Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 listopada 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
W Zagórzu, gdzie pojechaliśmy po pływaniu statkiem, lało jeszcze bardziej. wyjęłam z plecaka pelerynki przeciwdeszczowe.
- Nie wymigacie się chłopcy. - powiedziałam. Pingwiny bez dalszych protestów dały sobie założyć pelerynki. Kowalski natychmiast potem gdzieś odbiegł. Popatrzyłam za nim, poprawiając Skipperowi kaptur. Pingwinek nerwowo mówił coś panu Frankowskiemu, nauczyciel coś mu tłumaczył, a potem pokazał na krzaki na obrzeżach parkingu. Kowalski jeszcze o coś zapytał, pan Janusz pokręcił przecząco głową, a pingwinek śmignął w zarośla. Chciałam za nim iść, ale Skipper złapał mnie mocno za nogawkę dżinsów.
- zostaw. - powiedział. - Raczej nic go tam nie zje.
- Raczej? - powtórzyłam, usiłując wyswobodzić nogawkę z uścisku pingwinich skrzydełek. Skipper westchnął zrezygnowany.
- Jak te kobiety nic nie rozumieją. - palnął.
W Zagórzu mieliśmy zwiedzać drogę krzyżową i ruiny klasztoru Karmelitów Bosych. Pingwiny smętnie wlokły się drogą pod górę. Droga Krzyżowa nie interesowała ich ani trochę.
- Kowalski... - odezwałam się, doganiając pingwinka. - Co się stało?
- Nic. - odpowiedział mi Kowalski.
- Nie powiesz mi? - domyśliłam się.
- Nie. - potwierdził pingwinek. Westchnęłam. wydawało mi się, ze zaczynamy się coraz bardziej od siebie oddalać. Przestawał mi się zwierzać, nie przybiegał już do mnie z każdym zmartwieniem, zrobił się bardziej skryty. Złościł się, kiedy o coś wypytywałam. Wydoroślał, a ja nawet nie zauważyłam kiedy.
- Nie musisz się o niego martwić. - powiedział Szeregowy, biorąc mnie za rękę. - Kowalski zawsze sobie poradzi.
- Poza tym to już nie jest małe dziecko. - dodał Skipper, idący po mojej drugiej stronie i odbiegł do Kowalskiego, łapiąc przyjaciela za skrzydło. Pingwinek uśmiechnął się do dowódcy i zaszczebiotał coś wesoło. Skipper poczochrał go po piórkach i przytulił do niego mocno.
Wreszcie po przejściu przez ruiny klasztoru mogliśmy pojechać do Sanoka gdzie czekała na nas upragniona godzina czasu wolnego. Zaliczyliśmy obowiązkowy wykład o Beksińskich i rozeszliśmy się po rynku.
- Mamo... - odezwał się Szeregowy. - Możemy poszukać toalety?
- Oczywiście. - odpowiedziałam. - Nie musimy go szukać, bo wiem, że jest w restauracji. Któryś jeszcze idzie, czy czekacie?
- Czekamy. - usłyszałam odpowiedź i poprowadziłam Szeregowego do restauracji. Kowalskiemu głośno zaburczało w brzuszku.
- Głodny? - spytał Skipper. - Kowalski kiwnął głową. - Zaraz wyciągniemy Kate na pizzę. Albo na cokolwiek innego. Byleby tylko dało się zjeść... Też jestem głodny. - powiedział w końcu.
- Co, jeść się chce? - odezwałam się, wychodząc z restauracji z Szeregowym za rękę. - Widziałam budkę z fast foodami, co wy na to? - pingwiny ochoczo pokiwały głowami i chwilę potem siedzieliśmy przy stoliku, zjadając każdy swoje.
- Ogłaszam wszem i wobec, że to najlepsze, co kiedykolwiek jadłem. - powiedział Skipper, kończąc tortillę. - Szeregowy, podzielcie się frytkami. - pingwinek mocno ścisnął kubełek w skrzydłach.
- Moje frytki. - odpowiedział.
- Nie to nie. - Skipper złożył skrzydła na piersi i ostentacyjnie odwrócił się do młodego plecami. Parsknęłam śmiechem.
- Kate, mogę na sekundkę do księgarni? - spytał Kowalski.
- Jasne, że możesz. - odpowiedziałam. Pingwinek musnął dziobem mój policzek i pobiegł do księgarni, a chwilę potem był już z powrotem, ściskając w skrzydle torebkę z książką.
- Możemy teraz poszukać pamiątek? - spytał Szeregowy.
- A wszyscy zjedli? - spytałam. Pingwiny zgodnie pokiwały głowami. - To możemy iść.
Na Sanockim rynku nie było zbyt wiele do kupienia. Obeszliśmy dwa stragany, na których kupiliśmy małe owieczki, sklep z miejscowymi wyrobami rękodzieła i lodziarnię. Próbowałam im tłumaczyć, że na lody jest za zimno, ale pingwiny i tak mnie nie słuchały. Oprócz owieczek kupiliśmy jeszcze kilka pocztówek, a ja dodatkowo mnóstwo sznurkowych bransoletek.
- Jestem zmęczony. - odezwał się Kowalski. Rzeczywiście, wyglądał na wykończonego. Ledwo trzymał się na nogach.
- zaraz jedziemy do domku. - odpowiedziałam. - Wskakujesz? - spytałam, przykucając, a pingwinek wdrapał mi się na plecy.
  • awatar akademia_rozpaczy: Aj waj. Błędnie zapisane dialogi? Są. Brak opisów? Jest. OOC? Jest Literówki? Są. Fabuła kompletnie nieposuwająca się do przodu? Jest. Nieśmiertelne Problemy z Siusianiem? NO OCZYWIŚCIE, ŻE SĄ. Czuję się tak bardzo zignorowany ;-;
  • awatar Kate - Writes: @akademia_rozpaczy: No, bez urazy dla twoich starań, ale żeby napisać coś nowego lepiej, muszę dociągnąć do końca to, nieprawdaż? Nie martw się, tego został już tylko jeden rozdział. Od kolejnych postaram się poprawić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›