Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 stycznia 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Ciociu, to jest pyszne. - pochwaliłam, nabierając na widelec bigosu z patelni. - Naprawdę pyszne. - sięgnęłam po jeszcze odrobinę potrawy.
- Ej! Bo nic nie zostanie! - ciocia Krysia machnęła ścierką w moją stronę. Zachichotałam i wsunęłam widelec do dzioba Skippera. Skrzydło Kowalskiego wysunęło się w stronę półmiska z krokietami. Czuł się o wiele, wiele lepiej.
- Uciekajcie mi stąd wszyscy! - zawołała ciocia. - Nie ma was czasem gdzie indziej? W salonie na przykład.
- Dobry wieczór, jestem! - rozległo się wołanie z korytarza.
- Ciocia Cenia! - ucieszył się Kowalski, wybiegając z kuchni i chwilę później siedział u cioci na rękach. Ciocia Cenia dotknęła nosem jego dzioba w tylko im znanym geście powitania, a pingwinek mocno się do niej przytulił.
- Mam coś dla ciebie. - ciocia wyjęła z torebki ładnie opakowaną paczkę. Kowalski wziął ją w skrzydła.
- Nie za wcześnie na prezenty? - odezwał się pan Janusz.
- Skąd. - odpowiedziała ciocia Cenia i ośmielony pingwinek zerwał z książki papier. - Ej, Janusz. - kobieta szturchnęła kuzyna. - Pamiętasz, kiedy to my czytaliśmy ”Małego Księcia”? - spytała.
- Oczywiście. To były piękne czasy. - nauczyciel uśmiechnął się. Do wigilii było już prawie wszystko gotowe.
- A gdzie jest kutia? - dobiegło wołanie z kuchni. - Co? Nie zrobiłyście kutii?! Przeraziła się ciocia Krysia i popędziła formować makowy kopczyk. Omal nie zderzyła się z panem Frankowskim, który akurat niósł talerz ze śledziami.
- Uważaj Janusz! Ile dałeś talerzy? - zerknęła na stół.
- Jedenaście. Ja, Romek, pingwiny - wyliczył nauczyciel. - Dziewczyny, ty, Cenia i Jola.
- Dołóż jeszcze jeden! Na wigilijnym stole zawsze kładzie się jeden więcej.
- Przepraszam! Czy mogę przejść z tym kompotem?! My chyba nigdy nie siądziemy do stołu! - westchnęła ciocia Jola. ”Zawsze tak jest.” Przemknęło przez głowę Kowalskiemu. ”Zamęt jak przed wyjazdem.”
- Już myślałam, że w tym roku wigilia się nie odbędzie. - przyznała ciocia Jola, kiedy kończyliśmy jeść rybę. Przy wigilijnym stole panowała przyjemna atmosfera.
- Wiecie, że dawniej rzucało się kutią o suit? - spytała ciocia Krysia, kiedy talerzyk Skippera uderzył o podłogę i rozbił na mnóstwo kawałków. - Skipperowi pomyliły się tylko kierunki. - pingwinek siedział speszony, a na policzki wypływał mu rumieniec, co wróżyło zmianę nastroju.
-Czy my też możemy rzucić kutią?! - ucieszył się Szeregowy i podniósł talerzyk. Pomysł spodobał się także Rico.
- Stop! Stop! - powstrzymała ich ciocia Krysia. - To było... Teraz ciągnie się siano. - Szeregowy zrobił dziwną minę.
- Spod obrusu. - wyjaśnił Kowalski, który już prawie zapomniał o tym zwyczaju. - Tak będzie wyglądało moje życie w tym roku. - pokazał długą łodygę.
- Prezenty! - pisnął Szeregowy i nim ktokolwiek zdążył się ruszyć, szurnął na brzuchu pod choinkę.
- W tym roku są raczej skromne. - odezwała się ciocia Krysia. Na szczęście pod choinką i tak sporo się uzbierało. Nie były to duże prezenty, za to rozmaite. Skipper z  bransoletką wojskową na skrzydle czytał nowy komiks. Kowalski wprawdzie nie dostał wymarzonego zestawu śrubokrętów, ale wśród prezentów znalazł szary, mięciutki szalik połyskujący srebrną nicią. Szeregowy i Rico dostali po książce a oprócz tego mnóstwo drobiazgów i słodyczy. Ja dostałam bransoletkę, perfumy, a do tego powieść science-fiction.
Pingwiny już dawno spały na poduszce przy kominku. Wszystkie z wyjątkiem Kowalskiego. Pingwinek uparł się, że pójdzie z dorosłymi na pasterkę i teraz siedział przy stole, starając się nie pokazywać po sobie, że przysypia. W końcu jednak zmęczenie wygrało i Kowalski położył głowę na stole.
- Hej, Kowalski... - pingwinek ocknął się, słysząc mój głos. - Jesteś pewien, że chcesz z nami iść? Na twoim miejscu bym się położyła.
- Chcę, już idę. - odpowiedział Kowalski, przecierając oczy i podreptał za mną do korytarza.
 

abc.atlant
 
Stęskniłam się za Legolasem więc wracamy do starego wyglądu, zresztą gwiazdki i tak miały być tylko przez grudzień. Ale gdyby ktoś był chętny i pomógł mi z kodami CSS, to bardzo chętnie coś pokombinuję. Druga sprawa. Strasznie jestem ostatnio nierozgarnięta, a grafik jest po to, żeby się go trzymać. Dodatkowo strasznie zaniedbuję serię z malutkimi pingwinami, dlatego też biorąc przykład z Zakiry Luny, ogarniam sytuację i ogłaszam wszem i wobec, że to opowiadanie będzie można czytać co niedzielę. Zaczynając od przyszłego tygodnia. Choćby się waliło, paliło, w niedzielę będą malutkie pingwinki. Poza tym wypadałoby machnąć recenzję "Zwierciadła Lothlorien", zwłaszcza, że stało się ono moim absolutnie najulubieńszym komiksem. Recenzji spodziewajcie się w okolicach wtorku-środy. I to właściwie tyle na dziś. Aha, chwalę się nową mangą. Wczoraj zakupiłam czwarty tomik "Strażnika domu Momochi".
  • awatar frytki z majonezem.: Ojeeej, wracają malutkie pingwiny! :D Nie mogę się doczekać. I dobrze znów widzieć Legolasa. ;)
  • awatar SallyLou: Uch lubię jak wszystko jest uporządkowane :D Łatwiej się czyta. Straszne mam braki, ale powoli nadrabiam. Lektura Twoich opowiadań no najlepszy sposób na chwilę relaksu ^_^
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Malutkie pingwinki są świetne :3.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›