Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 listopada 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski podsypiał oparty o mnie, Szeregowy siedział u mnie na kolanach, Rico wyglądał przez okno, Skipper za to wyglądał jakby był zasłuchany w słowa przewodnika, choć tak naprawdę nie słuchał wcale. Od półtorej godziny jechaliśmy autokarem, a on strasznie potrzebował o toalety. Pingwinek zamknął oczy. Autobus podskakiwał na kolejnych wybojach, a on miał wrażenie, że zaraz się zsika.
- Proszę pani, będzie postój? - spytał w końcu, drżącym głosem.
- Nie, już prawie jesteśmy na miejscu. - odpowiedziała pani Irena. - A co się dzieje?
- Muszę iść do ubikacji. - pingwinek otarł łzy, płynące po policzku.
- Wytrzymasz jeszcze dziesięć minutek? - nauczycielka przykucnęła przy nim. Skipper pokręcił przecząco głową. - Czemu nie mówiłeś wcześniej? - spytała łagodnie.
- Myślałem, ze wytrzymam... Ale już dłużej naprawdę nie dam rady. - pingwinek zaszlochał cichutko. Pani Irena kojąco pogładziła go po plecach i zamieniła kilka słów z kierowcą. Autobus zatrzymał się przy pierwszej lepszej restauracji, a Skipper wypadł na zewnątrz i pognał do środka, modląc się, żeby zdążyć do toalety.
- Zdążyłeś? - spytałam szeptem, kiedy pingwinek wrócił do autobusu i pojechaliśmy dalej. - Wszystko w porządku? - Skipper bez słowa pokiwał głową, kątem oka zerkając na podwładnych. Całą trójka patrzyła na niego z troską. Powinien wcześniej poprosić o ten postój. Taki wstyd...
- Jesteśmy! - zawołał pan Janusz dziesięć minut później. - Wysiadka załogo!
- Teraz będziemy płynąć statkiem po jeziorze solińskim. - powiedział pan Krzysztof, kiedy ostatnie osoby wygramoliły się już z autobusu. - Jeśli ktoś boi się wody, może zostać z panem Januszem tutaj, w restauracji. Są takie osoby?
- Ja zostaję! - odpowiedział Igor, stając obok pana Frankowskiego. Annika też podniosła rękę.
- Mogę zostać  Anniką? - spytał Kowalski, ściskając mnie za rękę. - Ja nie chcę iść pływać.
- Możesz, oczywiście. - odpowiedziałam. - Na pewno nie chcesz?
- Na pewno. - potaknął pingwinek i  pognał do Anniki i pana Frankowskiego.
Kiedy wsiedliśmy na statek zaczęło padać. Na wodzie tworzyły się niewielkie kręgi, kiedy mały statek opływał jezioro solińskie. Skipper z wyraźnym zaciekawieniem wpatrywał się w taflę wody.
- Myślisz, ze coś by się stało gdybym na chwilę wyskoczył do wody? - spytał wreszcie.
- Nie mam pojęcia, ale może raczej nie próbuj. - odpowiedziałam, ale było już za późno. Najpierw usłyszałam plusk, potem dopiero zorientowałam się, że Skippera nie ma już obok mnie i zobaczyłam czarno-biały kształt nurkujący w jeziorze.
- Skipper, wracaj! - zawołałam ściszonym głosem, tak żeby nie zwracać na siebie uwagi. Skipper wynurzył się na powierzchnię.
- Woda jest super. - powiedział. - Mogę popływać?
- Nie, nie możesz. Wyłaź w tej chwili. Jeszcze mi się rozchorujesz. - pingwinek westchnął ciężko, ale posłusznie wygramolił się z powrotem na pokład. Wyjęłam z plecaka mały ręcznik.
- Nie zdziwię się jeśli będziesz chory. - powiedziałam. - Nie wskakuje się ot tak do lodowatego jeziora. Że o szoku termicznym już nawet nie wspomnę. Nie rozumiem co ci strzeliło do głowy.
- Jestem pingwinem. - odparł Skipper. - Pin-gwi-nem! Mówi ci to coś?! Pingwiny muszą pływać! Kiedy ja pływałem ostatni raz? W lipcu, na Karaibach. Ile czasu minęło od lipca? Prawie trzy miesiące. - powiedział składając skrzydła na piersi.
- W takim razie po powrocie z gór pójdziemy na basen. Tam sobie będziesz pływał ile dusza zapragnie. - pingwinek rozpromienił się i dał się do końca wytrzeć.
- W takim razie nie będę już nurkował w jeziorze. - obiecał.
Kiedy wróciliśmy na parking, pan Janusz z Igorem, Anniką i Kowalskim już na nas czekali.
- Żałuj, że z nami nie poszedłeś. - odezwał się Szeregowy. - Było fantastycznie. A Szef nurkował w  jeziorze.
- To fajnie. - odpowiedział Kowalski, tarmosząc młodego po piórkach. - Ale nie żałuję. Nie chciałbym słyszeć jak Kate reaguje na to całe nurkowanie.
- Co jest? Czemu się urwałeś? - Skipper objął przyjaciela ramieniem. - Siku się chciało? - Kowalski pokiwał głową.
- Mhm. I dalej się chce, bo tam nie mieli toalety.
- O, moje biedactwo. - Skipper mocno się do Kowalskiego przytulił.
- Mam cię ratować czy jakoś sobie poradzisz?
- Poradzę sobie. - odpowiedział Kowalski. - Nie jestem już dzieckiem.
- No, nie powiedziałbym. - uśmiechnął się Skipper.
- Wie Szef co, pan jest niemożliwy.
  • awatar gość: Niemożliwy XD
  • awatar Hachie: Super :)
  • awatar akademia_rozpaczy: Wziąłem i przeczytałem twoje opowiadanie, nie całe, bo takie tasiemce nie na moje siły, ale nieważne. Po pierwsze, zapis dialogów, czyli Robisz To Źle. Stosujesz myślniki miast pauz, tudzież półpauz (CzęstyBłądAmatorów#1). Tak, istnieje różnica. I przeanalizuj sobie jeszcze, kiedy po pauzie wstawiamy wielką literą itp, bo na razie widzę, że robisz to "na czuja", a istnieją przecież Ściśle Określone Zasady. I jeszcze problem z powtarzalnością. Byłem mocno zaintrygowany, czemu, u Peruna, w niemal każdym rozdziale ktoś ma wypadki z WC. Zauważyłem Twoje wyjaśnienia. Pokiwałem głową. Tak, przeczytałem. Tak, to nadal JEST błąd. I nie ma znaczenia, że chcesz nadać postaciom "rys". To jest CzęstyBłądAmatorów#2, czyli po prostu powtarzalność. To tak, jakby w serialu chciano zaznaczyć niezdarność postaci, poprzez jej ciągłe upadki. To się robi po prostu nudne, zwłaszcza, gdy na każdy upadek postaci poświęca się 3/4 odcinka. Skup się lepiej na akcji, OK? Tu też są kłopoty, ale limit znaków
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›