrowicielkę. - Katrin skinęła głową. - Legolasie, powinieneś wrócić do towarzystwa.
- Tak ojcze. - odpowiedział elf i wyszedł z pokoju, obrzucając Katrin ostatnim spojrzeniem.
- Posłałem po Dębową Tarczę tak jak przyrzekłem. - szepnął Thranduil, pochylając się nad dziewczyną. - Wierzchowiec czeka na ciebie na dziedzińcu, kieruj się na północ. Na dotarcie tam i powrót masz nie więcej niż dwie godziny.
- Dziękuję. - odpowiedziała Katrin.
- Nigdy więcej nie życzę sobie z twojej strony czegoś tak lekkomyślnego.
- Obiecuję. - Thranduil wyszedł z komnaty, a dziewczyna odczekawszy chwilę zerwała się z łóżka i po drodze łapiąc tylko gruby płaszcz pognała po schodach na dół, omijając salę, w której odbywał się bankiet. Koń rzeczywiście czekał na dziedzińcu, osiodłany i gotowy do jazdy. Katrin pogładziła klacz po miękkich chrapach i usadowiła się w siodle. Potem wbiła pięty w boki wierzchowca i pocwałowała w głąb puszczy. Mrok rozpraszało jedynie światło księżyca i serce dziewczyny biło szybko i mocno. Nie miała przy sobie ani łuku, ani miecza, zresztą nie miała przecież oczu elfów, nie widziała w ciemności zbyt dobrze. Był na to jednak sposób. Dziewczyna wyszeptała kilka słów i w jej dłoni zapłonął ogień odrobinę rozświetlając ciemność. Dziewczyna uśmiechnęła się. To było zupełnie co innego.
Droga na skraj lasu nie zajęła jej zbyt dużo czasu. Minęło nie więcej niż kilka minut, kiedy zobaczyła konia stojącego na polanie, zaciśniętą na lejcach krasno ludzką dłoń w grubej rękawicy, aż wreszcie całą sylwetkę Thorina. Zacisnęła pięść. Ogień zgasł, a ona zatrzymałą wierzchowca i zgrabnie zeskoczyła na ziemię.
- Piękna jak w moich snach. - odezwał się Thorin, robiąc kilka kroków w stronę dziewczyny.
- Nie przyjechałam tu wymieniać uprzejmości. - odpowiedziała Katrin wysuwając dłoń z ręki krasnoluda.
- Co się stało? - spytał Thorin.
- Nie możesz darzyć mnie miłością Thorinie.
- Dlaczego?
- Jestem zamężna i ty dobrze o tym wiesz. - Katrin podniosłą głos. - Kocham Legolasa. Nie chcę opuszczać Królestwa Elfów, ale nie chcę też złamać serca tobie. Nie powinnam w ogóle z tobą jechać. Wtedy byś się we mnie nie zakochał.
- Miałem nadzieję, że i ty też odwzajemniasz to co czuję.
- Przykro mi. - dziewczyna spuściła głowę.
- Wracaj do niego. - warknął Thorin. - Twój elfi kochanek czeka!
- Nie krzycz na mnie! - wrzasnęła dziewczyna, wprawiając tym krasnoluda w niemałe osłupienie. - I nie nazywaj go tak. Ja go kocham, ja chcę z nim spędzić resztę swoich dni, chcę mieć z nim dzieci, chcę być szczęśliwa! Myślisz, że to przyjemnie wysłuchiwać ciągłych obelg i tego jak go nazywasz?!
- Wybacz. Nie zdawałem sobie sprawy...
- Nic nie szkodzi. - odpowiedziała już łagodniej Katrin. - Nie przyjechałam tu kłócić się z tobą, tylko wyjaśnić to co zaszło między nami.
- Wiedz, że to były najpiękniejsze dni mojego życia. Możliwość podróżowania z tobą, patrzenia jak układasz się do snu, słuchania jak szepczesz przez sen moje imię... - Katrin uśmiechnęła się.
- Rozstajemy się więc w przyjaźni, czy tak? - spytała.
- Owszem, panno Katrin. Jednakże czy mogę ten ostatni raz o coś cię prosić?
- O co tylko zechcesz Thorinie.
- Bądź na koronacji. I pocałuj mnie. Ten jeden, ostatni raz. - Katrin zamarła na kilka sekund. Potem jednak machnęła ręką. Nie miała już nic do stracenia. Powoli zbliżyła swoje wargi do ust krasnoluda, a Thorin złożył na jej ustach najsłodszy pocałunek jaki kiedykolwiek przeżyła.
thorin_s_embrace_by_durinheir-d68pd9g.jpg
  • awatar Alex Kath Vance: No w końcu! Doczekać się nie mogłam ;p Już miałam powiedzieć jak jest w ciąży. Może ktoś ich na tym niewinnym pocałunku przyłapie?
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Czemu mam wrażenie, że ktoś zauważył ten pocałunek ? Poza tym rozdział jest naprawdę świetny.
  • awatar gość: @(NIE)Przyjaciółki: Jesli ktoś ją przyłapał, to po niej - nie sądzicie? I tak jest nadszarpnięta jej opinia, a teraz to... Zresztą cudowna okazja dla paparazzich ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›