Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 października 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

- To tutaj. - odezwała się Katrin, stając na stacji metra dokładnie w tym samym miejscu, w którym dwa lata temu zaczęła się jej przygoda w innym świecie.
- Jak to działa? - spytał Legolas. - Masz pewność, ze się uda?
- Tuż przed twoją twarzą przejeżdża pociąg, czujesz gwałtowny pęd powietrza, a potem już stoisz na trawie wiecznie zielonego lasu. I nie, nie mam żadnej pewności. Ale trzeba spróbować. - dziewczyna wzięła elfa za rękę. - Teraz zamknij oczy, weź głęboki wdech i postaraj się rozluźnić. - sama też zamknęła oczy i odetchnęła głęboko, czując na twarzy pęd powietrza. A zaraz potem krzyknęła kiedy we włosy wplątało jej się ogromne czarne ptaszysko. Legolas mocniej ścisnął ją za rękę i przytrzymał, kiedy omal się nie przewróciła. Czarny kruk usiadł na peronie i w jego miejscu stał teraz czarnoksiężnik. Katrin, podtrzymywana przez Legolasa podniosłą głowę.
- Naiwna dziewczyno! - wyrzęził mag. - Myślałaś, że tak łatwo uda ci się przedostać z powrotem? Nie uda ci się to nigdy. Bo wiesz... granica pomiędzy tymi dwoma światami jest teraz tak cienka iż wystarczy jeden fałszywy ruch, żeby została zerwana. A wkrótce przejście pomiędzy światami zamknie się na wieki. Ale wy i tak już nigdy go nie przekroczycie. - w stronę Katrin poszybował sztylet, a ona uchyliła się w ostatniej chwili. Legolas wyszarpnął strzałę z kołczanu i założył ją na cięciwę łuku. Drugie ostrze rzucone przez czarnoksiężnika wbiło się w głownie łuku, który złamał się na pół. Katrin powiodła wzrokiem za zniszczoną bronią, która z głuchym stukotem upadła na ziemię. W piersi wzbierała jej wściekłość. Nie tylko z powodu łuku. Czarnoksiężnik... Właściwie to nawet nie wiedziała jak ma go nazywać. Nie można było nazwać go osobą. Nie w obecnym stanie. Chciał zniszczyć Śróziemie. Chciał zawładnąć światem, który zdążyła pokochać całym sercem. Wbrew sobie wyszeptała frazę, przywołującą ogień. Wiedziała, że nic z tego nie wyjdzie, znajdowała się przecież w świecie, gdzie nie wierzono w magię, gdzie czary i magia nie miały racji bytu. Dlatego naprawdę się zdziwiła, widząc, ze w jej zaciśniętej pięści płonie ogień. Najprawdziwszy ogień. Dziewczyna rozwarła dłoń i płomienie się rozproszyły. Katrin podniosłą wzrok na czarnoksiężnika niemniej zdziwionego niż ona. Korzystając z tego, że wyprowadziła go z równowagi dziewczyna cisnęła w niego kulą ognia, która odbiła się od pospiesznie utworzonej tarczy. Katrin nie zniechęciła się jednak i teraz zasypywała go gradem płonących pocisków, przed którymi czarnoksiężnik się bronił. Dziewczyna wyszeptała kolejną frazę, przywołując do siebie więcej żaru i szata czarnoksiężnika stanęła w płomieniach. Z jego gardła wyrwał się dziki ryk, ale z szaty zaczęły się wydobywać obłoczki pary i ogień został ugaszony. Katrin zgięła się wpół, odczuwając skutki nieudanego polecenia. Ale chwila nieuwagi dziewczyny wystarczyła, żeby w jej łydce utkwił kolejny sztylet rzucony przez czarnoksiężnika. Z gardła Katrin wyrwał się zduszony jęk, a potem bezwładnie padła na ziemię. Czarnoksiężnik, zmieniwszy się w kruka odleciał. Legolas przyklęknął przy dziewczynie, nie wiedząc co robić. Katrin wczepiła się palcami w jego bluzę, pojękując cichutko. Wreszcie elf wziął ją na ręce i zaniósł do toalety. Dziewczyna z trudem usiadła na klapie od sedesu. Legolas złapał za rękojeść sztyletu.
- Może boleć. - uprzedził, a potem wyszarpnął sztylet z rany. Katrin wrzasnęła i rozpłakała się z bólu. - Ćśś... Patrz na mnie Katrin. - dziewczyna zdołała się odrobinę uspokoić i teraz patrzyła jak elf wyjmuje z kieszeni jej bluzy chusteczkę higieniczną, moczy ją pod kranem i - podwinąwszy nogawkę jej dżinsów - obmywa ranę z krwi. Katrin syknęła z bólu, kiedy obwiązał jej łydkę czarną chustą, którą miał zawiązaną na szyi. Legolas przytulił ją do siebie.
- Już wszystko dobrze, maleńka. - wyszeptał. - Wszystko będzie dobrze. - Katrin pokręciła głową przecząco. - Hej... - elf podwinął rękaw bluzy, odsłaniając pentagram na rzemyku. - Pamiętasz, prawda? - dziewczyna pociągnęła nosem, podciągając swój rękaw. Na nadgarstku połyskiwał kryształ na łańcuszku. - Dopóki jesteś ze mną, wszystko będzie dobrze. Nie jesteś zwykłą śmiertelniczką Katrin. I nawet w tym świecie tkwi w tobie odrobina magii. Przy odrobinie szczęścia do rana nie będzie po tym śladu. Chodź, obejmij mnie za szyję. - Katrin zrobiła o co Legolas prosił.
- Twój łuk. - odezwała się, kiedy wziął ją na ręce.
- To tylko narzędzie. - odpowiedział. - Są teraz ważniejsze rzeczy niż mój łuk.
  • awatar Hanti: Gandalf na pewno pomoże im wrócić, a skoro Katrin może używać swojej mocy, to jestem o nich spokojna. Mam tylko nadzieje, że to nie był łuk, który podarowała mu Galadier.
  • awatar gość: Piękna opiekuńczość :)
  • awatar Alex McPenguin: Biedna Katrin...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›