Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 12 listopada 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Pingwiny przeciągając się wygramoliły się z autobusu.
- Kwadrans na odpoczynek! - zawołał pan Krzysztof, jeden z opiekunów i cała trójka nauczycieli skierowała się w stronę drewnianej ławeczki. Kowalski obejrzał się na mnie, kiedy wysiadałam z autokaru.
- Pójdziesz ze mną do toalety? - spytał.
- Tak, tylko zorientuj się gdzie jest. - odpowiedziałam. Pingwinek spojrzał na mnie nagle onieśmielony, ale podreptał w stronę opiekunów siedzących na ławce. Oparł się o kolano pana Janusza i pamiętając o tym, że rozmów się nie przerywa, a już zwłaszcza dorosłym, cierpliwie czekał aż zostanie zauważony. Pan Frankowski roześmiał się, słysząc coś, co najwyraźniej go rozbawiło, potem przeniósł na niego wzrok.
- Co tam Kowalski? - odezwał się.
- Jest tu toaleta? - spytał pingwinek niemalże szeptem. Wstydził się pozostałych opiekunów, których przecież nie znał.
- Jest. Musisz tam zejść kawałek w dół i tam będzie taka drewniana budka. Zaraz po lewej, znajdziesz. - odpowiedział mu nauczyciel, pokazując kierunek ręką.
- Jaki on jest słodziutki... - rozczuliła się kobieta siedząca obok, porywając Kowalskiego na ręce. - Pingwinki są takie mięciutkie! Jak bym chciała, żebyś był mój. - Kowalski zarumienił się, wstydząc się coraz bardziej. Spojrzał błagalnie na pana Janusza, bo kobieta miętosiła go coraz bardziej. Nauczyciel posłał mu uspokajający uśmiech.
- Irena, Kowalskiemu chyba się to nie podoba. - odezwał się.
- Oczywiście, przepraszam. - nauczycielka postawiła pingwinka na ziemi, a on ciągle z wypiekami na policzkach, przybiegł do mnie.
- Chyba przypadłeś do gustu pani Irenie. - powiedziałam, kiedy szliśmy w stronę toalet. Pingwinek potaknął i nacisnął klamkę od drzwi damskiej ubikacji. Była zamknięta.
- No... I co teraz? - Kowalski podniósł na mnie wzrok.
- Pójdziemy do męskiej. - wzruszyłam ramionami i całkowicie ignorując protestujących chłopaków, przeszłam obok nich i razem z pingwinkiem zamknęłam się w kabinie. Kowalski mocno wtulał pyszczek w moje spodnie. Bał się podnieść wzrok, policzki mu płonęły.
- Hej, w porządku? - spytałam. - Chodź, siadaj. - posadziłam pingwinka na sedesie. - Nie bój się, tam już nikogo nie ma.
- Na pewno? - Kowalski wolał się upewnić.
- Na pewno. - uśmiechnęłam się.

- Wychodzimy na szlak! - zawołał pan Krzysztof, widząc, że wracamy z toalety. Kowalski ponaglił mnie spojrzeniem i puścił moją dłoń. Potem pognał do chłopaków, którzy już czekali na nas przy wejściu na ścieżkę. Skipper podskakiwał w miejscu, nie mogąc się doczekać górskiej wspinaczki.
- Kto będzie się wlókł, zmywa przez miesiąc naczynia. - uśmiechnęłam się. Pingwiny skrzywiły się jak na komendę. Nie cierpiały mycia naczyń.
Szybko okazało się, że droga na Połoninę Caryńską, gdzie mieliśmy wejść, nie była wcale taka łatwa, jak zapowiadali opiekunowie. Początkowy odcinek był strasznie stromy i dość błotnisty. Pingwiny smętnie wlokły się za mną. Szeregowy był cały umazany błotem, do policzka przykleił mu się liść, ale pingwinek zdawał się tego nie zauważać. Skipper z trudem łapał powietrze, a Kowalski był po prostu zniechęcony. Rico za to doskonale dogadał się z Anniką, która niosła go teraz na ramionach. Przystanęłam, czując skrzydło zaciskające się na nogawce.
- Kate, ja się duszę. - wysapał skipper i dosłownie uwiesił mi się na nodze. Rzuciłam się przegrzebywać plecak i chwilę potem podałam mu inhalator, a jego samego posadziłam na zwalonym pniu drzewa. Pingwinek przyłożył do dzioba trzęsące się skrzydło, w którym ściskał inhalator. Odetchnął parę razy.
- Lepiej? - spytałam. - Oddychasz? Tylko głęboko, pamiętaj. - Skipper pokiwał głową. Wcale nie było lepiej. Miał ochotę zwymiotować. Obok nas przystanął pan Frankowski.
- Coś się stało? - spytał. - Skipper, w porządku? - pingwinek pokiwał głową ciągle cichutko posapując.
- Może ja cię wezmę na ręce, co? - zaproponowałam. - Bo mi się jeszcze zamęczysz. - Skipper znowu potaknął i wyciągnął do mnie skrzydełka. Posadziłam do sobie na plecach, a on przytulił się do kaptura od mojej bluzy i ułożył wygodnie.
- W porządku? - spytałam, odwracając głowę.
- Tak. - odszepnął pingwinek, mocniej wtulając się w kaptur.
- To chodźcie już, bo będą musieli na nas czekać. - dodał pan Janusz.

Do naszej grupy dołączyliśmy kawałek dalej. Akurat trwał postój i wszyscy mieli w rękach drożdżówki, rogaliki, albo kanapki. Niektórzy też ciastka. Usiadłam obok pingwinów i posadziłam sobie Skippera na kolanach. Kowalski podsunął mi paczkę ciastek czekoladowych. W tej chwili nie miałam ochoty się zastanawiać skąd je wziął. Włożyłam ciastko w skrzydła Skippera.
- Pamiętasz schronisko Chatka Puchatka? - zagadnął Kowalski. Skinęłam głową. - Tam zostawiliśmy po sobie kilka słów pozdrowień dla turystów.
- Tutaj też możemy? - spytał Szeregowy, pokazując mi sufit drewnianej altanki, w której siedzieliśmy. Cały był upstrzony podpisami, pozdrowieniami, nawet wyznaniami.
- Wątpię żebyście dosięgnęli sufitu. - odpowiedziałam.
- Nie na suficie. - odpowiedział Szeregowy. - Na oparciu ławki. - obejrzałam się. Ławka też była cała w podpisach.
- To zmienia postać rzeczy. - odparłam, wyjmując z plecaka marker. Kowalski wypisał na drewnie dzisiejszą datę i wszystkie cztery się podpisały. Na końcu zrobiłam to samo.
- Chodźcie, idziemy! - zawołał pan Krzysztof. Posadziłam sobie Skippera na ramionach, ale pingwinek zaprotestował.
- Ja mogę iść sam, już wszystko dobrze.
- Niedługo wyjdziemy na połoninę to cię puszczę, zgoda? - Skipper niechętnie potaknął. Był gotów iść na kompromis.
Jeszcze dość długi czas maszerowaliśmy przez las, ale im wyżej się wspinaliśmy, tym zimniej się robiło. Kowalski telepał się z zimna, miotany podmuchami lodowatego wiatru.
- Dać ci bluzę? - spytałam. - Bo mi się jeszcze pochorujesz.
- Daj. - poprosił pingwinek. Wyjęłam z plecaka czerwoną polarkową bluzę i opatuliłam nią Kowalskiego.
- Dzięki. - pingwinek postawił sobie kołnierz od bluzy i podreptał dalej. Postawiłam Skippera na ścieżce. Uznałam, że już odpoczął i że równie dobrze może iść sam.
- Hej... - złapałam go za skrzydło. - Gdyby coś się działo, masz mi natychmiast powiedzieć. - pingwinek kiwnął głową.
Pingwiny dziarsko maszerowały pod górę, nawet Skipper, któremu oddychanie wciąż sprawiało trudność. Niemniej, kiedy wszyscy wreszcie stanęliśmy na części właściwej połoniny, radość byłą ogromna. Szeregowy podskoczył wysoko, nie mogąc się powstrzymać.
- Oj, jak już będziemy w miejscu noclegu to trzeba cię będzie porządnie umyć. - uśmiechnęłam się, widząc oblepionego błotem pingwinka.
- Skipper, w porządku? - spytałam. Pingwinek pokiwał głową.
- Dasz mi wodę? - poprosił.
- Tak. - włożyłam mu w skrzydło wodę, a pingwinek upił kilka łyków i rozkaszlał się. - Powoli. - upomniałam, siadając obok niego. - Oddychaj. Już dobrze. Już wszystko dobrze.
- Pierwszy raz nie mogę oddychać będąc w górach. - wyrwało się Skipperowi. - To znaczy... Nigdy wcześniej nic takiego się nie zdarzyło, a w górach byliśmy już trzy razy.
- Wiesz, powietrze jest rozrzedzone, różnica ciśnień... - odpowiedziałam. - Nie martw się, będzie dobrze. Najwyżej po powrocie zajrzymy do pani Oli. - obok mnie usiadła Annika.
- Jestem głodna. - westchnęła. Pan Janusz wyjął kanapkę z plecaka.
- Chcesz? - spytał, podając ja Annice.
- A z czym? - spytała dziewczyna, zerkając na kanapkę.
- Schab i ser. - odpowiedział nauczyciel.
- Nie jem schabu, przykro mi. Ale dziękuję. - pan Janusz zajrzał pomiędzy dwie kromki chleba.
- Ale przecież to zwykła szynka. - powiedział. Wbrew sobie wybuchnęłam śmiechem, za to Annikę zamurowało.
- mimo to podziękuję. - odpowiedziała w końcu. - Mam jeszcze ciastka.
- I się nie podzielisz?! - wtrącił się Skipper.
- Podzielę. - uśmiechnęła się Annika, wyjmując z plecaka paczkę ciastek w czekoladzie, a Skipper włożył do dzioba od razu dwa.
- Kate, zrób mi zdjęcie! - krzyknął Szeregowy, podbiegając do mnie. - Zrobisz mi? Proszę. Widoki tutaj takie ładne.
- Zwłaszcza, że wszędzie jest mgła. - odparłam, ale posłusznie wyjęłam aparat. - No to ustaw się ładnie. - Szeregowy zapozował, a ja pstryknęłam kilka zdjęć. Do pozowania przyłączył się Kowalski, potem Rico, a w końcu cała czwórka wygłupiała się przed obiektywem. Jako ostatnia na zdjęciach pojawiła się śmiejąca się Annika.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Najzabawniejszy moment to ten, gdy pan Janusz proponuje Annice kanapkę ze schabem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
W zeszłym tygodniu przygarnęłam kilka fajnych rzeczy. Mój portfel płacze... Miałam oszczędzać na prezenty... No, ale to wszystko było takie cudowne, że forsa sama wyskoczyła z portfela. W nabytkach znalazła się miedzy innymi biała bluzka z odjazdowym nadrukiem. A najlepszy z tego wszystkiego jest pies na deskorolce.
IMG_1809.JPG

Oprócz tego znalazłam fajne spodnie takie jakie od dawna chciałam mieć. Na zdjęciu robią za tło i widać tylko motyw na kolanie. Przetarty dżins i pod spodem materiał w gwiazdki. Taki motyw jest na obu kolanach i jak już się założy to wygląda to naprawdę nieziemsko.
Oprócz tego w Matrasie była przecena i dorwałam za dyszkę książkę z serii Wielka wojna Diabłów. Kiedyś już kupowałam jedną książkę z tej serii też na wyprzedaży w Matrasie i bardzo mi się spodobała, dlatego musiałam mieć również tą. Z tej serii miałam drugą część, to jest czwarta, ale z tego co zdążyłam się zorientować nie łączą się one ze sobą w jakiś ścisły sposób, więc nie ma problemu. A w tym wszystkim najbardziej nie mogę się doczeka ponownego czytania o Diablicy Satinie. Wszystkie postacie Kenneta B. Andersena są boskie, ale Satina... Satina po prostu wymiata, jest tak skonstruowana, że lepiej być nie może, Satina to najlepsza i postać tej sagi.
IMG_1807.JPG

A tutaj to co ja i wszystkie tygryski lubią najbardziej czyli darmowe próbki, które rozdają w drogeriach, a przynajmniej tych w moim mieście. Dostałam je przy kupowaniu mydełka o zapachu kiwi, którego nie pokaże niestety, gdyż zostawiłam je w internacie i nie dysponuję zdjęciem. Szczerze mówiąc zastanawiałam się czy nie poczekać z tym wpisem do następnej soboty, bo wtedy planuję nalot na Empik (wyszły moje mangi), ale cóż... wenę mam teraz.
pizap.com14789751111071.jpg
  • awatar SugarFirefly: Co teraz zbierasz (z mang)? Spodnie fajne, tez lubię takie z przetarciami :)
  • awatar Lovely School♡: Bluzka i spodnie są świetne. - Ohara
  • awatar Kate - Writes: @SugarFirefly: Strażnika domu Momochi, Szkolne Życie, No Game No Life light novel, planuję kupno wszystkich trzech tomów Oblubienicy Czarnoksiężnika, uzupełnienie o brakujące tomiki Emmy, od Studia JG teraz wychodzi Miłość wśród kwiatów wiśni (oryginalny tytuł lepszy) i od czasu do czasu jak jest coś fajnego z jednotomówek od Waneko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›