Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 5 października 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Zgodnie z obietnicą kolejną część fanfiction przekazuję właśnie w wasze ręce. Pamiętamy na czym stanęło? Katrin powiedziała, że zabiera Legolasa ze sobą do swojego świata i rzeczywiście zabrała. A co z tego wynikło... Zapraszam do czytania. Tak a propos to mam pomysł na kolejne opowiadanie w klimacie fantasy (już nie fanfiction), ale nie wiem czy to wypali, więc o niczym jeszcze oficjalnie nie informuję.


Legolas otworzył oczy i cofnął się gwałtownie.
- To nic. - Katrin ścisnęła jego dłoń. - Przeżywam to za każdym razem kiedy próbuję przejść do Śróziemia. Elf z zaciekawieniem rozglądał się po stacji metra. Nie zauważył nawet kiedy Katrin wyciągnęła go na ulicę.
- Ej, genialny kostium. Urwałeś się z konwentu? - wyszarpniecie strzały z kołczanu i naciągniecie cięciwy zajęło mu zaledwie ułamek sekundy. Chłopak, w którego Legolas celował uniósł ręce w geście poddania.
- Łoo... Stary, spokojnie. - powiedział. Dłoń elfa zadrżała, a palce mocniej zacisnęły się na głowni łuku.
- Legolas... - Katrin złapała elfa za ramię i odciągnęła. - Legolas, nie możesz tak sobie celować w kogo popadnie, to jest miasto, a za strzelanie do ludzi mogą cie zamknąć.
- Więc wy też macie tutaj lochy?
- Tutaj to się nazywa więzienie, ale to rzeczywiście coś podobnego. Na razie to musimy zrobić coś z twoim wyglądem, bo za bardzo rzucasz się w oczy. - dziewczyna pociągnęła Legolasa do galerii na rogu ulicy. Elf rozglądał się dookoła z rosnącym zdziwieniem. Znikąd rozbrzmiewała muzyka, zupełnie inna od tej, którą Legolas znał. Wokół mnóstwo było sklepów z odzieżą, jakiej nigdy nie widział. W powietrzu unosił się zapach nieznanych mu potraw. Ale największe wrażenie wywarły na nim ruchome schody. Elf przystanął, wpatrując się pytająco w stopnie sunące ku górze.
- Możemy wejść zwykłymi schodami, jeśli wolisz. - odezwała się Katrin, ujmując Legolasa pod ramię. Elf skinął głową.
- Czuję się zagubiony. - wyznał. - Twój świat pełen jest rzeczy, których nie znam i nie rozumiem.
- Prawdopodobnie minie za kilka godzin. - dziewczyna uśmiechnęła się. - To naturalne. - elf odwzajemnił uśmiech i pocałował ją w czubek głowy.
- Chodź, bo naprawdę musimy się tobą zająć. Wzbudzasz powszechne zainteresowanie, a nie chcemy, żeby ludzie wiedzieli, ze nie jesteś stąd. - Katrin wciągnęła Legolasa do jednego ze sklepów i popchnęła do męskiego działu.
- Proszę bardzo, wybieraj. - powiedziała rozkładając ramiona.
- Co mam wybierać? - spytał elf, wciąż odrobinkę trochę zdezorientowany.
- Hmm... No tak. - zamyśliła się Katrin. - Może najpierw ustalimy jaki nosisz rozmiar. - dziewczyna porwała z wieszaka kilka koszulek w różnych rozmiarach i wepchnęła Legolasa do przymierzalni. Pomogła mu się przeprać i chwilę potem elf wyglądał o wiele normalniej jak na standardy świata, w którym się znajdował. Katrin wyjęła z kieszeni dżinsów gumkę do włosów i zebrała jego włosy w kucyk. Legolas cofnął się gwałtownie.
- Przepraszam... - odezwał się. - Ale wolałbym żebyś zostawiła tak jak jest. - dziewczyna skinęła głową.
- Jasne, przepraszam. - odpowiedziała. Nie chciałam. Wyglądasz wspaniale. - powiedziała, pokazując mu jego własne odbicie w lustrze. Legolas długo się sobie przyglądał zanim się wreszcie odezwał. Ścisnął Katrin za rękę.
- Wyglądam inaczej. - powiedział, patrząc na nią.
- Inaczej niż zwykle, to prawda. - potaknęła dziewczyna, całując go w policzek. Elf odwzajemnił pocałunek i objął ją ramieniem, a chwilę potem całowali się długo i namiętnie, oparci o ścianę przymierzalni.
- Przepraszam, czy tu wolne? - Katrin oderwała się od Legolasa, słysząc głos dochodzący zza kotary.
- Tak, już wychodzimy. - odpowiedziała, poprawiając włosy, zebrała rzeczy pochodzące ze Śródziemia i oboje wyszli na zewnątrz. Przed kabiną stałą czterdziestoletnia kobieta, ściskając w ramionach naręcze ubrań. Pokręciła głową.
- Ach, ta młodzież. - skomentowała, wchodząc do środka.
- Musimy ci jeszcze kupić buty. - powiedziała Katrin, kiedy oboje wyszli już ze sklepu z kilkoma torbami. Legolas posłusznie poszedł za dziewczyną i chwilę potem przystanął, gdy Katrin weszła do kolejnego sklepu. Jeszcze nigdy nie widział tylu par butów na raz. Niepewnie wziął do ręki parę białych adidasów. Dziewczyna w milczeniu obserwowała elfa.
- Podobają ci się? - spytała. Legolas podniósł wzrok.
- Pierwszy raz widzę takie buty. - odpowiedział. - Ale myślę, że nauczyłbym się w nich chodzić.
- Spróbuj je założyć. - poprosiła dziewczyna, a elf spełnił jej prośbę. - Nie są za małe? - spytała Katrin.
- Nie, chyba nie. - odpowiedział Legolas i spróbował przejść kilka kroków, co skończyło się wylądowaniem na podłodze.
- Przepraszam. - powiedział elf, wstając z podłogi.  - Jestem przyzwyczajony do czegoś innego.
- W porządku, nauczysz się w nich chodzić. - roześmiała się Katrin. - Wyglądasz w nich naprawdę świetnie. - dodała.
 

abc.atlant
 
Cóż...  Dzisiejszy dzień zapowiadał się o wiele lepiej.. Odwołali nam w-f, przez co szłam do szkoły godzinę później. A właściwie cały dzień spędziłam jak na haju, bo naoglądałam się zdjęć Orlanda Bloom (nie wiem czy to się odmienia) i miałam zaciesz permanentny. Nie sądziłam, że to może tak działać. W planach miałam oglądanie przed południem "Skrzyni umarlaka", ale nie wypaliło, bo internet na ponad godzinę odmówił współpracy i nie opłacało się już z racji tego, że nie zdążyłabym obejrzeć całości przed szkołą. W szkole pół na pół. Przez pierwsze trzy godziny żyłam właściwie inną rzeczywistością, ale właśnie przez to nałapałam sobie plusów u nauczycieli. Byłam, że tak powiem, odrobinkę nadpobudliwa i najpierw - przeczytawszy temat do przodu z biologii - zyskałam uznanie w oczach biologiczki, bo wiedziałam coś, czego nie wiedziała nasza chodząca encyklopedia (czytaj; nowa dziewczyna po miesiącu rozszerzonej biologii). Swoją drogą od tygodnia próbuję zdobyć jej uznanie i dzisiaj chciałam się zgłosić do odpowiedzi, ale nie wyszło. Za to mam ambicję startować w konkursie przedmiotowym. Po pierwsze; biologia to mój ulubiony przedmiot, a po drugie; muszę sobie coś udowodnić. Na matmie potrafiłam rozwiązać większość równań co jest na plus, bo zazwyczaj kompletnie nie rozumiem o co biega profesorowi, a tym samym ciężko zrobić cokolwiek przy tablicy. Na historii było już ciężej, bo złapałam kaca moralnego, na religii właściwie chciałam już tylko spać, a na niemieckim odliczałam minuty do zbawiennego dzwonka. Co w sumie nic mi nie dało, bo do siódmej usiłowałam skupić się nad historią, co mi kompletnie nie wychodziło, bo u mnie w pokoju siedziała jedna z mojego starego pokoju, cały czas gadając i gadając. W końcu rzuciłam to w diabły, stwierdzając, że zajmę się tym rano. Co do tej nowej dziewczyny to dalej jej nie toleruję i naprawdę nie umiem powiedzieć dlaczego. Boli mnie głowa...
  • awatar gość: Nie ukrywajmy-masz kompleksy. Chciałabyś błyszczeć wiedzą, a innym na to nie pozwalasz! Dziewczyna wie dużo na temat biologii, a ty masz z tym problem i uważasz, że jak przeczytasz temat do przodu to już ty będziesz tą "chodzącą encyklopedią". Piszesz to z taką ironią i pogardą, jakby ta dziewczyna wymazywała ci oceny z dziennika. Chcesz za wszelką cenę stać się najlepszą w oczach nauczycieli i najmądrzejszą. Nie chcesz dać się polubić? Chcesz mieć wokół samych wrogów? Rywalizacją na pewno nie zdobędziesz przyjaciół, a chyba na tym ci najbardziej zależy?
  • awatar everlove: @gość: masz z tym jakiś problem? Hejtujesz ją dlatego, że zamiast szukać przyjaciół-uczy się? Dziewczyna pogłębia swoją wiedzę, a przecież to klucz do sukcesu. Przyszła do nowej szkoły, mieszka w bursie i chce dobrze zacząć tę 3-letnią naukę. Dla mnie jest ona inspiracją. Zapewne ma cel, do którego dąży i bardzo jej kibicuję. Jestem pewna, że go osiągnie. A ty hejtuj dalej, to będziesz w przyszłości wykładać podpaski na półki w Biedronce (jeżeli już tego nie robisz)!
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: To w sumie nie było jeszcze takiej tragedii. Pamiętaj, zawsze mogło być gorzej :P. Fajnie, że pani od biologii Cię zauważyła :P. A co do nowej, może ją polubisz, po prostu możliwe, że obie potrzebujecie czasu :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›