Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 listopada 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Pingwiny biegały dookoła Kate idącej ulicą, czerpiąc przyjemność ze wspólnych zakupów. Uwielbiały chodzić z nią do miasta. Tylko Skipper wydawał się być dziwnie przygaszony i  kurczowo trzymał się ręki dziewczyny od czasu do czasu pokasłując. Był przeziębiony, bo oczywiście tak skończyło się nurkowanie w lodowatym jeziorze, ale poprawiło mu się na tyle, że Kate uznała, że może iść z nimi. Nie podejrzewała nawet, że zwykłe przeziębienie przerodziło się w coś więcej.
- Co się stało? - odezwała się dziewczyna. - Idź do chłopaków.
- Nie chcę! - zaprotestował pingwinek
- To podzielimy się na dwa zespoły. - zaproponował Kowalski. - Porzucamy śnieżkami.
- Nie chcę! - powtórzył Skipper, kaszląc.
- Skipper, na pewno nic ci nie jest? Jesteś odrobinkę zarumieniony. - Kate ukucnęła przy nim, przyłożyła mu dłoń do policzka. - Chyba masz gorączkę. I może się jeszcze powiększyć. - Skipper patrzył na nią nie naturalnie błyszczącymi oczkami, a policzki pingwinka płonęły. Wciąż czepiał się jej rękawa.
- Chyba przejdziemy się do pani Oli, do gabinetu. - stwierdziła dziewczyna.
Chwilę później pani doktor zaglądała do dzioba pingwinka siedzącego na kolanach u Katie. Skipper oddychał płytko i szybciej niż zwykle, a kiedy pani Ola wreszcie skończyła badanie, rozkaszlał się.
- Mamy zapalenie płuc. - powiedziała pani doktor, wypisując receptę. - Nie na tyle poważne żebym musiała go brać do szpitala, ale zalecam święty spokój. - dodała, podając dziewczynie receptę. - Poza tym Skipper jest dzielny. - pani Ola potarmosiła pingwinka po piórkach.
- Dziękujemy. - Kate uśmiechnęła się słabo. - Chodź Skipper, idziemy. - dziewczyna wzięła pingwinka za skrzydło i pomogła zsunąć się z kozetki.
- Kate... - odezwał się Skipper, ciągnąc ją za rękaw. - Do ubikacji... - dziewczyna otworzyła mu drzwi od toalety i uśmiechnęła się.
- Poczekam. - obiecała. - Chłopcy, wracamy do domu. - powiedziała, wychodząc do poczekalni. - Po drodze wstąpimy do apteki. Skipper ma zapalenie płuc. Oczywiście wiecie jak macie się wobec niego zachowywać. - pingwiny w milczeniu pokiwały głowami.

Skipper odłożył łyżkę na brzeg talerza z zupą cebulową. Nie był w stanie zjeść ani odrobiny więcej, a nie opróżnił talerza nawet w połowie.
- Skończyłeś? - spytała Kate, podnosząc wzrok. Skipper zaprzeczył.
- Tak trochę mnie tu boli. - powiedział, przykładając skrzydło do piersi. Dziewczyna objęła pingwinka ramieniem.
- To zapalenie płuc, będzie boleć. - odpowiedziała. - Nie zmuszaj się do jedzenia, jeśli nie możesz więcej zjeść.
- Zaraz... Zwymiotuję... - Skipper przyłożył drżące skrzydło do dzioba. Potem rzucił się biegiem do łazienki i w ostatniej chwili dopadł toalety. Zwymiotował i rozkaszlał się. Dławił się i kaszlał, nawet kiedy nie miał już czym wymiotować. Po policzkach leciały mu łzy. Kate położyła mu dłoń na plecach, klękając obok.
- Już? - odezwała się. - W porządku? - Skipper nie odpowiedział. Wreszcie złapał oddech i zaszlochał gorączkowo. Nie wiedział co się z nim dzieje. Bezustannie czuł ucisk w piersi, nie mógł ustać na nogach, w dodatku żołądek postanowił właśnie wywrócić się na lewą stronę. Kate przytuliła go do siebie.
- Nie płacz, nie płacz, ćśś... - szepnęła, kołysząc go delikatnie. - Chodź, położę cię do łóżka. - dziewczyna wzięła pingwinka na ręce i zaniosła na górę, do jego pokoju. Ułożyła w pościeli i przykryła kołdrą. Skipper przekręcił się na bok i zwinął w kłębek, ale ciągle popłakiwał.
- No już, cichutko... - poprosiła Kate. - Prześpisz się? - pingwinek pokręcił głową przecząco. Dziewczyna usiadła obok łóżka, podciągając kolana pod brodę. Skipper wyciągnął do niej skrzydło i zacisnął pięść na rękawie jej bluzki.
- Puść. - poprosiła. - Zostanę. - uspokojony pingwinek puścił ją i po chwili usnął. Spał niespokojnie, popłakiwał i pokasływał przez sen, a dziewczyna bała się odejść od łóżka nawet na chwilę. Podniosłą głowę, kiedy do pokoju wszedł Kowalski i podał jej talerz z drugim daniem i widelec.
- Musisz zjeść. - powiedział. Kate pokręciła głową przecząco.
- Nie mam ochoty. - odpowiedziała.
- Zawsze to ty nakłaniasz mnie do jedzenia, więc teraz ja będę nakłaniał ciebie. Zjedz Katie. - dziewczyna uśmiechnęła się słabo, biorąc do ręki widelec. Na dół odważyła się zejść dopiero wieczorem.

PS Tak, wiem... Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest najpiękniejsze co w życiu czytaliście, ale uwierzcie, ciężko, naprawdę ciężko przerzucić się z dnia na dzień na inną narrację. Mogę wam tylko obiecać, że będzie lepiej (a przynajmniej taką mam nadzieję).
  • awatar Alex Kath Vance: Nominowałam Cię :d http://alex-katherine-vance.blogspot.com/2016/11/challenge-100-faktow-o-mnie.html?m=1
  • awatar Pauline Liévre: Biedny Skipper ;c Mi się dobrze czytało:)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Mi się podoba :D. I szczerze? Narracja trzecioosobowa jest o wiele lepsza ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›