Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 października 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 

Legolas i Katrin przechadzali się bez celu chodnikiem, ale elf nie był w stanie cieszyć się spokojnym spacerem. Rozglądał się wokół podejrzliwie, dłoń bezwiednie zaciskała się na pasku torby. Wyczuwał zbliżające się niebezpieczeństwo, ale nie wiedział skąd to przeczucie, ani co ma z tym zrobić.
- Legolas... - odezwała się Katrin. - Muszę pójśc do toalety, mogę cię tu na chwilę zostawić? - elf wyrwał się z zamyślenia.
- Tak, oczywiście. Lerya or otso. - odpowiedział.
- Idę tylko do toalety. - roześmiała się Katrin, ale widząc jak Legolas na nią patrzy, dodała. - Mara, ea inye. Mel lye.
- Inye lye si! - zawołał za nią Legolas. Dziewczyna posłała mu jeszcze promienny uśmiech i zniknęła z jego pola widzenia. Elf obejrzał się na ciemny zaułek przy którym stał. Wyjął z torby łuk, kołczan ze strzałami zarzucił sobie na ramię. Naciągnął cięciwę. Powoli wszedł w mrok, rozglądając się czujnie dookoła. Kątem oka dostrzegł kształt, który poruszył się przy śmietniku. Wycelowanie i wypuszczenie strzały zajęło mu zaledwie ułamek sekundy. Chybił. Strzała odbiła się z pustym stukiem od ściany jakiegoś budynku. Legolas nałożył na cięciwę kolejną i wziął głęboki oddech, usiłując uspokoić drżenie dłoni. Nie wiedział jak ma walczyć w świecie zupełnie mu obcym. Wokół było ciemno, ale elf widział całkiem nieźle toteż widząc postać owiniętą w ciemny płaszcz, stojącą pod ścianą nie zawahał się ani chwili. Wypuścił z łuku dwie strzały, jedną po drugiej. Osobnik w którego celował nie mógł być zwykłym śmiertelnikiem. Pierwsza strzała, pod wpływem jego słów zmieniła kierunek lotu i poszybowała gdzieś w bok. Drugą złapał w locie. Legolas poczuł silne uderzenie w brzuch, chociaż odległość pomiędzy nim, a tamtą postacią nie zmniejszyła się ani trochę. Nieznana mu siła chwyciła go za gardło i przycisnęła do ściany. Czarny płaszcz falował na wietrze kiedy postać szła w jego stronę Z wyciągniętą doń ręką. Palce, bardziej przypominające szpony dotknęły jego twarzy.
- Żałosny elf. - spod kaptura dobiegł głos. Chrapliwy i w niczym nieprzypominający głosu ludzkiego. - Gdzie twoja ludzka kochanka? - rzucił.
- Nie waż się zrobić jej krzywdy. - wyszeptał Legolas, ledwie łapiąc powietrze. - Jeśli tylko jej tkniesz, ja...
- Legolas! - elf odwrócił wzrok, słysząc dziewczynę.
- Katrin, nie podchodź! - krzyknął zduszonym głosem. Niewidzialna obręcz wokół gardła Legolasa natychmiast zniknęła. Elf padł na kolana, przykładając dłoń do szyi. Odkaszlnął i wreszcie odetchnął normalnie. W tym czasie postać w czarnym płaszczu dopadła do Katrin. Dziewczyna podniosła dłonie do gardła, na którym zacisnęła się już nie siła magiczna, ale dłoń zakończona szponami. Dziewczyna zaczęła oddychać spazmatycznie. W oczach stanęły jej łzy. Druga dłoń powoli podniosła się do czarnego kaptura i zerwała go z głowy. Katrin wrzasnęła. Łzy poleciały jej po policzkach.
- Czym ty jesteś? - wyjąkała.
- Ty dobrze wiesz czym jestem. A raczej czym się stałem. - dziewczyna zamknęła oczy nie chcąc patrzeć na jego twarz. A raczej na coś co kiedyś było twarzą. Teraz poorana bliznami, opuchnięta i wykrzywiona w dziwnym grymasie. Prawie całkowicie pozbawiona włosów głowa, z jednym okiem. Pusty oczodół nie był niczym zakryty i straszył teraz wszystkich, którzy spodziewali się ujrzeć tam zwykłe, albo co najmniej sztuczne oko.
- Sama się do tego przyczyniłaś. - odezwał się znowu, zarzucając kaptur na głowę. - Sprawiłaś, że jestem teraz szkaradą.
- Jakim cudem? - zaszlochała Katrin.
- Och, to było nadzwyczaj proste. Wystarczyło tylko zniszczyć źródło mojej mocy, nieprawdaż? A w tym przypadku był to... - wciągnął powietrze z przeciągłym sykiem. - Naszyjnik z czarnego szkła? - Katrin wstrzymała oddech. - Więc jednak pamiętasz. Tak samo jak ja pamiętam ciebie. I to co zrobiłaś. A także to, że posługiwałaś się wtedy mocą sindarińskich magów. - dziewczyna zamknęła oczy, usiłując przyzwać do siebie ogień. - Niestety zapomniałaś najwyraźniej, że twój świat jest zamknięty na magię. I ty nie zrobisz nic. Za to ja nadal mogę posługiwać się magią. - w jego dłoni zapłonęła kula ognia. - I najpierw zniszczę ciebie, potem twój świat, który nie będzie mi do niczego potrzebny, a następnie dokończę to, w czym mi przeszkodziłaś. - Katrin zamknęła oczy, czując na twarzy żar bijący od ognia, ale nagle szpony zaciśnięte na jej gardle rozluźniły się. Dziewczyna spojrzała na zakapturzoną postać, w której ramieniu tkwiła strzała. Chwilę potem druga utkwiła mu w plecach. Legolas znowu naciągnął cięciwę.
- Uciekaj Katrin. - poleciał skamieniałej ze strachu dziewczynie, która chciała właśnie protestować. - Znajdę cię! - dodał i to przeważyło szalę. Katrin pobiegła przed siebie.

Lerya or otso. - Uważaj na siebie.
Mara, ea inye. - Dobrze, będę.
Mel lye. - Kocham cię.
Inye lye si. - Ja ciebie też.
  • awatar Hanti: Nie wiem czemu, ale spodziewałam się nagłej interwencji Gandalfa. Mam nadzieje, że Legolas sobie poradzi :).
  • awatar Alex McPenguin: O ja... Walka? Legolas będzie w szpitalu cały w bólach... A może ten ten porwie Katrin i będzie ją torturował, a Legolasik będzie jej dzielnie szukał? Ja chce następną notkę, już, teraz!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
W szkole mnożą się sprawdziany, kartkówki i poprawki wszelkiego rodzaju. Cały następny tydzień to jakaś istna masakra. Sprawdzian z angielskiego i poprawa poprzedniego, sprawdzian z historii i też poprawa poprzedniego, poprawa kartkówki z geografii, dwie kartkówki z niemieckiego, w dodatku wszyscy nauczyciele nagle się uparli, że muszą mieć oceny, bo ten semestr jest krótszy i ni z tego ni z owego zaczęli nas pytać. Ok, niech pytają, ale nie wszyscy na raz. Wypadałoby zachować jakiś umiar. Pomińmy już fakt, że niektórzy najchętniej chcieliby usłyszeć odpowiedź na pytanie sformowaną identycznie jak w podręczniku. Jedyna pociechą jest poniedziałkowa wycieczka na przejście graniczne z panem od kryminologii. Uwielbiam jeździć do takich miejsc.
W klasie znowu mamy nową osóbkę. Znów dziewczynę. Nazywa się Patrycja i wczoraj zdążyłam się zorientować, że jest naprawdę fajna. Nawet siedziałam z nią w ławce na matematyce.
W poniedziałek po wycieczce wybieram się na basen z dziewczynami z pokoju. Byłam już w tym tygodniu i usiłowałam nauczyć się pływać, ale skończyło się tym, że tylko zaczęłam się topić w brodziku dla dzieci, co nie było takie fajne.
Dzisiaj z kolei mamy dzień wolny. A raczej mieliśmy, bo powoli zbliża się późny wieczór. Jak wam minął wolny piątek? Ja powędrowałam sobie do innego świata. I dosłownie i w przenośni. Najpierw obejrzałam "Łowcę Czarownic", kto wie, może nawet pojawi się tu recenzja. Potem poszłam sobie na długi, długi spacer i mogłabym przysiąc, że widziałam w lesie najprawdziwszego elfa. Wiem, że gdzieś istnieją i kiedyś chcę do nich trafić. Niestety aparat znowu odmówił współpracy, a światło było dzisiaj idealne do robienia zdjęć plenerowych. Chyba trzeba postarać się o lepszy sprzęt. Kończę też czytać "Żelaznego Króla" więc tak na oko za dwa dni możecie spodziewać się jego recenzji. A teraz lecę pływać po oceanach z Jackiem Sparrowem. Miłego wieczoru!
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: U nas też męczą z kartkówkami.. ocenami, pytaniami ehh :\. Szybko zleci! Miejmy taką nadzieję... To fajnie, że dołączyła do was miła dziewczyna ^^ a nie jakaś .. no wiesz XD. Miłej wycieczki ^^. My też mieliśmy dzisiaj dzień wolny i możesz zrobić tą recenzję :)
  • awatar Hanti: Ja już nie wyrabiam z nauką i muszę poprawić z 2 sprawdziany, a szykują się już następne, ale musimy to jakoś przetrwać. A co do pływania to na pewno się jeszcze nauczysz! Chcieć to móc :D.
  • awatar Alex McPenguin: Współczuję... też mam tak niestety :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›