Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 13 listopada 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski uwielbiał chodzenie po górach, ale akurat w tej chwili miał już serdecznie dość łażenia. Bolały go nogi, chciało się do toalety i w dodatku pogoda byłą parszywa.
- Postój! - zawołał pan Frankowski. - Pół godziny przerwy! - pingwinek westchnął ciężko i wdrapał się na ławkę.
- Coś taki smutny? - spytałam. Kowalski pokręcił głową.
- Zmęczony. - odpowiedział. Podsunęłam mu paczkę chipsów os maku pomidorów z oliwą, a on uśmiechnął się słabo.
- Może któryś chciałby herbaty? - spytałam, wyjmując z plecaka termos. Skipper podniósł skrzydło. Dziób miał akurat pełen chipsów. Wsunęłam mu w skrzydła kubek.
- Jak tam? W porządku? - spytałam. - Oddychasz?
- Oddycham. Normalnie. Wszystko w porządku. - odpowiedział Skipper i upił łyk herbaty. Kowalski zsunął się z ławki i podreptał do nauczycieli, którzy siedzieli na trawie, niedaleko nas. Pingwinek uwiesił się na ramieniu pana Janusza.
- Co tam Kowalski? - zagadnął nauczyciel.
- Nic, zmęczony jestem. - odpowiedział pingwinek.
- - Ojej, małe biedniątko. - pani Irena potarmosiła Kowalskiego po piórkach. - Nie martw się, zdążysz odpocząć. - pingwinek nie wiedział co na to odpowiedzieć. Uczepił się kurczowo rękawa pana Janusza.
- Rozchmurz się. - uśmiechnął się nauczyciel. - Co się dzieje? - Kowalski wtulił się mocno w bluzę pana Frankowskiego. Pani Irena uśmiechnęła się, a był to widok dość niecodzienny.
- Muszę do toalety. - przyznał w końcu Kowalski.
- Pokaż mi się tu. - poprosił nauczyciel. - Bardzo się chce? - pingwinek pokręcił przecząco głową. - Wytrzymasz jeszcze? Zaraz już będziemy schodzić.
- Wydaje mi się, że wytrzymam. - odpowiedział Kowalski, rumieniąc się. Nie czuł się komfortowo ze świadomością, że pan Janusz tak go wypytuje i to przy innych.
- Jeśli to coś poważnego to zaraz ci poszukam jakiegoś ustronnego miejsca. Wytrzymasz? Sto procent?
- Może dziewięćdziesiąt trzy. - uśmiechnął się pingwinek.
- No dobra. - pan Janusz odwzajemnił uśmiech. - No, leć już, bo Katie się za tobą ogląda.

Droga w dół okazałą się niemalże tak samo uciążliwa jak w górę. Bez przerwy trzeba było uważać, żeby nie potknąć się o jakieś wystające korzenie, a błota było jeszcze więcej niż wcześniej. Kowalski naprawdę starał się uważać i ostrożnie stawiać kolejne kroki, ale wydawało mu się, że im bardziej uważa, tym częściej się potyka. W pewnym momencie naprawdę się wywrócił, lądując w błocie. Pingwinek bezradnie rozłożył skrzydełka. Był naprawdę bliski płaczu. Nie pomógł nawet fakt, że Skipper od razu rzucił mu się na pomoc i wyciągał go z błota. Wyjęłam pingwinka z błotnistej brei i postawiłam na suchym odcinku ścieżki.
- Jeszcze kawałek. - szepnęłam, chcąc go pocieszyć.
Ostatni postój też robiliśmy pod altanką i z początku wydawało mi się, że to ta sama co wcześniej, ale tak nie było. Kowalski siedział w kącie ławki popłakując cichutko. Cały się kleił i nie mógł nawet otrzeć oczu, bo tylko rozmazałby sobie błoto na policzkach. W dodatku bardzo musiał do toalety. Pęcherz miał pełny, a to powodowało ból w podbrzuszu. Kowalski jęknął, nie zauważając nawet, że dosiadła się do niego pani Irena. Nauczycielka objęła go ramieniem.
- Wszystko w porządku Kowalski? - spytała. - Z tego co pamiętam musiałeś się wysiusiać. - pingwinek podniósł na nią wzrok i zaczerwienił się. Wolałby, żeby nie byłą taka dosłowna. Nieśmiało kiwnął głową.
- Bardzo ci się ? - spytała pani Irena. Kowalski potaknął. - To chodź ze mną. - nauczycielka wzięła pingwinka za skrzydło, a on bez protestów dał się zaprowadzić za altankę i po chwili szukania ustronnego miejsca, kucnął na opadłych liściach. Pani Irena poczekała aż pingwinek zrobi swoje i wyjęła z kieszeni bluzy opakowanie chusteczek.
- No, tu jesteś Kowalski, szukam cię wszędzie. - powiedział pan Frankowski, widząc pingwinka w towarzystwie biologiczki, wychodzących z za altanki. - Wszystko w porządku? - spytał. Kowalski pokiwał głową. - Na pewno?
- Tak, nic mi nie jest. - odpowiedział pingwinek.
- To idziemy, bo wszyscy już poszli. - dodał nauczyciel. - A następnym razem powiedz jak będziesz się oddalał, bo Kate się o ciebie martwiła.
- Byłem z panią Ireną. - odpowiedział Kowalski.
- To zmienia postać rzeczy. - uśmiechnął się nauczyciel. - No już, idziemy.
  • awatar Lovely School♡: Pani Irena jest naprawdę miła. W przeciwieństwie do pani dziekan z uczelni. - Ohara
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›