Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 listopada 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski dziobał widelcem jajka na talerzu. Nie miał apetytu. Wreszcie odłożył widelec na stół.
- Czy ty możesz przestać to robić? - poprosił, patrząc na mnie.
- Co? - spytałam, patrząc na niego.
- Obserwować mnie. Nie mogę nawet w spokoju zjeść, bo ciągle na mnie patrzysz. Nic ze mnie nie wyciągniesz, więc przestań, proszę. - pan Janusz podniósł wzrok.
- Kate, chłopak ma rację. - odezwał się. - Za bardzo się przejmujesz, a on poradzi sobie sam. To już nie dziecko. - pingwinek uśmiechnął się do nauczyciela, w duchu ciesząc się, że pan Janusz wstawił się za nim.
- Przepraszam, więcej nie będę. - odpowiedziałam. - A tak przy okazji to nie chciałbyś pojechać z nami w góry? Wiem, ze nie chcesz opuszczać zajęć na uczelni, ale uważam, że dwa dni cie nie zbawią. - Kowalski spojrzał na Skippera.
- Wygadał się Szef? - spytał.
- Co, ja?! - Skipper omal nie zakrztusił się tym co miał w dziobie. - Skąd! - Kowalski chwilę bawił się widelcem.
- W sumie to nic się nie stanie, jak nie będzie mnie przez dwa dni. - powiedział w końcu. - A pojadę bardzo chętnie. Pan też jedzie? - spytał, patrząc na pana Janusza.
- A jadę. - uśmiechnął się nauczyciel. - Tak się złożyło, że jeden z nauczycieli z liceum Kate, konkretnie historyk, to mój znajomy ze studiów. Więc jadę z wami. - Kowalski rozpromienił się momentalnie.
- I w końcu nie zapytałem jak mała Ewcia. - przypomniał sobie. Nauczyciel wyjął z kieszeni komórkę i pokazał pingwinkowi zdjęcia.
- Rośnie jak na drożdżach. - powiedział. - W święta zobaczysz ją na żywo. Jest cudowna.
- No widzisz Kowalski, a ty martwiłeś się, że wujek straci tobą zainteresowanie kiedy małą się urodzi. - powiedziałam. - Jak widać bezpodstawnie.
- Tak, to było głupie. - zgodził się ze mną pingwinek.
- To już nieważne. Ważne, ze juto wyjeżdżamy, więc wszyscy natychmiast pobiegniecie się pakować, dobrze?

Kowalski stał na podjeździe przed szkołą, nieprzytomnie rozglądając się wokół. O piątej rano został brutalnie zerwany z łóżka, nakarmiony  wypchnięty z domu. Tymczasem autokar spóźniał się już piętnaście minut, a ten dodatkowy kwadrans można było przecież spędzić pod cieplutką kołderką. Pingwinek oparł się o walizkę i zamknął oczy. Był naprawdę niewyspany. Ale naprawdę wolał być teraz tutaj niż na uczelni.
- Kowalski, obudź się! - Skipper potrząsnął przyjacielem. - Jest autobus. - Kowalski oprzytomniał. Przed chwilę go przecież nie było. Chyba rzeczywiście na chwilę przysnął. Skipper pociągnął go za sobą do autokaru, widząc, że przyjaciel ciągle jest nieprzytomny. Chwilę potem obaj siedzieli obok mnie na fotelu, a Kowalski znowu zasypiał, zwijając się w kłębek w kącie pod oknem.
- Tu wolne? - odezwała się czarnoskóra dziewczyna, stając obok.
- Tak, jasne. - odpowiedziałam. - Chłopcy, poznajcie Annikę. - dziewczyna uśmiechnęła się i poczochrała Skipperowi piórka.
- Strasznie są urocze. - powiedziała. Skipper prychnął. Dla niego to nie było takie urocze.
- Kowalski przebudził się, przeciągnął i wyjrzał przez okno autokaru. Jechaliśmy akurat przez las i to od dłuższego czasu. Pingwinek ziewnął szeroko i przetarł oczy.
- Będzie postój? - spytał, wtulając się w moje ramię.
- Przespałeś postój. - odpowiedziałam. - Ale zaraz powinniśmy być na miejscu. Coś poważnego? - spytałam.
- Nie. - Kowalski pokręcił głową. - Tylko muszę do toalety.
- To jeszcze chwilkę. - uśmiechnęłam się, obejmując go ramieniem. Pingwinek wtulił się w moją bluzę. Skipper przeciągnął się z jękiem.
- Daleko jeszcze? - jęknął przeciągle.
- Proszę cię, chociaż ty jeden mnie nie denerwuj. Nie zauważyłeś, że Szeregowy powtarza ten zwrot od godziny, w odstępach pięciominutowych?
- Po prostu mi niewygodnie. - pingwinek znowu zmienił pozycję, a zaraz potem zerwał się z miejsca i przypadł do okna. Autobus właśnie parkował na leśnym parkingu, wprost u podnóża gór.
  • awatar Hanti: Mam nadzieje, że Kowalskiemu poprawi się humor i szybko zapomni o wydarzeniu na uczelni.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Ciekawe w jakie góry ta wycieczka...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›