Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 4 października 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Katrin leżała w ogromnym łożu z baldachimem w jednej z komnat pałacu Daina Żelaznej Stopy. Nie mogła zasnąć. Wszystko tu było jej obce i daleko było temu miejscu do delikatności i subtelności elfiego królestwa. Dziewczyna przewróciła się na bok i niemalże wrzasnęła, widząc stojącego w drzwiach komnaty Thorina. Krasnolud przyłożył palec do ust, a dziewczyna kiwnęła głową, po czym niemal natychmiast spytała;
- Co ty tu robisz? - Thorin powoli podszedł do niej i usiadł na krawędzi łóżka.
- Miałem nadzieję wyjaśnić parę spraw. - powiedział. - Wciąż nie wiesz co się stało tamtego dnia w Ereborze.
- Teraz ci się zebrało? - rzuciła buntowniczo dziewczyna. - Teraz to trochę poniewczasie, więc darujmy sobie to, dobrze?
- Nie! - Thorin podniósł głos. - Wcale nie dobrze! Nie rozumiesz...
- I rozumieć nie chcę. - przerwała mu Katrin. Krasnolud przez chwilę jeszcze wpatrywał się w nią, a potem bez ostrzeżenia pochylił się nad nią i pocałował w usta. Dziewczyna wbrew sobie nie wyrwała się, ale odwzajemniła pocałunek. Dopiero po chwili zorientowała się co robi i odsunęła się od Thorina.
- Proszę cię, wyjdź już. - wyszeptała. - Nie rozumiem tego co się ze mną dzieje kiedy jesteś blisko.
- Miłość, pożądanie... - wyszeptał krasnolud.
- Nie, nic z tych rzeczy. - zaprotestowała gwałtownie Katrin. - Nie mogę tak...
- A co cię powstrzymuje? - spytał Thorin, kładąc się obok niej. - Widzisz, nie potrafisz odpowiedzieć mi na to pytanie. - powiedział, kiedy nie usłyszał ze strony Katrin żadnego słowa.
- To wcale nie tak. - zaprotestowała dziewczyna.
- A mnie się wydaje, że właśnie tak. - powiedział powoli krasnolud. Musnął palcem jej wargi, potem założył za ucho niesforny kosmyk włosów. Katrin uchyliła się.
- O co chodzi? - spytał Thorin.
- Legolas... - zaczęła dziewczyna. - Zawarliśmy związek małżeński.
- Twojego elfiego kochanka tu nie ma. Nic nie stoi nam na przeszkodzie.
- Przestań go w końcu tak nazywać! - wrzasnęła Katrin. - Nie chcę tego więcej słyszeć, rozumiesz?! Nie przyjechałam tu z tobą po to, żebyś obrażał rodzinę królewską, a mnie traktował jak pospolitą dziewuchę ze wsi, która pójdzie do łóżka z każdym który jej się nawinie! Nie jestem taka Thorinie! I wiem, że ty też nie jesteś taki... Gdzie się podział tamten Thorin, który kiedyś postanowił wyrwać ojczyznę z łap smoka? Gdzie Thorin, który kochał i szanował swoją rodzinę? Dla którego nie liczyły się bogactwa ani klejnoty, ale to czy jego przyjaciele i rodzina będą mieli bezpieczny dom? Widzisz, teraz to ty nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie. - krasnolud patrzył w milczeniu na dziewczynę.
- Masz rację, nie potrafię. - powiedział w  końcu. - Ale przyszedłem tu nie po to, żeby uprawiać z tobą miłosne igraszki, ale pot o aby coś ci opowiedzieć. Chcesz znać tamtą historię, prawda?
- Owszem, chcę. - odpowiedziała dziewczyna.
- W takim razie słuchaj. I bądź tak dobra i nie przerywaj mi. - Katrin w milczeniu skinęła głową. - Wiesz już o tym, że Smauga zabił Bard. Prosty człowiek zamieszkujący Esgaroth...
- Miasto na jeziorze. - szepnęła dziewczyna
- Właśnie. - potaknął Thorin. - W rzeczywistości jednak potomek władców Dale, w tym Giriona, człowieka, który poległ w walce ze smokiem. Krasnoludy z Ereboru odzyskały dziedzictwo i dom. Nie trwało to jednak długo. Smocza choroba wciąż zatruwała powietrze wewnątrz kamiennej twierdzy, a złoto... - krasnolud uśmiechnął się ponuro na wspomnienie sal pełnych drogocennego metalu i klejnotów. - Takiego bogactwa nie widziałem jeszcze nigdy. Wydawało mi się, ze nie jestem jak mój dziadek, a jednak smocza choroba zawładnęła też i mną.
- Więc przyznajesz się do tego otwarcie? - spytała Katrin, przerywając wbrew ostrzeżeniu.
- Oczywiście. - odpowiedział Thorin. - Jednak coś mi obiecałaś. Ani słowa więcej. - dziewczyna zakryła dłonią usta i kiwnęła głową. - Balin jako pierwszy zauważył, ze coś jest nie w porządku. Usiłował przemówić mi do rozsądku i namówić na wędrówkę do Morii gdzie wcześniej prowadziliśmy dostatnie życie. Odmówiłem jednak. Moria była niczym w porównaniu z całym bogactwem Ereboru. Pozostali liczyli się z moim zdaniem, jednak to też nie potrwało długo. W końcu kiedy choroba zawładnęła mną doszczętnie, kiedy nie mogłem jeść, spać, kiedy nie wiedziałem co się dzieje wokół Balin jeszcze raz spróbował przekonać mnie do swoich racji. Odmówiłem. Byłem wciąż przekonany, że życie ma wartość tylko wtedy gdy otaczasz się złotem i opływasz w bogactwa. Wtedy zostawili mnie w Ereborze samego. Nawet tego nie zauważyłem, tak byłem zaślepiony.
- Co więc sprawiło, że odzyskałeś jasność myślenia? - spytała znowu Katrin.
- Zrządzenie losu i wizyta pewnego czarodzieja. - odpowiedział Thorin. - Czarodzieja, którego zresztą bardzo dobrze znasz.
- Gandalf... - uśmiechnęła się dziewczyna. Thorin odwzajemnił uśmiech.
- Zmieniłeś się chłopcze. - powiedział Balin, stając w drzwiach komnaty. - Nie jesteś Throrem. Jesteś jego wnukiem. I zupełnie inaczej zachowujesz się w pewnych sprawach.
- Co tu robisz Balinie? - odpowiedział pytaniem Thorin.
- Szukałem cię. - odpowiedział stary krasnolud. - Chciałem porozmawiać. Widzę jednak, że milsze ci jest towarzystwo pięknej panny.
- To wcale nie tak. - zaprotestowała Katrin, a Balin uśmiechnął się do niej. Doskonale rozumiał.
- Może jednak zostawisz już w spokoju pannę Katrin i dasz jej się wyspać przed podróżą. Jutro panienka wraca do domu.
- Dziękuję Balinie. - uśmiechnęła się dziewczyna. - Dobrej nocy Thorinie. - powiedziała, z powrotem kładąc się do łóżka.
  • awatar Hanti: Super rozdział <3 Jestem bardzo ciekawa czy Katrin pozostanie wierna Legolasowi. Czekam na następny rozdział! :D
  • awatar Alex McPenguin: Kocham te Twoje notki. Nie pisałam Ci tego? To teraz już wiesz xD Za każdym razem, kiedy Thorin całuje czy przybliża się do Katrin przechodzą mnie ciary xDD
  • awatar Alex McPenguin: And... Ciekawe czy coś zajdzie takiego zuego... Intrygująco by było gdyby Legolas się dowiedział *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›