Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 października 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

- Jesteś gotowa? - spytał Legolas.
- Tak. - odpowiedziała Katrin, wychodząc z pokoju, ubrana w fioletowo-srebrną szatę. - Myślisz, że tym razem na się uda?
- Jestem o tym przekonany. - elf wziął ją za rękę.
- Nie masz broni. - dodała dziewczyna. - Zresztą ja też nie mam.
- Będzie miał wybór. Albo nas zabije, albo da bezpiecznie przejść.
- Musimy załatwić jeszcze jedną sprawę. - szepnęła Katrin.
Do drzwi zadzwonił dzwonek. Otworzyła czterdziestoparoletnia kobieta, ze zdziwieniem stwierdzając, że na progu stoi jej córka w towarzystwie przystojnego młodzieńca.
- Witaj mamo. - odezwała się dziewczyna.
- Katrin... - kobieta, przeniosła wzrok na Legolasa, nie mogąc otrząsnąć się z szoku. - Wejdźcie, proszę. - Katrin mocniej ścisnęła Legolasa za rękę i oboje weszli do mieszkania. - Kawy, herbaty? - spytała kobieta.
- Herbatę proszę. - odpowiedziała dziewczyna. Legolas uniósł dłoń.
- Ja podziękuję. - powiedział.
Katrin siedziała przy stoliku w salonie, naprzeciwko mamy. Legolas stał przy drzwiach balkonowych, wyglądając na ulicę.
- Musimy sobie wyjaśnić kilka spraw. - odezwała się dziewczyna.
- Zacznijmy może pod tego kim jest ten młodzieniec. - zaproponowała kobieta. Katrin spojrzała na Legolasa.
- To jest... - zaczęła dziewczyna. - Legolas jest elfem. Wiem, że trudno w to uwierzyć. - dodała, widząc minę mamy. - Ale to szczera prawda. Pochodzi z miejsca zwanego Śródziemiem. Trzy lata temu odkryłam przejście pomiędzy naszymi światami. Dwa lata później zawarliśmy związek małżeński. - kobieta przyłożyła dłoń do ust.
- I nic mi nie powiedziałaś? - spytała.
- Nie uwierzyłabyś. - odpowiedziała Katrin. - Ale to nie wszystko. Mam prawo podejrzewać, że nie jestem twoją biologiczną córką. - dziewczyna wyszeptała kilka słów i w jej dłoni zapłonął ogień. Kobieta gwałtownie wciągnęła powietrze. - Potrafię to i wiele innych rzeczy. Odkryłam, ze wywodzę się od magów sindarińskich. Jestem czystej krwi magiem. Powiedz mi proszę... Czy ja jestem adoptowana?
- Jesteś. - odpowiedziała kobieta, obracając w dłoniach filiżankę. - Znaleźliśmy cię z tatą na progu naszego domu kiedy byłaś bardzo malutka. Przygarnęliśmy cię i wychowaliśmy, nawet nie starając się dowiedzieć niczego o twojej biologicznej rodzinie. Ale kiedy coś zaczynało do nas docierać, nasze umysły jakby zasnuwała mgła. I przez dziewiętnaście lat miałam całkowitą świadomość tego, ze byłam z tobą w ciąży. Wspomnienia z tamtego okresu też były wciąż żywe.
- Kiedy odzyskałaś jasność umysłu? Proszę, muszę wiedzieć!
- Trzy lata temu, w Boże Narodzenie.
- Wtedy, kiedy po raz pierwszy odwiedziłam Śródziemie. Ktoś... Ktoś musiał stwierdzić, że nie mogę tam mieszkać. Tylko dlaczego... - zastanawiała się Katrin.
- Może bał się, ze będziesz mu zagrażać. - odezwał się milczący dotąd Legolas. - Nie wiesz jak potężna jesteś. Nikt tego nie wie.
- To prawda. - potaknęła dziewczyna. - Nic o sobie nie wiem.
- Przepraszam, że tak długo to przed tobą ukrywałam. - powiedziała kobieta, biorąc Katrin za rękę. - Okłamywałam cię przez tyle lat.
- To nie twoja wina... mamo. - odpowiedziała dziewczyna. - Jesteśmy tu z innego powodu. Naszym światom grozi zagłada. I temu i tamtemu. Jakiś czas temu zadarłam z pewnym czarnoksiężnikiem, pokonując go w walce i niszcząc źródło jego mocy. Zagroził, ze jeśli mnie nie dostanie, zniszczy oba światy. Musimy się dostać do Śródziemia. W przeciwnym razie ta cienka nić, na której jeszcze opiera się przejście, pęknie. Jedyną moją szansą na pokonanie czarnoksiężnika jest szkolenie się u magów, tak żeby być od niego potężniejszą. Nie wiem, kiedy wrócę... Czy w ogóle wrócę.
- Katrin, powinnaś to zobaczyć. - odezwał się Legolas. Dziewczyna zerwała się z fotela i to samo zrobiła jej przybrana mama. Na ich oczach walił się właśnie wieżowiec po drugiej stronie ulicy. Ziemia drżała, ludzie uciekali z krzykiem.
- Wie, że tu jestem. - powiedziała Katrin.
- Musimy już iść. - odparł Legolas, chwytając ja za rękę.
- Zaczekaj! - kobieta złapała elfa za ramię. - Dbaj o nią.
- Proszę się nie martwić, będę. odpowiedział Legolas, uwolniwszy się z uścisku jej palców i oboje wybiegli na ulicę. Wokół panował chaos, ludzie uciekali w różnych kierunkach z krzykiem. Biegnąc w stronę stacji metra dziewczyna dojrzała mężczyznę w czerni stojącego na dachu jednego z wieżowców. Nie odezwała się jednak ani słowem, bo Legolas już ciągnął ją po schodach w dół.
- Gotowa? - spytał, stając na peronie. Katrin pokiwała głową, ściskając dłoń ukochanego. Potem zamknęła oczy, czując wiatr na twarzy i modliła się już tylko o to, żeby wylądować w jednym kawałku.

-------------------------------Koniec części czwartej-------------------------------------
  • awatar My Passion is...: Fajny rozdział.Zapraszam do siebie jeszcze dzisiaj będzie prolog i pierwszy rozdział
  • awatar Hanti: Nie ma to jak spotkanie ze swoją teściową :). Ten mag musi być bardzo potężny skoro nawet po zniszczeniu swojego źródła mocy potrafi zburzyć wieżowiec. Zapowiada się zacięta walka. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :)
  • awatar gość: To było do przewidzenia,że jest adoptowana aczkolwiek ciekawy rozdział.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›